szukaj
Wyszukaj w serwisie

Ojciec Efrem | #PoloniaPamięta, odc. 10

Barbara Kłosowicz / AH / 30.11.2021
fot. dzięki uprzejmości Prezes Barbary Kłosowicz
fot. dzięki uprzejmości Prezes Barbary Kłosowicz

Dziś ostatni dzień listopada. Mamy dla Was ostatni odcinek serii przygotowywanej wspólnie z Towarzystwem Opieki nad Polskimi Zabytkami i Grobami Historycznymi we Francji.


Ojciec Efrem z l’Abbaye de Cendras

Na niewielkim cmentarzu w Malataverne (Gard) na wielu  grobach widnieją polskie nazwiska. Cmentarz bowiem należy do gminy Cendras, w której  w latach międzywojennych połowę mieszkańców stanowiły rodziny polskich górników z seweńskiego zagłębia węglowego. Po wojnie wielu z nich wróciło do Kraju, ci co pozostali, dziś spoczywają na seweńskich cmentarzach. Jak co roku w listopadzie, cmentarz w Malataverne, jak wszystkie inne, zamienia się w chryzantemowy ogród, choć są groby, przy których od roku, dwóch, trzech… już nikt nie stawia żywej chryzantemy.

Kiedy 23 lipca 1965 roku zmarł nagle Ojciec Efrem, pochowano go w Malataverne, w pustym jeszcze grobie rodziny Kędzierskich z l’Abbaye de Cendras, bo to u nich zatrzymywał się zawsze, kiedy przyjeżdżał do tutejszych Polaków z posługą duchową. Jeździł tak od 1954 roku, kiedy to Polska Misja Katolicka powierzyła mu seweński ośrodek duszpasterski. Przedtem posługiwał wśród Polaków w Nantes. Krótko po wojnie przyjął z rąk ks. kardynała Hlonda nominację na kierowanie Polską Misją Katolicką w Holandii, ale było to ponad jego siły.  Ojciec Efrem lata wojenne przeżył w obozach koncentracyjnych Sachsenhausen i Dachau. Kiedy Amerykanie wyzwolili Dachau, cudem ocalony ojciec Efrem ważył 30 kg i nie mógł utrzymać się na własnych nogach zakażonych  wszczepioną flegmoną.  Z nieco podreperowanym zdrowiem, choć kłopoty z sercem miał do końca, podjął pracę duszpasterską wśród Polaków.  Wracając z  Marsylii nie dojechał do l’Abbaye de Cendras. Zmarł na stacji w Nîmes, serce odmówiło mu posłuszeństwa. Miał 62 lata, nazywał się Stanisław Kanabus, był kapłanem ze Zgromadzenia św. Franciszka, przed wojną był przeorem klasztoru w Lubartowie.

fot. dzięki uprzejmości Prezes Barbary Kłosowicz

*

Dziękujemy, że byliście z nami także w ramach tej serii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Avatar użytkownika, wgrany podczas tworzenia komentarza.


2024-05-18 23:15:13