szukaj
Wyszukaj w serwisie

O tym, jak Mickiewicz ze Słowackim w Boże Narodzenie się godzili

AH / 24.12.2020
Adam Mickiewicz według dagerotypu paryskiego z 1842 roku oraz Apoteoza Słowackiego, reprodukcja obrazu Juliusza Zubera na pocztówce wyd. w latach 1910–1930, wikimedia (domena publiczna)
Adam Mickiewicz według dagerotypu paryskiego z 1842 roku oraz Apoteoza Słowackiego, reprodukcja obrazu Juliusza Zubera na pocztówce wyd. w latach 1910–1930, wikimedia (domena publiczna)

Wiadomo nie od dziś, że Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki byli osobistościami wybitnymi, których geniusz niejednokrotnie stawiał w artystycznej, skorej do rywalizacji, opozycji do siebie nawzajem. Podobnie sprawy miały się w Boże Narodzenie roku 1840. Wtedy jednak wydarzenia przybrały dość nieoczekiwany bieg.


25 grudnia 1840 r. Adam Mickiewicz, coraz bardziej znany i lubiany także jako wykładowca literatury słowiańskiej w Collège de France, został zaproszony na ucztę przez swojego przyjaciela Eustachego Januszkiewicza, mieszkającego przy rue de l’Echodé. Zresztą z zaproszenia cieszył się nie tylko autor “Dziadów”, ale wśród wielu innych znamienitych gości znalazł się również Juliusz Słowacki, jak przypomina Jacek Czarnik w artykule “Boże Narodzenie wieszczów: pojedynek”.

Zaczęło się dość niemrawo. Przybyłe na ucztę osobistości nie tryskały humorem, bo i trudy życia na obczyźnie dawały się we znaki; nawet w świąteczne dni nie zawsze od razu można było się otrząsnąć z tułaczego letargu. W każdym razie szczypta muzyki i dobre trunki rozluźniły nieco atmosferę. Wtedy to ktoś rzucił wyzwanie Słowackiemu, aby ten ukazał zebranym odrobinę swojego talentu. W ten oto sposób Juliusz wygłosił improwizację, w której zawarł mniej lub bardziej wyraziste przytyki do Adama, któremu przynajmniej od czasu do czasu zazdrościł walorów artystycznych.

Mickiewicz improwizuje po francusku w moskiewskim salonie księżnej Zinaidy Wołkońskiej, na obrazie Grigorija Miasojedowa (domena publiczna)

Stało się – Juliusz wyzwał Mickiewicza na pojedynek, a ten po chwili zawahania przystąpił do własnej improwizacji. To był prawdziwy popis – popis, który wstrząsnął zebranymi, a niektórzy jeszcze kilka dni po uczcie musieli odchorować tamte doznania poetyckie. Uczestnicy tamtych wydarzeń w swoich późniejszych relacjach nie mogli znaleźć odpowiednich słów, aby opisać wspaniały artystyczny wywód mistrza Adama. Ba, nawet sam Juliusz szlochał, słuchając nader lotnych słów swojego rodaka i konkurenta w jednej osobie.

Po tym wszystkim, gdy uczta już dobiegała końca, a płomienna mowa Adama dogasała niczym płomień rozedrganego wichrem wspomnień ogniska, jeśli wierzyć świadkom, Słowacki i Mickiewicz stali się sobie bliżsi niż kiedykolwiek przedtem. Uściskali się serdecznie, a z dawnych zatargów żartowali. Co więcej, wśród wspomnianych wcześniej osób, które pochorowały się później z wrażenia, był sam Juliusz, który spędził w łóżku dwa dni.

Jak przypomina Jacek Czarnik, Mickiewicz był świadom, że tamtej świątecznej nocy poetyckie natchnienie wypełniło go aż po brzegi tak sowicie, jak od czasu powstania “Dziadów” to się nie zdarzyło.

Ckliwości ckliwościami, ale Słowacki, gdy już ochłonął i przyszedł do siebie, miał świadomość porażki. Tamtego wieczora w domu Januszkiewicza przegrał – nie było co do tego żadnych wątpliwości. Jakby tego było mało, na 2:0 (mówiąc językiem piłkarskim) podwyższył Mickiewicz w Nowy Rok 1841 r. Wtedy Juliusz wręczał pamiątkowy puchar na cześć swojego wielkiego konkurenta, a uczta ponownie był okazją do zachwytów nad talentem Adama i jego rozwijającą się karierą poety i wykładowcy.

Tak czy inaczej poetyckie zatargi Adama i Juliusza znalazły wydźwięk w “Beniowskim”. O to, który z nich był większy, można się spierać. Ten spór może trochę przypominać konflikt fanów Ronaldo i Messiego o to, który tak naprawdę jest jaśniejszą gwiazdą na piłkarskim firmamencie. Zamiast się spierać, warto po prostu z uznaniem pochylić się raz jeszcze nad geniuszem Słowackiego i Mickiewicza, którzy choć wielcy, potrafili jednoczyć się dla wspólnych celów i wspólnych spraw, którym na imię było Polska.

Zakończmy klasykiem:

Jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy
Dzień, zwykły dzień, w którym gasną wszelkie spory.

Okazuje się, że nawet między Słowackim i Mickiewiczem.

Źródło informacji: J. Czarnik, “Boże Narodzenie wieszczów – pojedynek”, wbp.wroc.pl

Czytaj też:

Wyjątkowa Wigilia Adama Mickiewicza >>> 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Avatar użytkownika, wgrany podczas tworzenia komentarza.


2024-05-17 23:15:12