szukaj
Wyszukaj w serwisie

Lądowanie w Normandii – o tym mogłeś nie wiedzieć cz. 1

Artur Hanula / 05.06.2019
6 czerwca 1944, amerykańskie oddziały desantowe lądują na plaży Omaha. Jedno z najsłynniejszych zdjęć II wojny światowej, fot. wikimedia (domena publiczna)
6 czerwca 1944, amerykańskie oddziały desantowe lądują na plaży Omaha. Jedno z najsłynniejszych zdjęć II wojny światowej, fot. wikimedia (domena publiczna)

To już 75 lat – dokładnie 6 czerwca mija siedem i pół dekady od jednego z najważniejszych wydarzeń w dziejach II wojny światowej. To właśnie wtedy miał miejsce tzw. D-Day, który zapoczątkował wyzwalanie Europy Zachodniej spod władzy Hitlera, czyli tzw. operację Overlord. Była prawdziwym ewenementem w skali całej historii, gdyż jeszcze nigdy dotąd nie przeprowadzono tak wielkich działań powietrzno-morsko-lądowych na tak szeroką skalę. W tamtych wydarzeniach trwale zapisali się m.in. polscy bohaterowie, a ich losy już na zawsze wpisały się również w historię Francji. Ciągle mogą nas jednak zaskoczyć mniej lub bardziej znane fakty związane z tymi wydarzeniami, o których mogliśmy nie słyszeć.


Skąd wzięły się te tajemnicze terminy: D-Day i operacja Overlord? – ktoś może słusznie zapytać. Pierwszy z nich odnosi się do nienazwanego dnia, Dnia D. Stworzyli go alianci korzystając ze Słownika Departamentu Wojny USA. D-Day należy rozumieć jako dzień rozpoczęcia operacji wojskowej, w tym wypadku Overlord. Niektórzy błędnie utożsamiają pojęcia D-Day i operacja Overlord, widząc w nich synonimy, tymczasem Overlord jest terminem o wiele szerszym i oznacza nie tylko dzień 6 czerwca, ale działania wojskowe trwające mniej więcej do końca sierpnia 1944 r.

Garść historii i rola Polaków

Lądowanie w Normandii nazywane jest też operacją Neptun. 6 czerwca 1944 r. (choć miało to być już dzień wcześniej) we wtorek wojska alianckie, których trzon stanowiły siły amerykańskie, brytyjskie i kanadyjskie, otworzyły drugi front do walki z III Rzeszą dzięki inwazji na Normandię. Tamtego dnia zaangażowano ok. 24 tys. spadochroniarzy i piechoty szybowcowej, a także ok. 133 tys. ludzi odpowiedzialnych za desant morski. Siły powietrzne poprzedziły działania morsko-lądowe bombardowaniem, wykorzystując do tego celu ok. 9 tys. bomb. Podsumowując dane liczbowe dotyczące alianckich uczestników tamtych wydarzeń trzeba zaznaczyć, że ogółem zaangażowano ok. 156 tys. żołnierzy, których 6 czerwca przerzucono przez kanał La Manche.

Generał Eisenhower rozmawia z amerykańskimi spadochroniarzami 502 Pułku Piechoty Spadochronowej, 101. Dywizji Powietrznodesantowej, w dniu 5 czerwca 1944 r., fot. wikimedia (domena publiczna)

Polacy stanowili istotny element działań w trakcie lądowania w Normandii. Wymieńmy tylko najważniejsze operacje dokonane 6 czerwca przez Polaków: bombardowanie normandzkiego wybrzeża przez polskie lotnictwo, współudział w działaniach logistycznych, ostrzał artyleryjski prowadzony przez ORP “Dragon” oraz działania o charakterze osłonowym, w których brały udział ORP “Ślązak” i “Krakowiak”.

Gen. Dwight Eisenhower wizytuje oddziały 1 Dywizji Pancernej, gen. Stanisław Maczek po prawej, Holandia 1944, fot. wikimedia (domena publiczna)

Polskie działania to jednak nie tylko samo lądowanie w Normandii. Do historii przeszły późniejsze wyczyny naszych bohaterów w trakcie Overlord. Wystarczy wspomnieć choćby znaczącą rolę 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka oraz zmagania Samodzielnej Brygady Spadochronowej gen. Sosabowskiego.

Lądowanie w Normandii mniej oczywiste

A oto garść faktów, o których większość z nas mogła nie słyszeć.

Co ma wspólnego lądowanie w Normandii z filmami Star Trek? Takim łącznikiem jest postać aktora, a zarazem byłego żołnierza Jamesa Doohana. Brał on udział w D-Day i został dwukrotnie postrzelony. Drugi postrzał okazał się bardziej brzemienny w skutki, gdyż żołnierz stracił poważnie uszkodzony palec. Dociekliwi fani Star Treka mogą zaobserwować charakterystyczne ruchy rękami Scotty’ego, w którego wcielił się właśnie James Doohan. Na ujęciach widać, jak aktor stara się kryć jedną z dłoni, aby brak palca nie rzucał się zanadto w oczy.

Współcześnie robienie zdjęć jest czymś bardzo prostym i dostępnym na wyciągnięcie ręki, a właściwie smartfona lub aparatu. Tymczasem w 1944 r. ta sztuka nie była jeszcze tak rozwinięta, tym bardziej gdy chodziło o wykonywanie zdjęć w trakcie operacji wojskowych i to tak skomplikowanych, jak lądowanie w Normandii. Niejaki Robert Capa podjął się jednak tego trudnego zadania i udało mu się zrobić ok. 110 fotografii. Niestety do dzisiejszego dnia przetrwało tylko… 11 z nich. Dlaczego? Niedoświadczony asystent Capy podjął się suszenia zawilgoconych taśm w zbyt wysokiej temperaturze i zdecydowana większość fotografii została bezpowrotnie utracona. Te, które zachowały się po dziś dzień, znane są jako “Wspaniała Jedenastka” (co nota bene może budzić fałszywe skojarzenia fanów piłki nożnej z jakąś znakomitą drużyną piłkarską, a tu chodzi o zdjęcia).

Lord Lovat 6 czerwca 1944 r. był dowódcą I Brytyjskiego Oddziału Sił Specjalnych. Słynął podobno z ekscentrycznego sposobu ubierania się nawet na potrzeby działań wojskowych. Po latach współpracował w roli konsultanta z twórcami filmu “Najdłuższy dzień”. Pewnego dnia miał podobno zasnąć w taksówce. Gdy dowieziono go na plan filmowy jego oczom ukazali się statyści przebrani w niemieckie mundury. Lord Lovat wystraszył się nie na żarty i wyskoczył z pojazdu przez okno zanim się zorientował, że ze strony tych “nazistów” nic mu nie grozi.

Niejaki Juan Pujol zasłynął z tego, iż być może jako jedyna osoba w historii całej II wojny światowej został odznaczony zarówno przez aliantów jak i Hitlera. Jak do tego doszło? Gdy Brytyjczycy nie skorzystali z usług wywiadowczych Pujola ten postanowił zaczął swoją karierę u Niemców. I tak przez długi czas działał na usługach Hitlera tyle tylko, że świadomie wprowadzał nazistów w błąd. Robił to na tyle skutecznie, że zyskał uznanie w oczach Fuhrera, a na dodatek został zwerbowany przez aliantów, którzy przekonali się o niezwykłych umiejętnościach wywiadowczych tzw. “agenta Garbo” (pseudonim Pujola). Prawdopodobnie to jego działania dezinformacyjne w dużej mierze przyczyniły się do skutecznego przebiegu lądowania w Normandii.

Juan Pujol, wikimedia (domena publiczna)

Jedną z czołowych postaci lądowania w Normandii był brytyjski gen. Montgomery. Bez wątpienia i zupełnie zasłużenie był przez bardzo wielu podziwiany i szanowany za ponadprzeciętne dokonania na placu boju. Trzeba jednak przyznać, że niektórych raził jego czasami dość arogancki styl bycia. Niestety owa arogancja poniekąd dała o sobie znać również 6 czerwca 1944 r., gdy generał w swoim dzienniku zanotował:

Najechałem Normandię. Wypłynąłem z Portsmouth o 10.30.

To fakt, że najechał, ale zdecydowanie nie sam; może to tylko skróty myślowe, ale wielu miało to za złe wielkiemu dowódcy.

Niebawem ukaże się druga część ciekawostek poświęconych lądowaniu aliantów w Normandii. Serdecznie zapraszamy.

 

W tekście wykorzystano informacje zaczerpnięte głównie z: tvn24.pl, natemat.pl, polska-zbrojna.pl, Encyklopedia PWN