szukaj
Wyszukaj w serwisie


Ekstremalna Droga Krzyżowa we Francji – relacja uczestników (foto/wideo)

Grzegorz Białokryty / TS / AH / 03.04.2026
fot. archiwum uczestników EDK
fot. archiwum uczestników EDK

Ciemny leśny parking wita nas kilkoma błyskającymi latarkami. Z minuty na minutę jest ich coraz więcej. Słychać powitania, rozmowy. Niektórzy sprawdzają ekwipunek, inni stoją w milczeniu… Pada hasło – „przechodzimy na miejsce Eucharystii” – i rusza kawalkada światełek. Po kilkuset metrach wchodzimy między dostojne skały niczym do katedry zbudowanej ręką Stwórcy. Cichną rozmowy, zajmujemy miejsca we wszechogarniającej ciemności przerywanej nieśmiało światełkami latarek.


czytaj też: >>> Wielki Piątek – dzień upamiętnienia Męki Pańskiej <<<

Ekstremalna Droga Krzyżowa (EDK) to odpowiedz na dzisiejszy świat. Pomysłodawcą, inicjatorem i wieloletnim koordynatorem jest ks. Jacek Wiosna Stryczek. Od 2009 roku lokalna, krakowska inicjatywa rozwinęła się w międzynarodowy potężny ruch skupiający prawie 100 tys. osób na całym świecie. Poza Polską EDK obecna jest w Norwegii, Szwecji, na Łotwie, Litwie, Słowacji, w Czechach, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Kanadzie, USA czy Chile. W tym roku Ekstremalna Droga Krzyżowa oficjalnie zawitała do Francji.

Trasa 31 km przebiegała przez Forêt de Trois Pignon i Forêt de Fontainbleau, była trudna fizycznie i technicznie i z tego względu miała 31 km, a nie wymagane minimum 40 km. Pod duchowym kierownictwem ks. Pawła Witkowskiego, proboszcza parafii św. Genowefy w Paryżu, rozpoczęła się w piątek 20 marca o 19:00 Mszą św.

*

Zaczyna się Eucharystia… Mamy wrażenie, że wszystko wkoło modli się z nami. Drzewa, skały, gwieździste niebo, zanurzone są w jakiejś duchowej przestrzeni – w Nim…, a pośród tego wszystkiego kapłan przy malutkim białym ołtarzu, my i cisza, cisza, która pójdzie z nami…

Msza Św. dobiega końca, jeszcze kilka ogłoszeń, wspólne zdjęcie, chwila przerwy. Stajemy gotowi do wyjścia, każdy w ciszy czyta medytacje do pierwszej stacji, słowa zapadają w serce: „Mój wewnętrzny Piłat jest aktywny od rana. Szybki, sprytny, logiczny. Widzi, ocenia, komentuje. Zawsze wie, kto zawinił. Zawsze ma rację. Nie ma w nim ciszy. Nie ma ciekawości. Tylko hałas przekonań. Słyszę moje myśli i się ich wstydzę. Jezus mówi: Z obfitości serca mówią usta (Mt 12, 34). Panie, chcę zmienić swoje serce”.

fot. archiwum uczestników EDK

Po drogach bolesnej Męki

Ruszamy. Najpierw szerokim leśnym traktem, z którego skręcamy w wąską ścieżkę wijącą się wśród drzew. Pojawiają się pierwsze skały, otoczenie przywodzi na myśl skalistą ziemię Palestyny. Wokół słychać coraz cięższe oddechy, pot zaczyna nasączać pierwsze warstwy odzieży, kłęby pary unoszą się w świetle czołówek…, więc to znaczy „ekstremalna”.

Myślę o drodze Zbawiciela, chyba była bardziej ekstremalna – ubiczowany, popychany przez rozwrzeszczany tłum, boso z ciężką, twardą belką wpijającą się w barki… Ja w butach trekingowych i z plecakiem ze specjalnie wyprofilowanymi szelkami, żeby ciężar się dobrze rozkładał, żeby było lżej…

Wspinamy się, to znów schodzimy w dół i tak już będzie przez większą część tej Drogi. Dochodzimy do drugiej stacji, chwila wytchnienia, łyk wody i medytacja. Jezus bierze krzyż na swoje ramiona i… wyrusza w drogę.

Ruszamy dalej i od razu gubimy ścieżkę. W ciemnościach nocy wszystko wygląda inaczej, w ciemnościach duszy wszystko wygląda inaczej, migające światła wielu latarek dezorientują, migające świecidełka świata dezorientują duszę. „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za mną nie będzie chodził w ciemnościach…” (J 8, 12).

Jest, tędy!

Idziemy dalej. Przecinamy ścieżkę, którą można łatwo wrócić do parkingu. Pytam czy ktoś chce zawrócić, nikt. Podchodzimy pod kolejne wzgórze, kolejna stacja. Wokół twarze nierzadko zupełnie obce, a jednak jakoś dziwnie bliskie, jak później napisze Iza: „…szłam obok obcej mi osoby, a jednocześnie czułam, że jest mi tak bliska…”. Kontynuujemy naszą podróż w głąb siebie w tym trudnym terenie, jak w życiu, zmęczenie narasta, plecak jakby coraz cięższy, a to praktycznie dopiero początek. U wielu z nas pojawiają się wątpliwości: „czy dam radę, czy dojdę?” Jak u Alexa, który później relacjonował: „Pierwsze kroki trasy były decydujące czy będę dalej szedł, jednak powiedziałem Panu Bogu, że jak już zacząłem to idę dalej”.

Idziemy. Nasz peleton coraz bardziej się rozciąga, miejscami przerywa. Przy czwartej stacji podchodzą do mnie trzy osoby i pytają jak wrócić na parking. Pokazuję drogę, a w głowie pojawia się zdanie, które przewija się niejednokrotnie w naszych medytacjach: „Na tej drodze nie chodzi o to, jak daleko dojdziesz, ale jak się zmienisz”. Tak chcę się zmienić…

fot. archiwum uczestników EDK

Schodząc w kolejną dolinkę miedzy skalami odczuwamy przenikliwy chłód, ziemia pod stopami miejscami wydaje się przymrożona. Kolejne stacje wprowadzają nas coraz bardziej w głąb naszych dusz, tam gdzie czeka ON… Odzywają się stare dolegliwości, kolano, biodro, krzyże – ciało daje znać, że jest na skraju swojej wytrzymałości. Panie Jezu, obym wytrwał do końca…

„Po IX stacji zaczęło być ciężko, bo nogi z bólu nie chciały iść dalej, jednak w tym ważnym momencie nie poddałem się i prosiłem Boga aby pomógł mi dojść do końca Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, podniosłem się i tak krok za krokiem z pomocą Bożą doszedłem do końca” (Alex).

Jednak nie wszystkim jest to dane. Pan Bóg daje tyle ile nam potrzeba, a my dajemy tyle ile możemy, jak Jacek i Kasia, którzy zeszli po 11. stacji

„Daliśmy tyle ile byliśmy w stanie, to wysiłek, na który było nas stać (10 godzin), który całkowicie ofiarowaliśmy Chrystusowi”.

Niebo stopniowo zmienia kolor, ciemność ustępuje jasności, każdy kolejny krok to walka ze zmęczeniem, z bólem, ze zniechęceniem. Przy 10. stacji jest już całkiem jasno, przysiadamy na chwilę. Czytam medytację i czuję, że się rozpływam, rozmywa mi się obraz i już śpię. Obudzony nagłym opadnięciem głowy staram się doczytać do końca walcząc z opadającymi powiekami.

fot. archiwum uczestników EDK

Wyciągam kanapkę i przeżuwam powoli wczorajszą bagietkę z serem. Spoglądam w bok na Wojtka, który w tym momencie właśnie zasypia i kawałek sandwicha wypada mu z dłoni na ziemię… Jeszcze kilka łyków wody i wstajemy, to jeszcze nie koniec. Po kilkunastu krokach potężny skurcz ścina mi udo, z bólu chce się wyć, ale wzdycham tylko: „Panie Jezu, pomóż !”. Rozmasowuję obolały mięsień i próbuję iść dalej, po chwili skurcz puszcza, „bądź uwielbiony, Panie Jezu!”.

Wchodzimy na kolejne skałki i naszym oczom otwiera się piękny widok lasu u naszych stóp skąpanego w blasku jutrzenki, otulonego opadającą mgłą.

Schodzimy w dół. Nasza ścieżka przechodzi w wygodną leśną dróżkę. Po pewnym czasie dochodzimy na skraj piaszczystej „pustyni” zanurzonej w blaskach wschodzącego słońca i na myśl przychodzi Izrael idący przez pustynię „z domu niewoli do…”. Tak nas też Pan wywiódł z naszego komfortu – domu niewoli. Idziemy, żeby się zmienić.

Mijamy naszą pustynię i dochodzimy do ostatniego wzgórza na naszej drodze. Ktoś z tyłu na widok stromego skalistego podejścia płacze – jak to? Przecież nikt nie mówił ze będzie jeszcze jedna góra… Na górze chwila wytchnienia przy 13. stacji, dalej ścieżka, która nagle znika wśród drzew i rozpadlin skalnych, ale idziemy z wiarą. Ktoś półgłosem pyta: „Czy to na pewno tędy?”.

W końcu wychodzimy z lasu na drogę i po jakimś kilometrze docieramy do 14-. stacji na cmentarzu w Noisy-sur-École, kresu naszej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej.

Relacja: Grzegorz Białokryty

fot. archiwum uczestników EDK

*

Relacje innych uczestników:

„KOCHANI ❣️EMOCJE I PIERWSZE ZMĘCZENIE opadły… Jesteśmy wdzięczni Wam, przede wszystkim Panu Bogu, za tą EDK ❣️Było EXTREMALNIE CIĘŻKO – ale TAK miało być ‼️Dziękujemy Wam za to, że mogliśmy dzielić z Wami trudy tej trasy i Panu Bogu, przede wszystko za to, że dotarliśmy cali i zdrowi, za niezliczone łaski , którymi nas obdarzył w czasie EDK i pewno jeszcze będzie owocnie na nas wylewał ❣️

Dziękujemy za organizację, wszelką pomoc i dobry uśmiech od wszystkich współtowarzyszy tej EDK!

Wszyscy jesteśMY WIELCY W BOGU, KTÓRY NAS UMACNIA!

SZCZĘŚĆ BOŻE 🥰I szybkiego powrotu do sił i wypoczynku 💕”- Ewa i Piotr

 

„My chcieliśmy również podziękować. Za pomysł, i za wspólne wędrowanie. W ciszy. Przyznam, że miałam różne momenty, kryzysu, złości. A dziś jak ktoś mnie pyta, i pomyślę sobie o EDK, za gardło chwyta wzruszenie. I utkwiły mi dwa momenty: jeden jak staliśmy wszyscy rozsiani po skałach w ciszy, w oczekiwaniu gdzie dalej. I drugi moment jak szłam obok obcej mi osoby a jednocześnie czułam, że jest mi tak bliska.

Dziękuję Panu Bogu, że dał mi tę łaskę pójścia z Nim, po towarzyszenia Mu choć w 1/100. I że dał mi odwagę zdecydować się na tę noc.

Z Panem Bogiem 🤗”- Iza

fot. archiwum uczestników EDK

 

„EKSTREMALNA DROGA KRZYŻOWA – to próba wydarzenia tego, co wydarzyło się ponad 2000 lat temu.

Ból, zmęczenie, zimno – to nocna wyprawa, w której mogliśmy się zmierzyć z własnymi słabościami.

EDK  -to pustynia, wyjście samemu w ciemność, w ciemność też naszych myśli, zmierzeniem się z chwilami trudnymi, z wysiłkiem połączonym z duchową refleksją.

To zmęczenie fizyczne być może nam choć przez chwilę pomogło wczuć się w to, co Chrystus przeżywał (choć to jest nieporównywalne zmęczenie), to jednak jesteśmy myślą, że pomogło nam w przeżywaniu tej Drogi Krzyżowej do stacji Xl…).

Dla nas milczenie było wczuwaniem się w Mękę, to wszystko, co zrobił dla nas Chrystus: dla nas cierpiał, dla nas umarł i dla nas Zmartwychwstał.

Skoro On zrobił to wszystko dla nas (dla mnie), to chcieliśmy to przeżywać razem z Nim.

Ekstremalność – to nie szaleństwo, to krok w kierunku zmiany.

Daliśmy tyle ile byliśmy w stanie, to wysiłek, na który było nas stać (10 godzin), który całkowicie ofiarowaliśmy Chrystusowi✝️❤️” – Jacek i Kasia

 

„Szczęść Boże, chciałem w imieniu swoim, ale i naszej grupki, bardzo podziękować wam wszystkim za piękny błogosławiony czas na EDK (…). To był czas na wyciszenie, przemyślenia i rozmowę z Bogiem. Bóg zapłać 🙏🏻

Wojownicy Maryi – Paryż 🙏🏻⚔️

 

„Pokój i dobro z Wami. Wstępnie dziękuję z całego serca wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania tej wyjątkowej drogi krzyżowej, w której udało mi się przetrwać do końca. Jak wiele nasz Pan Jezus wycierpiał za nasze wybory, decyzje i czyny. To ułamek naszych utrudnień, które mogłem przeżyć z Panem Jezusem na tej drodze. I wiem, że każdy, kto pójdzie w wierze na wszelkie trudy życia, dojdzie do celu mimo bólu ciała, serca, a nawet złości. Najłatwiej się nam poddawać, wybierać przyjemność.

Dziękuję również za wszystkie zdjęcia, które wszyscy przesyłacie. Przypominają tą walkę ze swoją słabością”- Bogdan

fot. archiwum uczestników EDK

 

„Spełniłam swoje marzenie o Ekstremalnej Drodze Krzyżowej. Marzyłam od kilku lat ❤️ Przeżycie nie do opisania,,, ta cisza… Któryś za na cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nimi…. Potem dołączył ból, zmęczenie. Dotarłam do 11. stacji. Już czekam na kolejną EDK w przyszłym roku 🙏 Dziękuję wszystkim uczestnikom. Tam w tym lesie byliśmy jedną wielką rodziną🙏. Z Panem Bogiem 🤗❤️”- Dorota

 

„Pierwsze kroki trasy były decydujące czy będę dalej szedł, jednak powiedziałem Panu Bogu, że jak już zacząłem to idę dalej.

Po IX stacji zaczęło być ciężko, bo nogi z bólu nie chciały iść dalej, jednak w tym ważnym momencie nie poddałem się i prosiłem Boga, aby pomógł mi dojść do końca Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Podniosłem się i tak krok za krokiem z pomocą Bożą doszedłem do końca 🙏🏻.

Ta cisza nocna w tym lesie była wspaniałym doświadczeniem, aby wejść w głąb siebie i narodzić się na nowo. Dziękuje wszystkim uczestnikom EDK, którzy brali udział w tej edycji (…).

Czekam na kolejną edycję EDK w przyszłym roku😊

Z Panem Bogiem❤️” – Alex

 

„Wszystkim, którzy byli obok mnie, by mi pomóc dojść jak najdalej, bardzo dziękuję, jesteście wspaniali.

Niech Pan Bóg Wam Błogosławi 😊🙏” – Elżbieta

 

 

„Chciałbym wam powiedzieć wiele rzeczy,

ale w skrócie:

Dziękuję wszystkim uczestnikom tego Wydarzenia (…).

Dziękuję ojcu Pawłowi za harmonizację tego wszystkiego przez pryzmat jego osoby,

ale przede wszystkim

Dziękuję Jezusowi, Maryi i Józefowi,

którzy,

jestem pewien,

byli z nami przez całą Drogę ❣️” – Bożydar

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Avatar użytkownika, wgrany podczas tworzenia komentarza.


2026-04-16 23:15:27
Skip to content