szukaj
Wyszukaj w serwisie

Urodził się w “polskim” Falaise i wymyślił wakacje – czy to jemu zawdzięczasz swój urlop?

Artur Hanula / 05.07.2019
Wilhelm I Zdobywca - sprawca wakacji?, fot. praca własna na podstawie materiałów z wikimedii i Pixabay.com
Wilhelm I Zdobywca - sprawca wakacji?, fot. praca własna na podstawie materiałów z wikimedii i Pixabay.com

Wakacje – współcześnie dla bardzo wielu ludzi są czymś tak oczywistym jak to, że trawa jest zielona, a niebo niebieskie. Gdy przychodzi ten upragniony moment w roku, człowiek odkłada swoje obowiązki i na pewien czas udaje się w inny “wymiar”. Gdybyśmy jednak zapytali jakiegoś starożytnego monarchę, gdzie był na wakacjach, to zapewne zrozumiałby nas podobnie jak przeciętny Europejczyk obywatela Chin, czyli w ogóle… Nie wiemy dokładnie kto zorganizował pierwsze wakacje. Jednym z mocniejszych kandydatów jest on – urodzony w Normandii Wilhelm I Zdobywca, zwany Bękartem.


Kto? Kiedy? I dlaczego? Są to trzy pytania, na które w kontekście organizacji wakacji do dziś poszukujemy zadowalających odpowiedzi.

Powakacjujmy

Zacznijmy jednak od tego, że ok. 200 lat temu ludzie wyjeżdżali nie na wakacje, ale wakację. Choć dzisiaj edytory tekstu słusznie podkreślają nam to drugie słowo jako niepoprawne, niegdyś istniała ta wakacja, jak widać w liczbie pojedynczej. W średniowieczu ową wakacją nazywano mniej więcej miesięczny, sierpniowy okres wolny od zajęć w jezuickich szkołach.

No dobra, ale dlaczego z wakacji zrobiono wakacje? Otóż z biegiem lat okres odpoczynku wydłużono z jednego miesiąca do dwóch, dlatego nie trzeba być Einsteinem żeby policzyć, że 1 wakacja + 1 wakacja = 2 wakacje, czyli po prostu wakacje. A zatem w ten sposób powstały dzisiejsze wakacje, które całkowicie wyeliminowały z języka wakację.

Nareszcie wakacje, fot. Pixabay.com

Gwoli formalności dodajmy, że wakacja oraz wakacje wywodzą się z łacińskiego vacatio, czyli oswobodzenie, uwolnienie. Stąd także taki termin jak wakat, czyli nieobsadzone stanowisko albo czasownik wakacjować, czyli spędzać wakacje.

Już osoby znające angielski w stopniu podstawowym prawdopodobnie orientują się, że Anglicy na określenie tych dni swobody używają słowa holidays, natomiast Amerykanie mówią vacation. Co ciekawe ten bardziej brytyjski zwrot wiedzie nas do przyczyn organizacji czegoś, co można by uznać za prapoczątki wakacji – świątecznych dni przeznaczonych na spełnianie obowiązków religijnych. Bo przecież holidays to w dosłownym tłumaczeniu święte dni. A zatem nasi praprzodkowie słysząc o dniach wolnych nawet by nie pomyśleli, żeby w tym czasie wyskoczyć na Bahamy czy do wujka Józia na biwak. Dni wolne od pracy służyły przede wszystkim do czynienia zadość przekonaniom religijnym.

Podobnie było z feriami, które to słowo starożytnym Rzymianom kojarzyło się ze składaniem ofiar bogom, a nie jeżdżeniem na nartach czy lepieniem bałwanów.

Ferie niegdyś – poświęcenie byka, owcy i świni Marsowi, fot. wikimedia (domena publiczna)

Ferie współcześnie, fot. Pixabay.com

Wakacje króla Bękarta

Wielu badaczy tematu sugeruje, żeby początków dzisiejszych wakacji szukać raczej w dniach wolnych od pracy niekoniecznie z założenia przeznaczonych na spełnianie obowiązków religijnych. I tu historia prowadzi nas na tereny dzisiejszej Francji, a konkretnie Normandii.

To tam, a konkretnie w 1027 lub 1028 r. urodził się Wilhelm I Zdobywca (fr. Guillaume I Conquérant i ang. Wilhelm I Conqueror), mniej ładnie zwany zwłaszcza w jego czasach… Bękartem. No cóż, okoliczności przyjścia na świat się nie wybiera, ale i tak ksywka została. Możemy jeszcze wspomnieć, że Wilhelm swojego najstarszego syna nazwał… Krótkoudym. Z innymi niemniej dziwnymi przydomkami można się zapoznać na naszej liście top 5 najciekawszych przydomków francuskich władców >>>. Zaznaczmy, że za wypomnienie królowi nieprawego łoża, na którym się urodził, groziła nawet kara śmierci. Takowa spotkała mieszkańców Alençon, których król ukarał pozbawieniem nóg i rąk.

Z patriotycznego obowiązku należy dodać, że Wilhelm Bękart urodził się w tak dobrze znanym Polakom Falaise, kojarzącym się chociażby z wiekopomnym lądowaniem w Normandii >>>.

Ów Wilhelm, w latach 1035-1087 tytułował się królem Normandii, a od 1066 także Anglii, którą zdobył i stąd ten jego ładniejszy przydomek – Zdobywca.

Ale co on miał wspólnego z wakacjami? Otóż ten monarcha jako pierwszy nakazał pracownikom sądowym, a potem studentom odbywanie letniego urlopu. Żeby jednak nie oddali się w tym czasie bezowocnemu leniuchowaniu na hamaku władca postanowił zorganizować im ten czas. W związku z tym pracownicy i studenci “odpoczywali” w winnicach. To tak, jakbyśmy dzisiaj w czasie urlopu przymusowo wzięli udział w sprzątaniu ulic. Nota bene wielu podtrzymuje tę wilhelmowską tradycję wyjeżdżając np. na zbiory truskawek.

Wakacje w duchu Wilhelma I Zdobywcy – zbiór ręczny winogron, fot. PRA, wikimedia (na licencji CC BY-SA 2.5)

Tak czy inaczej prawakacje z inicjatywy Wilhelma Zdobywcy były już czymś nowatorskim, bo jak widzimy nie łączyły się już tylko i wyłącznie ze spełnianiem obowiązków religijnych. Tak więc warto wspomnieć króla Bękarta wylegując się na plaży i popijając sok. Być może gdyby nie on, siedziałbyś dzisiaj w biurze i spełniał zwyczajne pracownicze obowiązki.

Jeśli nie Wilhelm to kto, jeśli nie wakacje to co?

Niektórzy utrzymują, że początków wakacji powinno się szukać w wydarzeniach, które były zorganizowanymi podróżami dużych grup ludzi. Trzeba jednak przyznać, że to definicja średnio trafiona, bo idąc tym tropem myślowym wakacjami byłyby przykładowo wyprawy krzyżowe: zorganizowane wyprawy dużych grup ludzi. Na marginesie warto wspomnieć, że wspomniany już syn króla Wilhelma – Robert II Krótkoudy – musiał zastawić księstwo Normandii swojemu bratu, aby móc uzyskać 10 tys. marek potrzebne na krucjatę.

Krzyżowcy – uczestnicy jednych z pierwszych zorganizowanych wakacji…?, fot. Pixabay.com

Na koniec powiedzmy sobie, że niegdyś wakacje nazywano też wczasami, co przetrwało po dziś dzień. Przed wiekami wczas oznaczał po prostu odpoczynek. A jeśli tych wczasów nazbierało się wiele, to powstały wczasy, które dziś używamy raczej w liczbie mnogiej tak jak wakacje.

Nasi przodkowie lubili też mawiać o peregrynacji. Podczas gdy dzisiaj to słowo ma raczej konotacje religijne, niegdyś oznaczało też dłuższą wyprawę, wojaż, niekoniecznie do miejsca świętego.

No i jeszcze nie zapominajmy o angielskiej z pochodzenia Grand Tour, czyli wyprawie po różnych krajach, jaką odbywało wielu zacnie urodzonych młodych Europejczyków w wiekach minionych.

To co, pakujemy kufer i ruszamy na Grand Tour?, fot. Pixabay.com

A my serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w naszej wspólnej wakacyjnej serii “PolskiFR na wakacjach”. Dzięki zaangażowaniu Czytelniczek i Czytelników mogą to być prawdziwie niezapomniane wakacje Polaków we Francji. Szczegóły w stosownym tekście >>>.

W artykule wykorzystano informacje zaczerpnięte przede wszystkim z: Polimaty2, polskieradio.pl, encyklopedia.pwn.pl, internetowy słownik języka polskiego

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Avatar użytkownika, wgrany podczas tworzenia komentarza.


2024-04-21 23:15:12