szukaj
Wyszukaj w serwisie


Misje w Papui-Nowej Gwinei – podróż w czasie i niezwykłość w codzienności

Ks. Tomasz Sokół / Artur Hanula / 27.02.2026
Na misji, fot. archiwum ks. Wojciecha Radomskiego
Na misji, fot. archiwum ks. Wojciecha Radomskiego

Niesamowite jest to, jak lokalne wspólnoty oczekują na przyjazd kapłana, jak są przygotowane na celebrację Eucharystii, jaką okazują wdzięczność i radość z tego, że może być sprawowana Eucharystia, że może być wygłoszone Słowo Boże, że jest ktoś, kto się nimi interesuje i pragnie im głosić Chrystusa – wskazał ks. Wojciech Radomski, opowiadając o swojej pracy w Papui-Nowej Gwinei. II Niedziela Wielkiego Postu nazywana jest niedzielą Ad Gentes i jest Dniem Modlitwy, Postu i Solidarności z Misjonarzami.


czytaj też: >>> Komu w tym roku szczególnie pomagamy? <<<

Ks. Wojciech Radomski pochodzi z Zaczernia (diecezja rzeszowska). O swoim powołaniu do kapłaństwa mówi, że „nie było jakichś wielkich fajerwerków duchowych czy drogi powołania wzorem św. Pawła, któremu ukazuje się Chrystus”, a „decyzja o pójściu do seminarium najzwyczajniej w świecie dorastała, pragnienie rodziło się i narastało”, szczególnie wraz z nadejściem egzaminu maturalnego. Z pomocą kapłanów rozeznał, że to jego droga.

Zaproszenie z dalekiej Papui

W pewnym momencie pojawiło się zaproszenie do Papui-Nowej Gwinei. „Nie znałem tego kraju, nie wiedziałem o nim nic, poza tym że jest bardzo daleko od Polski, znajduje się gdzieś między Australią a Filipinami – opowiedział ks. Radomski. – A decyzja była najzwyczajniej odpowiedzią na prośbę tamtejszego Kościoła, aby przyjechać i podjąć pracę w seminarium duchownym, jedynym seminarium w Papui-Nowej Gwinei, gdzie brakuje wykładowców, brakuje formatorów, brakuje księży, aby przygotowywać przyszłych kapłanów do pracy misyjnej”.

„Była to taka decyzja bardzo szybka, związana z prośbą o pomoc; decyzja może trochę w ciemno, ale na pewno decyzja dobra, bo jestem już trzy lata w Papui-Nowej Gwinei” – dodał kapłan.

Praca z kandydatami do kapłaństwa

Ks. Wojciech na co dzień pracuje w Instytucie Katolickim, niedaleko stolicy Papui-Nowej Gwinei, czyli Port Moresby. Instytut kształci przyszłych księży, dba o lokalne powołania. Przebywa w nim zarówno 80 kandydatów do kapłaństwa diecezjalnego, jak również 40 kleryków z różnych zgromadzeń zakonnych, które pracują i posługują na terenie kraju podzielonego na 20 diecezji. „Moja praca jest przede wszystkim pracą dydaktyczną, a także pracą związaną z formacją księży jako kierownik duchowy kleryków diecezjalnych” – podkreślił rozmówca Polskifr.fr.

Formacja kandydatów do kapłaństwa w Papui-Nowej Gwinei może trwać nawet 10 lat lub więcej. Podzielona jest na trzy etapy. Młodzi mężczyźni pochodzą najczęściej z rodzin mieszanych, katolicko-protestanckich, nierzadko także chrześcijańsko-pogańskich.

Pomoc duszpasterska w parafii

Poza pracą w Instytucie Katolickim ks. Wojciech Radomski wspiera również miejscowego proboszcza, Australijczyka, ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Zwłaszcza w niedziele, ale nie tylko, pomaga duszpastersko w posłudze w parafii, która składa się z kościoła głównego oraz 13 placówek dojazdowych. „Razem z klerykami, którzy mają swoje praktyki duszpasterskie, wyruszamy do różnych stacji. Z reguły każdy z nas jest w stanie odwiedzić dwie, najwięcej trzy różne stacje misyjne. Jest to związane też z odległościami między nimi, ale też przyjazd na taką stację misyjną nie wiąże się tylko z odprawieniem Mszy św., ale jest to okazja do tego, aby poświęcić czas na sakrament pokuty, na jakąś katechezę dla miejscowych, ale też jeśli jest taka potrzeba na odwiedzenie chorych, którzy mieszkają wokół tych stacji misyjnych” – opowiedział misjonarz z Polski.

Niezwykła codzienność

Ks. Wojciecha inspirują kapłani, którzy przebywają tam już nawet ponad 40 lat, a są też tacy, którzy poświęcili Papui-Nowej Gwinei całe swoje kapłańskie życie.

Jako ciekawe wydarzenia i wyjątkowe wspomnienia, które już zdążył zebrać w Papui, wymienia przede wszystkim wdzięczność osób, którym posługuje. „Wspólnoty, do których udajemy się w każdą niedzielę z Eucharystią czy innymi sakramentami, to są bardzo małe, ale też biedne wspólnoty – opowiedział ks. Wojciech. – Nie są to jakieś wyjątkowe wydarzenia, można by tak po ludzku powiedzieć, ale z drugiej strony są, ponieważ Eucharystia zawsze jest wyjątkowym wydarzeniem i to ciepło, ta wdzięczność i gościnność miejscowych osób jest z pewnością czymś wyjątkowym”.

Młody Kościół

Mimo powszechnej biedy w Papui, miejscowa ludność stara się wspierać wspólnotę Kościoła zazwyczaj poprzez płody rolne składane w czasie Mszy św. Poza tym „Kościół w Papui jest wspierany przez różne organizacje, które troszczą się o Kościoły misyjne” – dodał ks. Wojciech. Szczególną pomoc od lat świadczyły Kościoły w Australii, Francji oraz Niemczech. „Pierwsze dwa zgromadzenia, które położyły podwaliny pod strukturę Kościoła w Papui-Nowej Gwinei, to byli werbiści, którzy narodzili się na terenie dzisiejszych Niemiec, oraz Misjonarze Najświętszego Serca – zgromadzenie, które powstało we Francji. Oni byli pionierami w ewangelizacji, budowie struktur Kościoła lokalnego” – wyjaśnił rozmówca Polskifr.fr.

Szczególnym wydarzeniem dla miejscowego Kościoła była podróż apostolska papieża Franciszka, która odbyła się w dniach od 6 do 9 września 2024 r. Szczegółowe relacje są dostępne w serwisie Vatican News (vaticannews.va/pl). Wcześniej ten kraj dwukrotnie odwiedził św. Jan Paweł II – w latach 1984 i 1995.

Egzotyczny kraj o złożonej kulturze

Papua-Nowa Gwinea jest młodym państwem. W 1975 roku uzyskała niepodległość od Australii. Na przełomie XIX i XX w. była zarządzana również przez Niemcy i Wielką Brytanię, a w czasie II wojny światowej przez pewien czas także przez Japonię. „Ten zakątek świata jest jednym z najpóźniej odkrytych przez cywilizację zachodnią” – podkreślił ks. Radomski. Zaznaczył, że pierwsza Msza św. została odprawiona w tym kraju dopiero w 1884 r. Ze względu na to, że Kościół Papui ma charakter misyjny, podlega bezpośrednio Dykasterii ds. Ewangelizacji.

Według szacunków Papua-Nowa Gwinea należy do krajów świata, gdzie używa się najwięcej języków. Aktualnie jest ich ok. 850. Status urzędowych języków mają: tok pisin (utworzony na bazie angielskiego), angielski oraz hiri motu.

„Wyjazd do Papui jest trochę jak podróż w czasie, a nie tyle podróż w przestrzeni. To jest tak jakby się cofnąć do Kościoła za czasów Mieszka I i Bolesława Chrobrego w Polsce. To jest raptem 100 lat chrześcijaństwa” – zaznaczył ks. Wojciech. To rodzi konkretne wyzwania, a z drugiej strony pokazuje, jak mogło wyglądać chrześcijaństwo 1000 lat temu w Polsce.

Przesłanie do przyszłych misjonarzy

Na zakończenie ks. Wojciech Radomski skierował swoje przesłanie do tych, którzy myślą o stałym lub czasowym wyjeździe na misje. Życzy im, „aby się nie bali, aby mieli odwagę, żeby zaryzykować i podjęli taki trud misyjny, nawet jeśli nie myślą o tym, aby zostać misjonarzami”. Polecił wolontariat misyjny, poprzez który można przyjść z konkretną pomocą misjonarzom jak i lokalnym wspólnotom w różnych zakątkach świata. „Zawsze można przyjechać i spędzić jakiś czas na tych placówkach misyjnych i podjąć różne prace, które mogą być bardzo pomocne w pracy misyjnej danego misjonarza czy misjonarki” – podsumował misjonarz z diecezji rzeszowskiej.

Wideo / zdjęcia: archiwum ks. Wojciecha Radomskiego

Seminarzyści

Instytut Katolicki

Rdzenni mieszkańcy

Ks. Wojciech i rdzenni mieszkańcy

Na misji

Ciemnica na Wielki Czwartek w seminarium

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Avatar użytkownika, wgrany podczas tworzenia komentarza.


2026-03-06 00:15:20
Skip to content