szukaj
Wyszukaj w serwisie


Mistrz Antoine de Paris Cierplikowski – trochę zapomniany artysta wśród fryzjerów cz. 1

Artur Hanula / 15.05.2019
Pomnik Antoniego Cierplikowskiego na rynku w Sieradzu, fot. Jarosław Góralczyk, wikimedia (na licencji CC BY-SA 4.0)
Pomnik Antoniego Cierplikowskiego na rynku w Sieradzu, fot. Jarosław Góralczyk, wikimedia (na licencji CC BY-SA 4.0)

Mistrz Antoine de Paris to tak naprawdę Antek Cierplikowski urodzony w Sieradzu. Jak to się stało, że ten Polak stał się jednym z najwybitniejszych fryzjerów w historii, znanym powszechnie nie tylko w Paryżu, gdzie już w młodym wieku zyskał wielką sławę? Poznajmy lepiej dziś już niestety nieco zapomnianego Polaka we Francji, a szkoda, bo z jego fryzjerskich usług korzystały takie osobistości jak Coco Chanel, Mata Hari czy Brigitte Bardot oraz pierwsza dama USA – Eleanor Roosevelt.


Antoni Cierplikowski przyszedł na świat w Wigilię Bożego Narodzenia w 1884 r., a zatem dokładnie 86 lat po Adamie Mickiewiczu. Właściwie nic nie wróżyło mu jakiejś oszałamiającej kariery. Urodził się w niezamożnej rodzinie; ot, takiej zwyczajnej – był synem szewca (również Antoniego) i Joanny Majchrzakówny. Jako jedenastolatek zaczął poważniej myśleć o fryzjerstwie i jako młodzieniec podjął w tym kierunku stosowne działania – uczył się zawodu u wuja Pawła Lewandowskiego w Łodzi. Już jako siedemnastolatek znalazł się w Paryżu. W 1910 r. (niektóre źródła mówią o 1912 r.) zaczął pracę we własnym zakładzie fryzjerskim. Sława Cierplikowskiego stosunkowo szybko rosła i do jego salonu zaczęły pukać coraz większe ikony ówczesnego świata.

Panorama Sieradza z alei Pokoju, fot. Krzysztof Jasiak, wikimedia (na licencji CC BY-SA 4.0)

“Chłopczyce” mistrza Antoine’a

Pierwszym naprawdę znaczącym krokiem w karierze Cierplikowskiego, ale jakże nowatorskim, było wyznaczenie nowego trendu we fryzjerskim rzemiośle.

Wydaje się, że pierwszą poważniejszą klientką Polaka była znana aktorka teatralna Ève Lavallière (właściwie Marie Eugenie Pascaline Fenoglio), która będąc już kobietą w średnim wieku została wybrana do roli Joanny d’Arc. Przed Cierplikowskim pojawiło się nie lada zadanie: musiał zerwać z dotychczasową modą i uczesać klientkę “na pazia” lub “na chłopczycę” (fr. à la garçonne). Spisał się wprost wybornie, dzięki czemu pani Lavallière ponownie zyskała rozgłos na deskach teatru, a wyczyn Cierplikowskiego uznano później za przełom w historii kobiecych fryzur. Warto zapamiętać ten rok: 1909. W tym czasie do lamusa historii odeszły pokaźnych rozmiarów fryzury, stworzone z misternie upiętych, długich włosów, z niezliczoną wręcz ilością pomady. A wszystko za sprawą Polaka!

Ève Lavallière (1890), fot. wikimedia (domena publiczna)

Inną wielce wybitną klientką Cierplikowskiego była Coco Chanel (właściwie Gabrielle Bonheur Chanel). Ta projektantka mody o międzynarodowej sławie najprawdopodobniej również była “chłopczycą”, której fryzura wyszła spod ręki mistrza Antoine’a de Paris. Sama twierdziła, że osobiście postanowiła pozbawić się długich włosów w 1917 r., ale mówiło się o tym, iż to odcinanie się od Cierplikowskiego było efektem… zazdrości w stosunku do jego sławy, o której nawet ona nie mogła wtedy pomarzyć.

Z usług fryzjerskich mistrza Antoine’a korzystała też Daisy Fellowes (właściwie Marguerite Séverine Philippine Decazes de Glücksberg), uważana w tamtym czasie za prawdziwą guru stylu, wykwintności i dobrego smaku. Jej fryzury autorstwa Cierplikowskiego pięknie prezentowały się ne głowie lady Fellowes m.in. na okładkach magazynu “Vogue”. Była m.in. redaktorką naczelną “Harper’s Bazaar” we Francji. Co ciekawe, na jednym ze swoich bali zorganizowała wykonanie makijażu przybyłym damom. Wykonawcą był oczywiście mistrz Cierplikowski. To kolejne novum w świecie mody i kobiecego piękna, gdyż do tej pory szminka i inne jej podobne gadżety kojarzyły się raczej z paniami prowadzącymi się w moralnie wątpliwy sposób.

Wielu zapewne kojarzy inną klientkę Polaka, którą była Mata Hari (właściwie Margaretha Geertruida McLeod, z domu Zelle), holenderska tancerka, znana też jako kobieta-szpieg. Mistrz Antoine niespecjalnie cenił jej urodę, ale dzięki temu miał okazję podreperować ją odpowiednimi fryzurami.

W salonie Cierplikowskiego można było od czasu do czasu zaobserwować naprawdę niecodzienny widok: oto wśród zwykłych śmiertelniczek na swoją kolej czekała… pierwsza dama USA – Eleanor Roosevelt. Wcale nie pchała się do specjalnego traktowania, jak czyniło wiele możnych pań. Żona prezydenta Franklina Delano Roosevelta złamała dotychczasową zasadę, w myśl której pierwsze damy nie mogły mieć krótkich włosów. Pani Rooseveltowa była zatem chyba najzacniejszą wśród “chłopczyc” mistrza Antoine’a.

Eleanor Roosevelt w 1943 roku, fot. wikimedia (domena publiczna)

Nie sposób szczegółowiej wymieniać wszystkie nawet bardziej znane klientki Polaka. Ograniczmy się tylko do wspomnienia jeszcze kilku:

  • Edith Piaf – piosenkarka francuska;
  • Bette Davis – legenda Hollywood (później przyjaciółka Polaka, z którą planował nawet otworzyć sklep z ekskluzywnymi, jak powiedzielibyśmy dzisiaj, gadżetami);
  • Brigitte Bardot (jako jednej z niewielu, jej mistrz Antoine nie proponował krótkich włosów ze względu na niezwykłą urodę);
  • Zelda Fitzgerald – amerykańska pisarka;
  • Josephine Baker (właściwie Freda Josephine McDonald) – francuska tancerka i aktorka;
  • Wallis Simpson – kochanka, a później żona króla Wielkiej Brytanii Edwarda VIII;
  • Pola Negri – polska gwiazda kina niemego;
  • Greta Garbo – aktorka filmowa i teatralna

Kaprysy mistrza

Klientki polskiego geniusza nożyczek nie mogły narzekać na efekty jego pracy nad ich fryzurami. Musiały jednak pamiętać, że jeśli w jego salonie nie podporządkują się określonym zasadom, mogą bardzo szybko z niego wylecieć. Oto zasady, które szczególnie cenił mistrz Antonie:

  1. Higiena – Polak jako pierwszy zaczął myć klientkom włosy, zanim przystąpił do formowania fryzury.
  2. Kultura osobista – piękno i sława to nie wszystko; przekonywały się o tym te panie, które nie umiały się elegancko zachować w salonie Polaka; szybko były zmuszane go opuścić.
  3. Mężczyźni na zewnątrz – nawet najznamienitsi panowie musieli cierpliwie czekać na zewnątrz na swoje drugie połówki.
  4. Podporządkowanie – król fryzjerów nie lubił, jeśli jakaś dama nie pozwalała mu postawić na swoim; uważał, że jego wizja zawsze jest najlepsza; i zazwyczaj miał rację…
  5. Punktualność – podobno nawet 1 minuta spóźnienia mogła spowodować anulowanie wizyty klientki.
  6. Sława ponad wszystko – będąc już człowiekiem zamożnym mistrz Antoine chętniej przyjmował klientki sławne niż bogate; lubił, kiedy o efektach jego pracy mówił cały Paryż i nie tylko.
  7. Tolerancja – w salonie Cierplikowskiego nie miało znaczenia czy jest się księżną czy damą niższego stanu.
  8. Wolny czas – wizyta u Cierplikowskiego mogła trwać nawet cały dzień. Oferował wiele dodatkowych usług, m.in. masaże, pedicure i manicure.
  9. Zakaz plotkowania – nic dodać, nic ująć…
  10. Zasobny portfel – cóż, talent i praca kosztują. Najbogatsze klientki mogły sobie pozwolić dodatkowo na zakup kosmetyków i usług pielęgnacyjnych oferowanych przez Polaka lub zakup pisma “Antoine. Document pour la femme moderne”, a nawet wiszących na ścianach salonu obrazów Picassa i Modiglianiego.

Warto dodać, że prywatnie mistrz Antoine był również w kilku kwestiach osobą dość niezwyczajną. Mieszkał w apartamencie ze szkła, spał w… trumnie z kryształu i na własne potrzeby zaprojektował kwadratowy samochód.

Już niebawem ukaże się druga część poświęcona polskiemu królowi fryzjerów, w której będzie można dowiedzieć się jeszcze więcej o tej postaci.

Tekst sporządzony głównie w oparciu o informacje zaczerpnięte z: kilku materiałów na stronie ciekawostkihistoryczne.pl oraz polskieradio.pl, culture.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Avatar użytkownika, wgrany podczas tworzenia komentarza.


2024-07-12 23:15:13