szukaj
Wyszukaj w serwisie


Warto odkryć to, co nas łączy z Francją

Bp Piotr Turzyński, Delegat KEP dla Polonii / 23.04.2022



„Warto i trzeba odkryć to, co nas łączy z Francją. Pamiętamy, że Francja to pierworodna córka Kościoła, to piękna i niezwykła tradycja, chociaż chrześcijaństwo tu i ówdzie przygasa, ale trwa w małych grupach (…). Warto też odkrywać te wspólne korzenie, bo to jest nasza wielkość i godność w Chrystusie. On nas łączy, On łączy francuską, głęboką tradycję i polską tradycję” – powiedział portalowi polskifr.fr ks. bp Piotr Turzyński, nowy Delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej.


Zapraszamy do lektury rozmowy, w której opowiedział nam m.in. o swoich zainteresowaniach, pierwszym przesłaniu do Polonii, a także o swoich związkach z Francją.

Ks. Tomasz Sokół: Zechciałby ks. bp Piotr powiedzieć kilka słów o sobie?

Ks. bp Piotr Turzyński: Serdecznie pozdrawiam wszystkich czytelników portalu. Pochodzę z Radomia, jestem synem tej ziemi. Moi rodzice byli ludźmi głębokiej wiary, za co jestem im ogromnie wdzięczny. Bardzo ważny dla mnie, jako młodzieńca, był Ruch Światło-Życie, jeździłem od wczesnych lat na oazy, na rekolekcje wakacyjne, to była wielka moja radość, a potem byłem animatorem oazowym i pojawił się głos powołania. Wtedy Radom należał do diecezji sandomierskiej i wstąpiłem do seminarium sandomierskiego. Przez 5 lat nauka była w pięknym mieście – tu w Sandomierzu, a ostatni rok byliśmy już w Radomiu. Wspaniałym Pasterzem i miłośnikiem katechezy był ks. biskup Edward Materski, on też mnie wyświęcił 28 maja 1988 r.

Dalej pracowałem rok jako wikariusz w Ostrowcu Świętokrzyskim, a później zostałem wysłany na studia do Rzymu. Studiowałem patrologię i to się stało moją wielką miłością; tu muszę powiedzieć, że bardzo ważny jest dla mnie św. Augustyn; z niego pisałem doktorat, książkę habilitacyjną o pięknie u św. Augustyna, ale bardzo lubię: „Ojców Pustyni”, ich duchowość i to wszystko czym żyli. Jestem wykładowcą Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego im. Jana Pawła II i tu moim przedmiotem jest patrologia, prowadzę również seminarium naukowe.

Obok tego były także inne zainteresowania. Pamiętam, jak jeszcze w seminarium duchownym graliśmy w teatrze kleryckim, potem, jako ojciec duchowny, wykładowca, wicerektor zajmowałem się dalej tymże teatrem, wystawialiśmy sztuki. Staraliśmy się, aby te spektakle były z jakimś przesłaniem: np. sztuki o św. Pawle, o Tomaszu Morusie… piękna przygoda. Lubię literaturę i często do niej nawiązuję. Pamiętam mocno lata seminaryjne i lekturę Dostojewskiego, właściwie całą jego twórczość. Dalej wspominam dobrze Wiktora Hugo:  „Katedra NMP”.

Staram się do tej pory jeździć na rekolekcje Ruchu Światło-Życie. W ostatnich latach jest to Domowy Kościół z rodzinami; takie wyjazdy dają mi dużo radości i satysfakcji.

Spodziewał się ks. Biskup, iż zostanie opiekunem Polonii? Jakie pojawiły się pierwsze myśli lub wrażenia?

Od kilku lat jestem duszpasterzem nauczycieli i wydawało mi się, że to wystarczająca funkcja, nie byłem wyjątkowym kandydatem, było to dla mnie zaskoczeniem, zostałem podany jako kandydat i zupełnie się tego nie spodziewałem. To zaskoczenie. Kiedy teraz patrzę na to, tak sobie ciągle myślę; nie wiadomo, co Pan Bóg mi szykuje i co przygotował przez tę posługę, ale czuję wielką pokorę wobec tego zadania – z drugiej strony – skoro Opatrzność Boża tak zdecydowała, może Pan Bóg chce coś przeze mnie zdziałać… niech działa, pomimo moich lęków oraz niepokojów czy tego wszystkiego, co obecnie w sobie noszę. Ale cieszę się, bo miałem możliwość przed wielu laty spotykać się z Polonią w Stanach Zjednoczonych, w Anglii, we Włoszech, na Litwie, na Białorusi czy Ukrainie.

Z Francją miałem kontakty w czasie studiów, gdy podróżowałem i był czas, kiedy przebywałem w Paryżu i posługiwałem, przy ks. Stanisławie Jeżu, ks. Tadeuszu Śmiechu. Pamiętam, kiedy zaproszono mnie na rekolekcje i prowadziłem je chyba u początku lat 2000 dla księży pracujących w Polskiej Misji Katolickiej w Domu Polskim pod Paryżem.

Jakie są wyzwania dla Polonii w kontekście trudnej sytuacji geopolitycznej oraz tragedii na Ukrainie?

Na pewno dla Kościoła, który pracuje i gromadzi wspólnoty emigrantów, Polaków na Wschodzie czy na Zachodzie, ważną misją jest ogarnięcie Polaków oraz przyjęcie ich otwartości, żeby mieli właściwą ścieżkę ku Panu Bogu; trzeba im ciągle tę wiarę umacniać, ożywiać, pogłębiać, ogarniać, przekazać i sprawić, aby korzystali z sakramentów, nie zaniedbywali życia duchowego – to bardzo ważne.

Drugim zadaniem jest podtrzymywanie korzeni polskich i pięknych naszych tradycji, bo zawsze chrześcijaństwo jakoś przenika to, czym pokolenia polskie żyły i Kościół ma tu swoje ważne zadanie!

Natomiast, jeśli chodzi o wojnę na Ukrainie, rzeczywiście odebrałem pewne informacje, że jest wielkie wsparcie dla naszych sąsiadów, że hojność ludzka, dary materialne, pieniężne i różnego rodzaju zbiorki, których  jest bardzo dużo, są organizowane z wielką hojnością. Warto i trzeba zawsze pamiętać o tym, że oni walczą za naszą wolność, oni są jakimś buforem i są ważni dla nasi, dlatego musimy ich wspierać. Proszę sobie pomyśleć, kiedy my walczyliśmy o wolność na frontach drugiej wojny światowej, jakim olbrzymim bólem było chociażby to, że niektórzy nasi generałowie, żołnierze, oficerowie, potem zostali potraktowani jak: „nic”, zepchnięci na margines… To był wielki ból, więc my dziś musimy pomagać Ukrainie! Modlić się za nich, ofiarować cierpienie, dać jakikolwiek dar dla nich i mówić o nich, jak najpiękniej, podnosić na duchu na różne sposoby, to jest olbrzymie i ważne zadanie!

Może ks. bp Piotr ma pierwsze przesłanie, które chciałby skierować do Polonii świata?

Widzę tu radość i wielu ludzi okazuje mi wielką życzliwość, chociaż mnie nie zna; to jest dla mnie bardzo budujące i zobowiązujące. Przysyłają gratulacje, mówią dobre słowo, zapraszają i widzę ogrom pracy, olbrzymi trud, jaki ponoszą i nie chciałbym ich zawieść i pragnę podołać tym wyzwaniom, bo wydaje mi się, iż jest to praca, na którą składa się podróżowanie i spotykanie się z rożnymi ludźmi.

Muszę powiedzieć, że przez te kilka miesięcy, muszę jeszcze pełnić funkcję w diecezji radomskiej, bowiem mam wypełniony kalendarz, np. bierzmowania, rekolekcje dla młodzieży szkół średnich w Starachowicach i proszę tu o modlitwę w intencji tychże rekolekcji, bo zmagamy się z tym, żeby tych młodych ludzi mieć w Kościele, aby dać im ducha, więc trzeba mi to wszystko pogodzić.

Ale cieszę się mocno i mam głęboką nadzieję, bo spotykając się z rożnymi grupami i wspólnotami, zawsze widzę w nich wspaniałych ludzi, tych, którzy tworzą Chrystusowe wspólnoty, przy parafiach polskich, przy polskich misjach, widzę wiele wspaniałych inicjatyw i z tego się szczególnie cieszę, mając głęboką nadzieję, że poznam wspaniałych ludzi, wspaniałe inicjatywy i mądrość tych ludzi, którzy w takich czasach niełatwych, w swoich środowiskach, starają się być wierni Panu Jezusowi i tradycji polskiej, bo takie spojrzenie jest jasne i pełne nadziei.

A zwracając się do Polonii francuskiej, co chciałby ks. Biskup przekazać?

Polacy mieszkający we Francji – warto i trzeba odkryć to, co nas łączy z Francją. Pamiętamy, że Francja to pierworodna córka Kościoła, to piękna i niezwykła tradycja, chociaż chrześcijaństwo tu i ówdzie przygasa, ale trwa w małych grupach. Należy pamiętać, iż są tu piękne katedry, cudowni święci: św. Tereska z Lisieux, św. Jean-Marie Vianney i wielu wspaniałych ludzi. Warto też odkrywać te wspólne korzenie, bo to jest nasza wielkość i godność w Chrystusie. On nas łączy, On łączy francuską, głęboką tradycję i polską tradycję. Zawsze to będzie ważne dla nas zadanie, żeby ci, którzy głęboko wierzą, byli tego świadkami, gdziekolwiek pójdziemy. Dotyczy to ludzi, z którymi się spotykamy np. w pracy, trzeba więc nam świadczyć, nie wstydzić się i mieć odwagę do takiego świadectwa, bo oni na to czekają.

Jakie są nadzieje Ekscelencji u progu nowej posługi?

Chciałbym – według tradycji moich poprzedników –  skierować życzenia na Wielkanoc, one będą przekazane i opublikowane. Obecnie to chodzi teraz we mnie, tworzy się i rośnie – będzie jednym z najważniejszych przesłań. Chciałbym, żeby w nich była wielka nadzieja, bo święta Wielkanocne dają nam szczególną nadzieję, że dobro zwycięża, a to jest nam bardzo potrzebne. Ja widzę moich rodaków i trudny klimat w Ojczyźnie, wszyscy czują jakiś niepokój, może lęk, a my chrześcijanie mamy być przecież ludźmi nadziei, takiego jasnego spojrzenia, kiedy trzymamy się mocno Pana Boga, to On prowadzi historię i zło ma swój koniec, ma granice, natomiast dobro nie ma końca – takie przesłanie nadziei i trochę więcej optymizmu, chcę skierować do wszystkich Polaków i w kraju i poza granicami Ojczyzny.

 

czytaj też:

Nowy delegat Episkopatu dla Polonii: Polacy potrzebni jako sól ziemi >>>

Polonię będę nosił w swoim sercu >>>

Wybrano nowego Delegata KEP ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej >>>

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Avatar użytkownika, wgrany podczas tworzenia komentarza.


2024-07-23 23:15:12