szukaj
Wyszukaj w serwisie

Nowy superior pallotynów w Paryżu do czytelników polskiFR.fr

ks. Tomasz Sokół / AH / 12.06.2021
Ks. Krzysztof Hermanowicz SAC, fot. polskiFR.fr
Ks. Krzysztof Hermanowicz SAC, fot. polskiFR.fr

“Dziękuję za rozmowę i proszę pozdrowić wszystkich czytelników portalu oraz przekazać, że księża pallotyni we Francji nadal będą wiernie wspomagać i współpracować z Polską Misją Katolicką w służbie Kościołowi we Francji i w Polsce, w służbie naszej Ojczyźnie i Polonii” – powiedział w rozmowie z polskiFR.fr ks. Krzysztof Hermanowicz SAC, nowy przełożony w Paryżu pallotyńskiej Regii Miłosierdzia Bożego, który zastąpił ks. Aleksandra Pietrzyka SAC. Obowiązki zacznie pełnić od września br. W rozmowie opowiedział m.in. o drodze swojego powołania i wyzwaniach jakie go czekają.


Miłosierdzie, służba i dialog

Urodziłem się w 1966 r. w Warszawie, w wielodzietnej rodzinie. Było nas jedenaścioro dzieci. Mój ojciec, który był komunistą, umarł gdy miałem 5 lat. Moja mama była pochodzenia żydowskiego. Ponieważ mój ojciec sprzeciwiał się, abyśmy byli ochrzczeni, mama zaraz po okresie żałoby zaprowadziła nas wszystkich do kościoła, żeby ochrzcić. Ksiądz proboszcz ogłosił na Mszy, że potrzeba kilku matek i ojców chrzestnych. Moimi chrzestnymi „z przydziału” została para studentów z duszpasterstwa akademickiego. Takie były wówczas czasy.  Miałem łaskę, że moja rodzinna parafia, kościół pod wezwaniem św. Michała Archanioła na Mokotowie, była bardzo dynamiczna i zawsze wiele w niej się działo. Proboszczem parafii był ksiądz prałat Stefan Piotrowski, wikariusz generalny archidiecezji warszawskiej i przyjaciel ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego. Do dziś przy okazji niemal każdego mojego pobytu w Polsce odwiedzam moja wiekową katechetkę, panią Stanisławę Wyrwas z tzw. Ósemek. Mój młodszy brat, Sławek, jest także księdzem i dzielnie pracuje w diecezji warszawskiej.

Po zdaniu matury pracowałem w firmie spedycji międzynarodowej „C. Hartwig” działając bardzo dużo po pracy i w weekendy w środowisku „Przymierza Rodzin” związanym z warszawskim KIK-iem (red: Klub Inteligencji Katolickiej). Praca zawodowa była bardzo ciekawa – byłem przedstawicielem firmy na lotnisku Okęcie – oraz jak na ówczesne warunki dobrze płatna. Pomimo tego szukałem mojej drogi biorąc udział w organizowanych przez diecezję lub przez Księży Marianów rekolekcjach powołaniowych.

A co skłoniło do wyboru pallotynów?

Po wstępnym przyjęciu do warszawskiego seminarium duchownego przyjechałem na kilka miesięcy do Paryża i właśnie tu zetknąłem się z prowadzonym bardzo dynamicznie pallotyńskim duszpasterstwem młodzieżowym. Zamieszkałem w domu studenta Jana Pawła II przy ulicy Lourmel w Paryżu XV, zaś na niedzielne Msze św. chodziłem do kaplicy duszpasterstwa przy rue Cler, niedaleko pallotyńskiego domu na Surcouf. Włączyłem się w pomoc przy katechezie, brałem udział w rodzinnych wyjazdach duszpasterstwa czy w religijno-kulturalnych spotkaniach studenckich organizowanych przez ks. Mariana Faleńczyka. Był on wówczas niejako moim ojcem duchowym.

Międzynarodowy Dom Studenta im Jana Pawła II w Arcueil (Résidence Internationale des Étudiants); widoczny dyrektor ks. Marian Falenczyk SAC, PolskiFR/TS

Z innymi mieszkańcami akademika przy Lourmel chodziliśmy też na spotkania w Centrum Dialogu. To co mnie zainteresowało czy pociągnęło, to właśnie ta refleksja i ciągły wysiłek dialogu, wymiany, tak pod względem kulturowym jak i religijnym. Często słyszałem, że jeżeli chce się pozostać we Francji, nie można zamknąć się tylko w naszej „polskości” albo  przeciwnie, zapomnieć i wyzbyć się naszych korzeni. Należy, tak pod względem kultury jak i sposobu przeżywania wiary, starać się zrobić pewien rodzaj syntezy, biorąc to co najlepsze z obu rzeczywistości. W pewnym momencie, po rozmowie z ks. Marianem Faleńczykiem, który wówczas był jednocześnie duszpasterzem akademickim i przełożonym Pallotynów we Francji, rozpocząłem postulat w Stowarzyszeniu Apostolstwa Katolickiego.

„Apokalipsa” Jana Lebensteina, Dom Księży Pallotynów (Centrum Dialogu); 25, Rue Surcouf
75007 Paryż; fot. polskiFR

Jak Ksiądz odnalazł się w rzeczywistości francuskiej, która jest inna od polskiej?

W tym pomogła mi formacja nowicjacka i seminaryjna. Po ukończeniu okresu postulatu, pallotyni wysłali mnie na francuskojęzyczny nowicjat do Rwandy. Wprawdzie w Rwandzie było wielu pallotynów polskich – ówczesnym ich przełożonym był ks. Henryk Hoser, późniejszy superior pallotynów we Francji i arcybiskup warszawsko-praski, zaś rektorem domu formacyjnego był ks. Aleksander Pietrzyk, były przełożony pallotynów we Francji – to wśród nowicjuszy i kleryków byłem jedynym Europejczykiem. Formację przechodziłem z nowicjuszami z Rwandy, Kamerunu, Konga. Pallotyni w Rwandzie zorganizowali także tzw. „internowicjat”, tzn. formację dla nowicjuszek i nowicjuszy z wielu zgromadzeń zakonnych. Spotkania formacyjne miały miejsce w naszym domu w Butare.

Nie było to łatwe doświadczenie, ale to właśnie ten roczny pobyt w Rwandzie pomógł mi w późniejszym lepszym odnalezieniu się w rzeczywistości francuskiej. Mój mistrz nowicjatu, ks. Stanisław Stawicki, bardzo mi pomógł na tej duchowej drodze przemiany.

Po nowicjacie rozpocząłem formację filozoficzną w Yaounde w Kamerunie. Niestety, pokochały mnie komary: ze względu na częste ataki malarii, które bardzo utrudniały naukę, musiałem powrócić na leczenie do Europy. Po okresie rekonwalescencji rozpocząłem dwuletnią formację filozoficzną w naszym pallotyńskim seminarium w Ołtarzewie, a następnie czteroletnią formację teologiczną w sulpicjańskim międzydiecezjalnym seminarium w Issy-les-Moulineax pod Paryżem. Wówczas w seminarium tym studiowali klerycy z 17 diecezji i kilku zgromadzeń zakonnych. Praktyki duszpasterskie odbywałem w pallotyńskim duszpasterstwie studencko-rodzinnym oraz w parafiach paryskich.

Jak Ojciec widzi swoją osobę w nowej roli, jeśli chodzi o superiora pallotynów, kierunki działalności  w Paryżu czy w całej Francji?

W tym roku nasza pallotyńska Regia Miłosierdzia Bożego we Francji obchodzi swoje 75-lecie istnienia. Ze względu na sytuację sanitarną, obchody tej rocznicy będą dosyć skromne. Naszym symbolicznym aktem dziękczynnym z tej okazji jest więc ufundowanie 75 rocznych stypendiów dzieci z biednych rodzin lub sierot.

A mamy za co Panu Bogu dziękować. Historia obecności polskich pallotynów we Francji łączy się z pracą wśród polskiej emigracji. Troska o migrantów wpisana jest niejako w DNA naszego charyzmatu, gdyż założyciel pallotynów, św. Wincenty Pallotti, już w 1844 r. wysłał kapłanów do opieki nad włoskimi migrantami, którzy w tamtym czasie udawali się do Anglii w poszukiwaniu pracy. Tak więc, gdy po I wojnie światowej we Francji powstało liczące ponad pół miliona skupisko ludności polskiej przybyłej tu w celach zarobkowych, w 1931 r. przybył tu ks. Franciszek Cegiełka otaczając opieką duszpasterską Polaków na północy Francji: w departamentach Calvados, Seine-Inférieure, La Manche i Orne. Następnie przybyli inni pallotyni, a sam ks. Cegiełka w 1937 r. został mianowany przez Prymasa Polski, ks. Kardynała Augusta Hlonda, rektorem PMK w Paryżu. O działalności pallotynów wśród emigracji polskiej w tym i późniejszym okresie pisze ks. Aleksander Pietrzyk w broszurce wydanej z okazji 75-lecia powstania Regii Miłosierdzia Bożego. Było to 2 sierpnia 1946 r.

Ks. Alexandre Pietrzyk SAC, były superior pallotynów Regii Miłosierdzia Bożego, fot. polskiFR.fr/TS

Dzisiaj członkowie naszej Regii – jest nas ok. 25 – posługują we Francji, w Szkocji i w Anglii. Ks. Kurowski jest na misjach w Azji. Oprócz polskich pallotynów (czy pallotynów polskiego pochodzenia, ale urodzonych we Francji) na ziemi francuskiej posługują także liczni nasi współbracia z Kamerunu, z Wybrzeża Kości Słoniowej czy z Rwandy.

Odpowiadając na pytanie, chciałbym przede wszystkim wyrazić moją wdzięczność za te pokolenia kapłanów i braci pallotyńskich, którzy we Francji od  niemal stu lat starali się służyć wiernie Kościołowi i Polonii. Trzeba zawsze uszanować to, co było przed nami i to co otrzymujemy jako spuściznę. Myślę, że współpraca z Polską Misją Katolicką w służbie Polonii jest bardzo ważną częścią tej spuścizny i należy ją kontynuować. Świat nie zaczyna się od nas. Jednocześnie trzeba mieć odwagę odpowiadać na nowe wyzwania. Dla Kościoła we Francji i w Polsce jest i będzie ich coraz więcej. Związane jest to nie tylko z postępującą laicyzacją społeczeństwa, ale także ze skutkami kryzysu sanitarnego i ekonomicznego jaki przeżywamy. Z podziwem i z zaufaniem patrzę na zaangażowanie w tych trudnych czasach moich Współbraci w prace na naszych placówkach w Paryżu, w Arcueil, w Osny, w Montmorency czy na pojedynczych placówkach na parafiach w Oignies, w Alzacji. Nie sposób wymienić wszystkich.

Dom w Osny, fot. dzięki uprzejmości ks. dra Alexandre’a Pietrzyka, superiora Księży Pallotynów

Nasza Regia we Francji nosi imię Miłosierdzia Bożego. Działalność pallotynów we Francji prowadzona była zawsze w duchu służby i dialogu, pomocy najbardziej potrzebującym. Chciałbym, aby nasza praca szła właśnie w tym duchu i w tym kierunku: miłosierdzia, służby i dialogu. Czas pokaże, o co poprosi nas Pan w najbliższych latach. Do jakich konkretnych, nowych żądań nas pośle. Jako nowy przełożony Regii będę to odkrywał z moimi współbraćmi na spotkaniach i w modlitwie, otwierając się na działanie Ducha Świętego. Ważnym głosem w rozeznawaniu są tu wezwania naszego papieża Franciszka, księży biskupów i naszego przełożonego generalnego.

Nie możemy przy tym zapominać, że dzieła, które już prowadzimy, wymagają wiele wysiłku i często moi Współbracia, którzy je prowadzą, potrzebują pomocy i wsparcia. Gotowi jednak jesteśmy, a przykładem jest tu nam nasz założyciel św. Wincenty Pallotti, „odczytywać znaki czasu i odpowiadać na nie”. Przy coraz większej współpracy z laikami. To też nasz charyzmat.

Dziękuję, ks. Tomaszu, za rozmowę i proszę pozdrowić wszystkich czytelników portalu oraz przekazać, że księża pallotyni we Francji nadal będą wiernie wspomagać i współpracować z Polską Misją Katolicką w służbie Kościołowi we Francji i w Polsce, w służbie naszej Ojczyźnie i Polonii. Niech Pan Bóg Miłosierny nam błogosławi, a Matka Najświętsza prowadzi do Syna i pomaga codziennie wypowiadać „FIAT” woli Bożej.

Koniec części pierwszej

A w drugiej części naszej rozmowy z ks. Krzysztofem Hermanowiczem SAC będzie można przeczytać o jego dotychczasowej posłudze od czasu święceń kapłańskich, m.in. o wyjątkowej pracy wśród najuboższych i migrantów. Poznamy też historię Gwinejczyka Celestino.

czytaj też:

Ks. dr Alexandre Pietrzyk SAC: daliśmy to Francji, coś oryginalnego i polskiego >>> 

Ks. dr Alexandre Pietrzyk SAC: w tym jestem podobny do Wyszyńskiego i Wojtyły >>> 

Dwaj papieże – niezwykły fresk u polskich pallotynów w Paryżu >>> 

Pallotyni w Paryżu – serce Polonii, Centrum Dialogu – PolskiFR >>>

75-lecie zjazdów w Osny >>> 

Międzynarodowy Dom Studenta w Arcueil i polski dyrektor >>> 

Ks. Franciszek Gomułczak, pallotyn, o pracy w Kościele na Wschodzie >>> 

Ks. Franciszek Gomułczak SAC: to jest zagadka, tajemnica Pana Boga >>> 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Avatar użytkownika, wgrany podczas tworzenia komentarza.


2024-05-17 23:15:12