szukaj
Wyszukaj w serwisie

Polskie Radio było jedną z najważniejszych instytucji odrodzonej Polski

PR / 11.11.2018
Polskie Radio
Polskie Radio

Polskie Radio już w chwili rozpoczęcia działalności ponad 90 lat temu stało się jedną z najważniejszych instytucji odrodzonej Polski i do dziś ma bardzo dużą rolę w budowaniu wspólnoty narodowej. Publiczne radio kieruje się polską racją stanu, wspiera polską politykę historyczną, pielęgnuje wysoką kulturę i wzorce polszczyzny – podkreśla w rozmowie z portalem polskiFR zastępca redaktora naczelnego Informacyjnej Agencji Radiowej Polskiego Radia, Ewa Ablewicz-Rzeczkowska.


Paweł Rozwód: Pani Redaktor, jaką rolę odegrało Polskie Radio w ostatnim stuleciu, jeśli chodzi o budowanie tożsamości narodowej, przekazywanie kultury i tradycji, a także propagowanie poprawnej polszczyzny?

Ewa Ablewicz-Rzeczkowska: Polskie Radio już w chwili rozpoczęcia działalności ponad 90 lat temu stało się jedną z najważniejszych instytucji odrodzonej Polski i do dziś ma bardzo dużą rolę w budowaniu wspólnoty narodowej. Publiczne radio kieruje się polską racją stanu, wspiera polską politykę historyczną, pielęgnuje wysoką kulturę i wzorce polszczyzny.

Radiowe archiwa to skarbnica bezcennych nagrań. To np. utrwalony – pierwotnie na płycie gramofonowej, teraz już cyfrowo – głos Marszałka Piłsudskiego. W znanym nagraniu z 1924 roku, Marszałek, który wygłosił kilka przemówień transmitowanych przez Polskie Radio, mówi: „Stoję przed jakąś dziwaczną trąbą…”

To także przemówienia i nagrania koncertów Ignacego Jana Paderewskiego. Polskie Radio od początku pełniło rolę kulturotwórczą, współpracowali z nim wybitni literaci, aktorzy, muzycy, między innymi: Maria Dąbrowska, Maria Kuncewiczowa, Janusz Korczak, Stefan Jaracz, Aleksander Zelwerowicz, Grzegorz Fitelberg, Trio Wiłkomirskich. Działała „Wesoła Lwowska Fala”, bo oprócz Warszawy, bardzo silnie rozwijały się ośrodki regionalne, między innymi we Lwowie i w Wilnie.

Dramatycznym świadectwem znaczenia Polskiego Radia jest fakt, że Niemcy pod groźbą śmierci zakazali Polakom słuchania go podczas II wojny światowej. 30 września 1939 roku przejęli rozgłośnię i nakazali konfiskatę odbiorników, ale już następnego dnia Radio zaczęło działać w warunkach konspiracyjnych. Wcześniej, przez cały wrzesień’39, ofiarność radiowców umożliwiła przekazywanie warszawiakom informacji o zbliżających się nalotach bombowych i o sytuacji na froncie. Także dzięki Polskiemu Radiu bohaterski prezydent Stefan Starzyński mógł przemawiać do warszawiaków, podtrzymując ich na duchu. Te przejmujące przemówienia z września’39 także są w zasobach archiwalnych Radia, dostępne dla słuchaczy w cyfrze na portalu internetowym.

Radio publiczne stara się dać odbiorcom stały dostęp do jak największej liczby wartościowych archiwaliów. Kilka miesięcy temu uruchomiło internetowy serwis edukacyjny GermanDeathCamps.info, ukazujący historię niemieckich, nazistowskich obozów koncentracyjnych i zagłady podczas II wojny światowej. Serwis powstał w związku z pojawiającymi się kłamstwami o „polskich obozach śmierci”.

W sierpniu Polskie Radio uruchomiło na swoim portalu serwis poświęcony stuleciu odzyskania przez Polskę niepodległości – Niepodlegla.polskieradio.pl. Są tam archiwalne nagrania związane z historią polskiej wolności – m.in. unikatowe relacje osób pamiętających lata 1918-1919, a także reportaże, artykuły, zdjęcia, infografiki i współczesne nagrania wideo. Portal, adresowany do dorosłych i dzieci, spełnia wymagania najnowszych urządzeń mobilnych.

Jeśli chodzi o polszczyznę, to Polskiego Radio miało i ma ambicję pielęgnowania najlepszych jej wzorców, zwłaszcza że dbałość o kulturę języka to ustawowy obowiązek radia publicznego. Ta misja ochrony normy językowej wydaje się dzisiaj szczególnie ważna, w sytuacji gdy język polski jak nigdy dotąd jest zagrożony masową kulturą i żargonem ulicy. Dziennikarze Polskiego Radia przed dopuszczeniem do mikrofonu muszą zdać egzamin z kultury języka i interpretacji, a Redakcja Językowa czuwa nad poprawnością na antenie. Dzięki temu język Polskiego Radia jest żywy, ale zgodny z normą.

W ostatniej dekadzie obserwujemy potężny rozwój technologiczny, wpływający także na media i ich kształt, informacja jest blisko każdego z nas przez 24 godziny na dobę, na przykład w smartfonie, dzięki coraz większej liczbie newsowych aplikacji, profilowanych pod kątem potrzeb odbiorców, w mediach społecznościowych wydarzenia relacjonowane są w czasie rzeczywistymi, jak na te zmiany odpowiada Polskie Radio?

Polskie Radio jest w czołówce tego technologicznego rozwoju, a zarazem postęp techniczny w publicznym radiu nie jest w konflikcie z etyką – służy misji.  1września Polskie Radio uruchomiło portal newsowy PolskieRadio24.pl. Wyodrębniony z portalu PolskieRadio.pl, łączy publicystykę z całodobową anteną Polskie Radio 24. i newsy redakcji online oraz Informacyjnej Agencji Radiowej. PolskieRadio24.pl ma ambicję stać się w ciągu roku jednym z pięciu najczęściej odwiedzanych portali w Polsce. Przejrzystością strony nawiązuje do wzorca BBC. Uruchomieniu 1 września portalu PolskieRadio24.pl, towarzyszyła specjalna akcja pod hasztagiem „#1939NigdyWięcej”.

Jak ocenia Pani dzisiejszy przekaz medialny pod względem jego wiarygodności i rzetelności? Czy w czasach, kiedy za pomocą internetu, w zasadzie każdy może próbować być dziennikarzem, choćby w mediach społecznościowych, jakość i profesjonalizm materiałów redakcyjnych ma jeszcze duże znaczenie?

Jakość dziennikarstwa ma i z pewnością będzie miała znaczenie, bo człowiek zawsze będzie dążył do prawdy, dobra i piękna. Jest jednak prawdą, że media przeżywają najgłębszy kryzys w historii, bo dominuje niestety dziennikarstwo, które polega na manipulacji. Szczególnie w internecie i mediach społecznościowych roi się od fake newsów.

Tradycyjne media – radio, prasa i telewizja, które także nie są wolne od zafałszowanych wiadomości, są nadal w czołówce pod względem zaufania odbiorców. Od pięciu lat poziom ufności wobec nich stale wzrasta. Szczególnie wobec radia, które od lat niezmiennie ma największe zaufanie ze wszystkich mediów. Jest tak nie tylko w Polsce – według raportu „Trust in Media 2017” opublikowanego kilka miesięcy temu przez EBU, radiu ufa najwięcej – 59% odbiorców we wszystkich 24 badanych europejskich krajach. Z tego badania wynika także wysokie, blisko 55% zaufanie do Polskiego Radia, które – podkreślam – bardzo dba o rzetelność i wiarygodność.

Raport ten wykazał, że stale spada natomiast zaufanie do internetu i mediów społecznościowych. Internetowi ufa 36% obywateli UE, a mediom społecznościowym – 21%. Nie wiem, czy był badany poziom zaufania do mediów społecznościowych Polskiego Radia, ale oczywiście dbają one o wiarygodność i szanują odbiorcę.

Jaką rolę mają do odegrania media we współczesnym społeczeństwie? Rozwój technologiczny, wielość redakcji, szczególnie w internecie, to zjawiska ostatnich lat, które sprawiły, że odbiorca otrzymuje coraz więcej sprzecznych ze sobą komunikatów, jak Pani zdaniem wpływa to na wiarygodność przekazu medialnego?

Media we współczesnym świecie mają przede wszystkim niezmienną rolę informowania słuchaczy o ważnych zdarzeniach politycznych, społecznych, gospodarczych, kulturalnych i religijnych w kraju i na świecie oraz tłumaczenia tych zdarzeń i procesów. Powinny to robić rzetelnie, profesjonalnie. Tymczasem obserwujemy ogromny rozwój technologiczny i wielki regres moralny.

Z jednej strony mamy efekt dziennikarstwa stadnego – sprzeczne informacje powielane natychmiast przez setki portali, bez sprawdzenia ich prawdziwości, kompilacje bez poszanowania źródeł; z drugiej – tabloidyzację mediów w poszukiwaniu odbiorcy za wszelką cenę. A przecież nie jest prawdą, że ludzie oczekują sensacji, plotki, szmiry – ale niestety można w nich wywołać taką potrzebę.

Coraz częściej słyszymy o zjawisku fake newsa, czyli celowego dezinformowania w celu pozyskania większej liczby odbiorców, fake news bywa nazywany plagą współczesnych mediów, co robić, aby mu przeciwdziałać? Jak świadomie korzystać ze współczesnych mediów?

Problem fake newsów i przeciwdziałania im jest tematem tegorocznego Papieskiego Orędzia na Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, który w Polsce był obchodzony 16 września. Papież Franciszek przypomina, że jest „ojciec kłamstwa” – Diabeł, który zwodzi ludzi tak, jak fałszywymi, a kuszącymi słowami zwiódł biblijną Ewę. Istnieje ten, który „sieje kąkol”, a – jak przypomina Jan Paweł II w książce „Pamięci i tożsamość” – „w jaki sposób zło wyrasta i rozwija się na zdrowym podłożu dobra, stanowi poniekąd tajemnicę”.

W tegorocznym Orędziu papież Franciszek zwraca uwagę na pośpiech i lekceważenie źródeł jako jedne z przyczyn fałszywych przekazów. Mówi o złu celowych manipulacji faktami. Jako sposób przeciwdziałania temu wskazuje na potrzebę postawienia fake newsom barier prawnych, a także na konieczność wychowania odbiorców do świadomego korzystania z mediów.

Świadome korzystanie z mediów to przede wszystkim umiejętność zrekonstruowania faktów i oddzielenia ich od tzw. faktów medialnych, czyli właśnie fake newsów, co niekiedy wymaga porównania materiałów w kilku mediach. To umiejętność oddzielenia zdarzeń od opinii i świadomość, że pierwsze zdanie każdej informacji dziennikarskiej powinno jasno i konkretnie odpowiadać na pytanie: co się stało? To gotowość sprawdzenia, co kryje się za przymiotnikami, np. ambitny, postępowy itd., których w informacji w ogóle nie powinno być.

Dla niektórych dziennikarzy „postępowe” jest przecież zabicie nienarodzonego człowieka przez lekarza i bezczeszczenie w pseudosztuce wartości świętych dla chrześcijan. „Ambitnym planem” określiły niektóre media przedstawiony przez prezydenta Macrona plan unijnej reformy, w oczywisty sposób sprzeczny m.in. z narodowym interesem Polski. Trzeba rozwagi i czujności.

Papież Franciszek wzywa dziennikarzy do nieepatowania złymi informacjami, ale przekazywania “dobrych wiadomości”. Czy w dzisiejszych mediach jest to możliwe?

Warto zauważyć, że papież Franciszek, namawiając do przekazywania „dobrych wiadomości”, wyraźnie podkreśla, że nie chodzi o przekaz naiwny, ckliwy, „dobroduszny”, nie dostrzegający poważnych problemów. „Mam na myśli – pisze Ojciec Święty Franciszek – dziennikarstwo bez udawania, wrogie fałszom, sloganom dla efektu i spektakularnym deklaracjom. Dziennikarstwo uprawiane przez osoby dla osób, pojmujące siebie jako służba wszystkim ludziom, zwłaszcza tym, stanowiącym większość na świecie, którzy nie mają głosu; dziennikarstwo, które nie spalałoby wiadomości, ale angażowałoby się w poszukiwanie prawdziwych przyczyn konfliktów, aby sprzyjać ich dogłębnemu zrozumieniu i przezwyciężaniu przez rozpoczęcie korzystnych procesów; dziennikarstwo zaangażowane we wskazywanie rozwiązań alternatywnych dla eskalacji wrzasku i przemocy słownej”.

Piękne słowa. Tak, myślę, że takie „dziennikarstwo pokoju”, jak je określa papież Franciszek, jest możliwe, a przynajmniej należy do niego dążyć. Warunkiem jest „pokój serca” dziennikarza. Chodzi o to, żeby dążyć do prawdy zdarzeń, oceniać sytuacje i czyny ludzi, ale nie potępiać człowieka.

Co radziłaby Pani młodym osobom, które chcą zostać dziennikarzami, szczególnie radiowymi?

Kiedy prowadziłam zajęcia ze studentami z warsztatu radiowego i gatunków dziennikarskich, zawsze zaczynałam od tego, że jeśli chcą być dziennikarzami, powinni wiedzieć, że decydują się na zawód misyjny, służebny – wobec P(p)rawdy i odbiorców. Przestrzegałam, że to zawód, który niesie pokusę pychy, skoncentrowania się na sobie, zaspokajania własnej próżności, dlatego szczególnie wymaga pokory wobec opisywanej rzeczywistości, wobec tekstu oraz słuchacza, czytelnika i widza.

Podawałam studentom przykład sprzed lat, kiedy korespondent Polskiego Radia poinformował warszawski newsroom dziesięć minut przed 19.00 – godziną dzienników radiowych – że autokar wiozący polskie dzieci miał tragiczny wypadek w Niemczech. Wiedzieliśmy, że są ofiary śmiertelne. Nie mieliśmy natomiast informacji, skąd i dokąd jechał autokar, jaka firma go wynajęła itd., wiadomość była więc bardzo ważna, ale niepełna. A było lato, okres wyjazdów na kolonie i obozy, więc tak podana, zaniepokoiłaby mnóstwo rodzin – byłaby bardziej sensacją niż informacją. 10 minut nie wystarczyło nam na uzyskanie niezbędnych danych, więc pełną informację podaliśmy godzinę później, w dziennikach o 20.00.

W takiej sytuacji nie może być mowy o ściganiu się z komercją na newsy, taki wyścig byłby nieetyczny. Mówiłam też studentom, żeby niezależnie od tego, gdzie będą kiedyś pracować – w mediach publicznych, czy komercyjnych – byli zawsze wolnymi ludźmi sumienia. Przypominałam im przy tym definicję wolności według Jana Pawła II. Święty Jan Paweł II tłumaczył, że wolność to nie jest niezależność; jest to zależność od siebie samego i przyjętego systemu wartości. Np. człowiek ochrzczony i bierzmowany jest ograniczony Dziesięcioma Przykazaniami, do przestrzegania których dobrowolnie się zobowiązał, więc nie może kraść ani kłamać.

Radzę też młodym ludziom, którzy myślą o zawodzie dziennikarza, żeby czytali dużo wartościowych tekstów, a przed studiami dziennikarskimi – jeśli takie planują – skończyli inny kierunek studiów, który poszerzy ich wiedzę o świecie i pozwoli na specjalizację w jakiejś dziedzinie. Jest wielu dobrych dziennikarzy, którzy wcale nie studiowali medioznawstwa, mają dyplomy prawników, historyków, literaturoznawców, a warsztatu dziennikarskiego nauczyli się w praktyce.

Młodzi, którzy chcą pracować w radiu, powinni wiedzieć, że decydują się na najtrudniejszą dziedzinę dziennikarstwa, przynajmniej jeśli chodzi o informację. Jeśli depesza w gazecie ma błędy warsztatowe i czytelnik ma problem z jej zrozumieniem, może wrócić do tekstu; słowo w korespondencji telewizyjnej jest wsparte obrazem. W radiu operujemy tylko słowami, które mają prosto i precyzyjnie budować relację czy korespondencję. Tekst informacji powinien być napisany i przeczytany tak, żeby słuchacz zrozumiał od razu, co się stało w kraju czy na świecie i wiedział, dlaczego to, czego się dowiaduje, jest ważne.

Wydaje się, że radio ze wszystkich mediów najbliższe jest prawdzie: „Na początku było Słowo”.