szukaj
Wyszukaj w serwisie

Burmistrz Hrubieszowa: Bez ludzi, którzy pracują 24h, nie dalibyśmy rady

TS/AH / 22.03.2022
fot. Marta Majewska - Burmistrz Miasta Hrubieszowa / Facebook
fot. Marta Majewska - Burmistrz Miasta Hrubieszowa / Facebook

„Bez ludzi, którzy od trzech tygodni pracują 24 godziny na dobę, nie dalibyśmy rady jako samorząd” – powiedziała portalowi polskifr.fr p. Marta Majewska, burmistrz Hrubieszowa – miasta, które jest najdalej wysunięte na wschód Polski. „Jesteśmy pierwszym miastem polskim, do którego docierają uchodźcy z Ukrainy” – dodała.


Hrubieszów liczy ok. 17 tys. mieszkańców. Rozwój dobrze rozwijającego się miasta został nieco zahamowany przez pandemię. Obecnie kontekst wojenny w Ukrainie zmienił miasto pod wieloma względami.

Pani Marta jest burmistrzem Hrubieszowa od 3 lat. W samorządzie miejskim jest od 2014 r. Przez 8 lat była zastępcą burmistrza w swoim rodzinnym mieście. Jak podkreśla, mimo wojny miasto musi funkcjonować i żyć swoim życiem.

Pierwszy przystanek na drodze ucieczki

Oczywiście już w dniu wybuchu wojny było wiadomo, że należy przygotować się na przyjęcie uchodźców.

„W dniu wybuchu wojny wiedzieliśmy, że z racji naszego położenia pierwsi uchodźcy na pewno trafią do nas w najbliższych godzinach. Już wieczorem 24 lutego przybyły pierwsze osoby, które szukały chwili wytchnienia i odpoczynku” – opowiedziała nam p. Marta.

25 lutego zorganizowano w Hrubieszowie punkt pomocowo-informacyjny i dużą salę dla uchodźców. Podejmowane były pierwsze działania pomocowe, organizowano sprzęt, itd. Szybko przybywało uchodźców. Dostawiane były kolejne łóżka. Każdy kolejny dzień przynosił kolejne osoby.

W Hrubieszowie powstał punkt recepcyjny. To miejsce, do którego uchodźcy trafiają zaraz po przekroczeniu granicy. Tutaj te osoby są rejestrowane. Rejestracja jest dowolna.

„Opiekujemy się nimi, karmimy, dajemy chwilę na wytchnienie. Założenie jest takie, że osoby przebywają u nas kilkanaście godzin, do czasu, kiedy zorganizujemy im przejazd i stałe zakwaterowanie, np. w hotelach, pensjonatach, ośrodkach. Są przewożeni autokarami Państwowej Straży Pożarnej. Tam te osoby trafiają na dłuższy czas; oczywiście bezkosztowo” – relacjonuje burmistrz Hrubieszowa.

Jak podkreśla p. Marta Majewska, w pierwszych dniach wojny uchodźcy mieli swój cel, wiedzieli, że do kogoś jadą w Polsce, we Francji czy w innych krajach. Natomiast obecnie jest bardzo dużo ludzi, którzy nie mają gdzie się podziać.

„99 proc. osób przekraczających granicę to są matki z dziećmi. Tylko niewielki odsetek to osoby starsze” – podkreśla nasza rozmówczyni.

Wdrażany jest system wręczania numerów PESEL osobom, które deklarują chęć pozostania w Polsce. Po otrzymaniu numeru mają prawo iść do lekarza, korzystać z oferty oświatowej, itp.

Dzieci trafiają do hrubieszowskich szkół. Będzie możliwość tworzenia klas integracyjnych. Jeżeli będzie tych dzieci więcej, być może będą klasy tylko ukraińskie.

„W tym momencie nie widzimy jakiegokolwiek zagrożenia w kontekście szkół” – zaznacza p. Marta. Większym problemem będą prawdopodobnie przedszkola.

Wielu obywateli Ukrainy w Hrubieszowie przyjmuje uchodźców do siebie.

Pozytywna odpowiedź na apel o pomoc

Od pierwszych dni wojny mieszkańcy Hrubieszowa bardzo licznie odpowiedzieli na apel o pomoc dla uchodźców. Spłynęło mnóstwo darów. Z każdym dniem było coraz więcej. „Dostajemy też pomoc od innych miast, również z partnerskich z zagranicy. Są też transporty z darami. Istnieją magazyny, które zostały zapełnione. Organizujemy też minitransporty humanitarne do konkretnych miast ukraińskich, nie tylko do naszych partnerskich”- opowiedziała nam p. Marta Majewska.

Hrubieszów pomaga nie tylko osobom na miejscu, ale również powstał punkt pomocowy. Miasto dzieli się też z mieszkańcami, którzy przyjęli pod swój dach rodziny ukraińskie. „Dajemy im konkretne produkty. Przedsiębiorcy udostępnili też magazyny” – podkreśla p. Marta.

P. Marta Majewska zaznacza, że władze samorządowe są w bardzo dobrych kontaktach z lokalnymi parafiami, które na wiele sposobów włączają się w pomoc.

„Hrubieszów nie odczuwa specjalnego lęku”

Przez ośrodek recepcyjny w Hrubieszowie przewinęło się kilkadziesiąt tysięcy uchodźców, nawet dwa razy więcej niż wynosi liczba mieszkańców. Miasto z racji swojego położenia jest poniekąd przyzwyczajone do migracji ludności. Jest dużo policji, Ochotniczej Straży Pożarnej, służby więziennej, żołnierzy.

Mimo wszystko p. Marta powiedziała nam, że „dla mieszkańców Hrubieszowa to nie jest jakaś nadzwyczajna sytuacja. My jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Mieszkańcy wiedzą, że jest ośrodek recepcyjny; wspierają go. Czują się bezpiecznie”.

Jednej doby przybyło do Hrubieszowa ok. 4 tys. ludzi. „Mamy informacje z zachodniej Ukrainy, że wielu mieszkańców ze wschodu przemieszcza się i ucieka do Polski” – mówi nam p. Marta. Niektórzy zatrzymują się w ośrodkach, do których działania wojenne jeszcze nie dotarły. „Liczymy się z tym, że napływ tych ludzi będzie jeszcze większy” – dodaje.

Oprócz punktu recepcyjnego na terenie gmin istnieją tzw. punkty kwaterunkowe, gdzie uchodźcy przez pewien czas przebywają. Istnieje dofinansowanie dla udzielających pomocy. Hrubieszów wydał już ok. 1 mln zł na uchodźców. Rezerwa budżetowa wynosiła 100 tys. Burmistrz miasta podając te dane mówi: „Chcę pokazać skalę wydatków”.

Hrubieszów należy do zespołu miast frontowych. Pani burmistrz mówi: „Na spotkaniach sygnalizujemy nasze potrzeby dotyczące nie tylko obecnej sytuacji, ale także już kwestii długofalowych. O tym już rozmawiamy i prosimy, żeby nas włączono w przygotowane dokumenty”.

Wdzięczność władz samorządowych

Potrzebny jest rząd, samorządy, wolontariusze. „Bez ludzi, którzy od trzech tygodni pracują 24 godziny na dobę, nie dalibyśmy rady jako samorząd” – podkreśla z wdzięcznością burmistrz miasta.

Na koniec naszej rozmowy p. Marta Majewska skierowała szczególne słowa podziękowania:

„Chylę czoła przed mieszkańcami miasta, którzy wykazali się niesamowitą solidarnością, empatią i takim zorganizowaniem. Dziękujemy też naszym przyjaciołom z innych samorządów. Dziękujemy wszystkim organizacjom hrubieszowskim i z całej Polski. Dziękuję wszystkim wolontariuszom, każdemu z osobna; tym sformalizowanym i niesformalizowanym. Przede wszystkim dziękuję wszystkim mieszkańcom. Dziękujemy wszystkim darczyńcom, którzy dołożyli choćby złotóweczkę czy bułeczkę. Proszę wolontariuszy o dalsze wsparcie. To są setki ludzi, którzy poświęcają swój czas kosztem domu, rodziny”.

czytaj też:

Jak Kościół w Polsce pomaga Ukraińcom? >>>

Ks. Brzyś: PMK we Francji uruchamia ogólnokrajową inicjatywę pomocy dla Ukrainy >>>

Parafie i wspólnoty Polskiej Misji Katolickiej we Francji pomagają Ukrainie >>>


2024-03-03 00:15:11