szukaj
Wyszukaj w serwisie


Karol Levittoux, bohater pieśni Gintrowskiego, przyjaciel Norwida, urodził się 206 lat temu

AH / 31.08.2026
Fragment reprodukcji obrazu Śmierć Karola Levittoux autorstwa Antoniego Kozakiewicza, fot. Autorstwa Antoni Kozakiewicz - https://www.tygodnikpowszechny.pl/poslanie-karola-levittoux-35039, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=191142740
Fragment reprodukcji obrazu Śmierć Karola Levittoux autorstwa Antoniego Kozakiewicza, fot. Autorstwa Antoni Kozakiewicz - https://www.tygodnikpowszechny.pl/poslanie-karola-levittoux-35039, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=191142740

Karol Levittoux – syn francuskiego oficera, przyjaciel Cypriana Kamila Norwida, bohater pieśni Przemysława Gintrowskiego, „herszt zbrodniczego spisku w gimnazjalnej klasie” – urodził się 31 sierpnia 1820 roku w Kumelsku na Podlasiu.


czytaj też: >>> W Paryżu odsłonięto pomnik wybitnego Francuza polskiego pochodzenia <<<

Był najstarszym synem francuskiego oficera Piotra Levittoux-Desnouettes, osiadłego na ziemiach polskich po nieudanej wyprawie Napoleona Bonaparte na Rosję w 1812 roku, i Marii z Życzyńskich. Pochodzenie miało wpływ na jego światopogląd. „Patriotyzm był zasługą matki. Natomiast »demokratyczne upodobania« zawdzięczał między innymi ojcu, który nasiąknął porewolucyjnymi hasłami obywatelskimi w czasach napoleońskich” – ocenił Maciej Załuski, autor fundamentalnej pracy „Trzy wieki rodziny Levittoux w Polsce” (2020). „Najistotniejszy był jednak klimat duchowo-polityczny czasów w jakich przyszło chować się młodemu Levittoux. Ówczesna Europa pełna była tajnych towarzystw, które za cel obrały sobie obalenie ustalonego na kongresie wiedeńskim w 1815 r. porządku politycznego” – podkreślił.

Karol uczył się w klasie o profilu technicznym gimnazjum w Łukowie, niedaleko Stoczka – pod którym 14 lutego 1831 r. miała miejsce pierwsza zwycięska bitwa Polaków w Powstaniu Listopadowym, upamiętniona inskrypcją na Grobie Nieznanego Żołnierza. Jej wspomnienia były wówczas bardzo żywe wśród okolicznych mieszkańców, nic chyba zatem dziwnego, że przepełniony patriotycznymi ideałami uczeń założył tam tajne kółko patriotyczne, którego celem było „samokształcenie, doskonalenie moralne i kolportaż nielegalnych wydawnictw w reakcji na rosyjskie represje kulturalne”. Po ukończeniu gimnazjum w 1838 r. Levittoux podjął naukę na tzw. Dopełniających Kursach Pedagogicznych w Warszawie, gdzie również prowadził działania konspiracyjne, tworząc organizację skupiającą głównie gimnazjalistów i młodych urzędników.

„Niemal od samego początku epoki paskiewiczowskiej młodzież próbowała wyrażać swój sprzeciw wobec działań organów cesarskiej biurokracji. Wobec przymusowej emigracji co światlejszych Polaków i braku zaangażowania starszych pokoleń młodzi byli przekonani, że to na ich barkach spoczął teraz ciężar ratowania utraconej niepodległości” – napisał historyk Norbert Borzęcki w eseju pt. „Historia tragiczna czy tragizm wpisany w kulturę? Karol Levittoux (1820–1841) – działalność spiskowa, dramatyczna śmierć i zagadnienie jej recepcji” („Rocznik Lubelski”, 2013).

Wedle ustaleń Macieja Załuskiego, do organizacji Levittoux lgnęli też przedstawiciele ówczesnej bohemy artystycznej kojarzonej z tzw. Cyganerią Warszawską. „Ich hałaśliwy i prowokacyjny styl życia i ubioru był wyrazem protestu wobec norm i konwenansów obowiązujących wśród ugodowo nastawionego mieszczaństwa i arystokracji” – czytamy w książce „Trzy wieki rodziny Levittoux w Polsce”. „Są niepokornymi indywidualistami, żeby nie powiedzieć skandalistami”. „Noszą się niechlujnie albo celowo zakładają eleganckie stroje w niezasługujących na to sytuacjach. Umyślnie nie dbają o higienę. Przesiadują w knajpach i nad brzegiem Wisły, nadużywają alkoholu i oddają się rozpuście. W ogródkach piwnych i szynkach pośród rzezimieszków ze Starego Miasta wypatrują mitycznego ludu. Zafascynowani słowiańszczyzną i folklorem włóczą się po mazowieckich wsiach, szukając natchnienia w kulturze ludowej. Część spośród nich sprzyja skrajnej lewicy” – napisał Załuski.

W tymże czasie Levittoux zaprzyjaźnił się z młodszym o roku Kamilem Cyprianem Norwidem, który „od chłopięcych lat obracał się wśród spiskującej młodzieży warszawskiej” ale nie angażował się „bezpośrednio w konspirację”. Levittoux przeciwnie – poświęcał „sprawie narodowowyzwoleńczej” całą swą młodzieńczą energię, co oczywiście nie mogło ujść uwadze carskiej policji politycznej.

W lipcu 1840 r. został aresztowany i trafił do celi nr 21 X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej.

„Zbrodniczy spisek w gimnazjalnej klasie / Zagraża państwu, w jego spokój godzi / Inspiratorów wkrótce wykryć da się / Wciąż niepoprawni Polaczkowie młodzi / Ten Levittoux był hersztem, jak się zdaje / Przez niego w dusze sączy się trucizna” – śpiewał od 1991 roku Przemysław Gintrowski słowami poety Jerzego Czecha, przywracając polskiej pamięci historycznej postać młodocianego bohatera.

Levittoux nie był jedynym aresztowanym – w Łukowie i Warszawie carska policja zatrzymała i poddała przesłuchaniom dwieście osób. Nie wszyscy wykazali się wystarczającym hartem ducha. „Młodociani spiskowcy byli na ogół niedoświadczeni w pracy konspiracyjnej. Brakowało im psychologicznej odporności” – ocenił Maciej Załuski. „Buntowali się bardziej pod wpływem młodzieńczego impulsu niż wyrobienia ideologicznego. Dużą rolę odgrywał też wstrząs psychiczny wywołany aresztowaniem i zderzeniem romantycznych ideałów z brutalną więzienną rzeczywistością” – podkreślił.

Zeznania załamanych aresztantów wskazywały na znaczącą rolę Karola Levittoux w tajnej organizacji. Komisja śledcza – na której czele stał generał-major Andriej Storożenko, Ukrainiec z pochodzenia, weteran rosyjskich wojen i lojalny carski poddany – w maju 1841 r. wnioskowała o zesłanie go na Syberię, lecz ówczesny namiestnik Królestwa Polskiego Iwan Paskiewicz (1782-1856) polecił kontynuowanie śledztwa. Więzień, w następstwie odmowy składania zeznań obciążających współtowarzyszy, był brutalnie dręczony przez śledczych zarówno moralnie jak i fizycznie, łącznie z biciem – oficjalnie zakazanym. Szczególnym sadyzmem odznaczał się adiutant Paskiewicza, książę Aleksander Michajłowicz Golicyn (1798-1858), który „za nic miał obowiązujące przepisy”.

Karola Levittoux oskarżono o dowodzenie „niedozwolonym tajnym towarzystwem”, sprowadzanie nielegalnej literatury, podburzanie innych praz zamiar wywołania powstania poprzez tworzenie oddziałów wojskowych. „Fakt, iż organizacja nie posiadała zastępów bojowych nie miał znaczenia” – przypomniał Załuski. „Wojskowe przepisy karne za rokosz uznawały bowiem już sam zamysł dokonania tego rodzaju czynu” – wyjaśnił.

Z grupy przesłuchiwanych jedynie Karol Levittoux nie poszedł na współpracę ze śledczymi. Pozostali złożyli zeznania obciążając samych siebie i kolegów. „Levittoux okazał się zatem jedynym, który dochował wierności romantycznemu kanonowi wzorowego więźnia – nakazującemu całkowite milczenie wobec oprawców” – podkreślił Załuski. Przypomniał, że „model bohaterskiego więźnia konsekwentnie odmawiającego zeznań był szczególnie bliski ówczesnej konspirującej młodzieży za sprawą ich guru Adama Mickiewicza, który spopularyzował go w III części »Dziadów« – biblii romantycznych spiskowców”.

Konsul francuski w Warszawie baron Charles de Theis (1804-74), na prośbę ojca Levittoux, podjął interwencję w sprawie Karola, powołując się na jego francuskie pochodzenie. Podczas nieobecności Paskiewicza, przebywającego w tym czasie w Petersburgu, uzyskał jedynie „mgliste zapewnienie” od osób z najbliższego kręgu namiestnika, że „przypadek będzie zbadany z należytym zrozumieniem”.

To „badanie z należytym zrozumieniem” dało niebawem tragiczne skutki.

„Levittoux, osłabiony na ciele i czując w sobie słabnącego ducha, z obawy, aby nie wydał nikogo, podpalił swoje łóżko i na niem życie zakończył. Było to ostatnich dni lipca 1841 r. Od tego czasu przestano dawać światło więźniom” – napisał Bolesław Limanowski w „Historii demokracji polskiej w epoce porozbiorowej” (1926). We współczesnych popularnych publikacjach śmierć Levittoux często bywa datowana na 7 lipca 1841 roku – niestety bez powołania na jakiekolwiek źródła. Maciej Załuski nie podaje konkretnej daty śmierci Karola, choć udało mu się ustalić dzień jego urodzenia – inne publikacje podają tylko rok 1820.

Z zestawienia dat wynika, że Karol nie dożył swych 21 urodzin.

Szczegóły tej tragedii opisał Rufin Piotrowski (1806-72), uczestnik Powstania Listopadowego i więzień carski, który na katordze poznał Jana Siesickiego – partyzanta pułkownika Józefa Zaliwskiego. Siesicki był w Cytadeli „sąsiadem” Levittoux.

„Lewitu w czasie śledztwa z niego ciągnionego nadzwyczaj i okrutnie był smagany rózgami, tak, że cały krwią spływał i omdlewał. Że zaś był człowiekiem sumiennym i prawym, nie chciał nikogo kompromitować, szatém nie chciał do niczego się przyznawać. Te więc dzikie i okropne kary często się na nim ponawiały, kiedy jeszcze rany po pierwszych razach ledwie się zaciągać poczęły, szatém były najboleśniejsze. Po jednej z takich krwawych kąpieli Lewitu przez swoje okienko więzienne oświadczył Siesickiemu, że dłużéj żyć nie może, że mu jest niepodobna znieść dłużej podobnych męczarni i prosił go, aby przynajmniej do godziny jedenastéj w nocy nie spał. Na zapytanie Siesickiego dlaczego? Lewitu odpowiedział: iż coś ciekawego tego wieczora ma nastąpić w ich więzieniu, a o czém on wie z pewnością. Siesicki chociaż nie przywięzywał żadnéj wagi do tego oświadczenia Lewitu, będąc jednak cokolwiek niespokojnym, spać się nie położył. Gdy nagle około dziesiątej w nocy ujrzał wielkie światło, a raczej łunę w stancyi Lewitu. Szyldwach narobił krzyku, że się więzienie pali, ale nim znaleziono klucznika z kluczami, nim drzwi otworzono, przez które dym gęsty na korytarz wyszedł, Lewitu już nie żył, spalił się na łóżku, umyślnie je podpaliwszy” – zapisał Piotrowski w swych „Pamiętnikach z pobytu na Syberii” (1861). Siesicki miał widzieć „jak nieszczęsnego Lewitu spalonego ciągniono za nogi z więzienia i powleczono korytarzem, głowa i plecy tłukąc się po podłodze”. W „Pamiętniku…” nie ma jednak konkretnej daty tych tragicznych wydarzeń.

„Konieczny był tu bezpośredni przymus / Śledztwo da skutek, jeśli jest wytrwałe / Bez końca przecież nie może się trzymać / Zwinięty w szmatę leży sztandar ciała / Szarpie go w strzępy ptaszysko dwugłowe / Krwią pokreślona pleców karta biała / Na niej napis: »nie powiem, nie powiem…«” – śpiewał Gintrowski słowami Jerzego Czecha. „Dziś sobie takie rozścielę posłanie / Co moją celę w jeden krzyk zamieni / Skąpo tu światła Moskale mi dali / Ale wystarczy, żeby spłonął człowiek / Patrzcie, jak długo ten więzień się pali / Co już nic nie powie, nie powie…” – relacjonował dramat młodzieńca.

„Opis męki Levittoux można znaleźć również w korespondencji Zygmunta Krasińskiego z Delfiną Potocką” – przypomniał Norbert Borzęcki. Krasińskiemu relację zdał Norwid w Rzymie w 1848 roku. „(…)wzięty do Cytadeli, chcąc uniknąć pokus bolesnych męczarni zadawanych, by zdradził i wydał towarzyszy, spalił się cały sam jedną świecą. Kląkł na łóżku z twardych deszczek, powrozami słomianymi okręconych, pod one deszczki świecę postawił – wolno zapaliły się powrozy kręcone ze słomy. Jak wieczność długo musiały się rozżarzać, nim zaczęły śmierć zadawać. Kilka godzin ujść musiało, nim to łóżko w stos się przeobraziło i to raczej węgli niż płomieni. Znaleziono go na kolanach, z piersią i twarzą już zwęgloną, bez życia, wpółopadłym” – pisał Krasiński do Potockiej.

Ciała zmarłego nie wydano rodzinie – pochowano je anonimowo na stokach Cytadeli. Kiedy Piotr Levittoux zjawił się w więzieniu usłyszał od Golicyna, iż „Karol, odbierając sobie życie, wywinął się od zasłużonej kary”. Golicyn miał mu też „poradzić”, by „pocieszył” matkę chłopca dając jej „tyle kijów, ile liczy sobie lat”. „To bulwersujące zdarzenie odnotował w swoim raporcie do Paryża konsul francuski Theis. Wstrząśnięty incydentem konsul nie ukrywał wzburzenia i, wyjątkowo jak na dyplomatę, wyraził się publicznie w ostrych słowach na temat Golicyna” – napisał Maciej Załuski.

„Przekucie w czyn kroków podejmowanych przez znanych Karolowi romantycznych bohaterów literackich – Gustawa-Konrada, Kordiana, Konrada Wallenroda, hrabiego Henryka czy Irydiona, którzy odbierali sobie życie lub też przynajmniej podejmowali takie próby, wykazało z pewnością niesłychaną determinację młodego patrioty. Wywołało też zarówno w kraju, jak i we Francji szeroki rezonans i zrozumiałe oburzenie brutalnymi metodami carskiego śledztwa” – przypomniał Norbert Borzęcki.

Dramatyczna śmierć zrodziła romantyczną legendę poświęcenia dla ojczyzny, znajdując odbicie w literaturze – m.in. w wierszach C.K. Norwida, Władysława Syrokomli, Mieczysława Romanowskiego, Romana Zmorskiego i Jana Kantego Radeckiego. Współcześnie istnieje w zbiorowej pamięci jednak głównie dzięki Jerzemu Czechowi i Przemysławowi Gintrowskiemu – autorom pieśni „Karol Levittoux”.

źródło: PAP

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Avatar użytkownika, wgrany podczas tworzenia komentarza.


2026-09-13 23:15:20
Skip to content