szukaj
Wyszukaj w serwisie


O starości w tradycji biblijnej i świata antycznego

Dariusz Długosz (Muzeum Luwru) / 28.04.2026
fot. jpeter2, pixabay.com
fot. jpeter2, pixabay.com

Pirke Awot, to po hebrajsku Sentencje albo Pouczenia Ojców, stanowią jeden z traktatów Miszny — podstawowej części żydowskiego traktatu religijnego Talmudu. Zebrane zostały przez znanego Rabbiego Jehudę ha-Nasi (138-217), czyli obdarzonego tytułem księcia-rabina. Mędrcy żydowscy w ciągu siedmiu wieków, od IV wieku p.n.Ch. do III wieku n.e, sformułowali w nich swoje poglądy filozoficzne i doświadczenia życiowe.


czytaj też: >>> „Psałterz Biblii Syryjskiej”, czyli u źródeł liturgii wschodnich <<<

Zajęli wyraźne stanowisko w sprawach moralności, etyki i postępowania człowieka w codziennym życiu. Swoje wypowiedzi wygłosili w sposób zwięzły i jasny, często aforystyczny. Od nich wiemy, że najpotężniejszą siłą w świecie jest nauka, wiedza i inteligencja, a najtrwalszym fundamentem, na którym trzyma się świat, jest sprawiedliwość. Najpiękniejszą ozdobą człowieka jest dobroczynność, a prawda i pokój to najwyższy cel Boga i ludzi. Sentencje zawarte w Pirke Awot czytają Żydzi zwykle w każdą sobotę po uroczystym obiedzie. W tym żydowskim traktacie można przeczytać taką oto mądrość: „Ten kto uczy się od młodych, zjada zielone winogrona i pije młode wino; kto się  uczy od starych, je dojrzałe winogrona i pije stare wino” (por. Pirke Awot IV, 20). A zatem mowa tu o wieku jakże dojrzałym… starości, jesieni naszej egzystencji.

Już od starożytności pytano i pisano o starości, i właśnie w kulturze świata antycznego odnajdujemy liczne refleksje na ten temat, głęboko tkwiący w naszej sferze emocjonalnej, bo każdy z nas wchodzi w ten etap życia. Pytanie o starość, w sensie ogólnym zależy od wielu czynników społecznych i kulturowych, a już tak konkretnie od stanu zdrowia i motywacji do życia. Właśnie dlatego chciałbym dziś zaprezentować niezwykle ciekawą polską publikację pt. „O starości w tradycji biblijnej w kontekście społeczno-kulturowym antycznego świata” (Diecezjalne Centrum Edukacyjne, Legnica 2024). Jej autor, ks. prof. Jan KLINKOWSKI (ur. 1962), jest znanym polskim biblistą i antropologiem kultury, prezbiterem diecezji legnickiej. Obecnie jest kierownikiem Katedry Nowego Testamentu i wykładowcą na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu. W latach 2015-2024 współpracował z Komitetem Nauk Teologicznych przy Wydziale Nauk Humanistycznych Polskiej Akademii Nauk. Jest autorem kilkunastu książek naukowych i kilkudziesięciu artykułów m.in. „Refleksja nad Apokalipsą” (2005), „Analiza dramatyczna Ewangelii św. Jana” (2007) oraz „Herod Wielki i jego epoka” (2007). Dyrektor Studium Turystyki Biblijnej we Wrocławiu przy Papieskim Wydziale Teologicznym, profesor Jan Klinkowski jest także organizatorem naukowych wypraw do krajów świata biblijnego (Armenia, Egipt, Izrael, Jordania, Syria, Liban, Turcja, Iran i Etiopia).

Jak wspomniano prezentowana publikacja jest naukowym studium dotyczącym starości z perspektywy biblijnej na szerokim tle kultury starożytnej. Autor przedstawia nam w świetle zachowanych źródeł antycznych losy ludzi starych, tych znanych i bezimiennych, ponadto wyjaśnia jak postrzegano starość w różnych kulturach na rozległym obszarze Bliskiego Wschodu, Egiptu i kręgu śródziemnomorskiej cywilizacji grecko-rzymskiej, aby na końcu spojrzeć na tradycję biblijną Starego i Nowego Testamentu, właśnie w kontekście kulturowym antycznego świata. Ta publikacja jest rodzajem podróży w czasie i przestrzeni, która uświadamia nam w uniwersalny sposób problem przemijania życia i jego kresu, jego sensu egzystencjalnego, filozoficznego i religijnego, ale i radości oraz bogactwa ludzkiego życia, doświadczonego czasem w starości. Autor prowadzi nas ku spojrzeniu na starość w starożytności tropem rasowego biblisty i antropologa w kilku logicznych odsłonach czasowo-przestrzennych. Ton jego narracji wyróżnia się tutaj klarownym i przystępnym charakterem.
Spojrzenie na starość zaczyna się tutaj w części pierwszej (str. 11-22) na Bliskim Wschodzie w starożytnej cywilizacji Mezopotamii (obszar dzisiejszego Iraku, Turcji i płn. Syrii), czyli Międzyrzeczu dwóch wielkich rzek Tygrysu i Eufratu. Na wstępie poznajemy, że w starożytnej cywilizacji Mezopotamii szczególnie ceniono siłę i sprawność fizyczną, gdyż w dorzeczu Tygrysu i Eufratu codzienność wymagała mozolnej pracy irygacyjnej, aby zapewnić wyżywienie całym grupom społeczeństwa. Mieszkańcy Mezopotamii starali się zabezpieczyć byt materialny rodziny w obliczu zbliżającej się starości, aby móc liczyć na opiekę i wsparcie, dlatego naturalnym wsparciem były dzieci, ale relacje rodzinne i klanowe były zależne od statusu materialnego i ówczesnego patriarchatu. Według słynnego Kodeksu Prawa, króla Babilonii Hammurabiego z XVIII w. p.n.Ch., mężczyzna mógł np. sprzedać żonę i dzieci jako umorzenie długów (por. Paragraf 117), ale jednocześnie rodzice starali się powszechnie przekazać majątek dzieciom za gwarancję opieki na starość. Wydaje się, że w Babilonii patriarchat czasem ustąpił zatem w pragmatyczny sposób rodzinnej solidarności pokoleń.

archiwum Dariusza Długosza

Ówczesne prawo spadkowe dawało możliwość wydziedziczenia syna przez ojca, co miało wpływ na ich relacje, stąd syn musiał dbać o ojca i być mu posłuszny, aby móc przejąć majątek (Kodeks Hammurabiego, paragrafy 162-177). Ludziom starszym przypisywano tam życiową mądrość i doświadczenie, co poświadcza starobabilońska wersja tzw. Klątwy Agade, gdzie mądrość starców jest jakby apogeum ich życia. Spotykamy także w sumeryjskim micie o bóstwach Enki i Ninhursag, ludzką tęsknotę za krainą szczęścia, wyspą Dilmun, gdzie ludzie się nie starzeją. W epopei o Gilgameszu (II tys. p.n.Ch.), bohater przerażony perspektywą starości i śmierci, poszukuje tajemnicy nieśmiertelności. Los starców w Mezopotamii był także smutny i niejednokrotnie naznaczony społecznym odrzuceniem, skoro anonimowy starzec z Babilonu w VII w. p.n.Ch. żali się: „Wszyscy o mnie zapomnieli…znikła moja siła!”.

W cywilizację Mezopotamii wpisuje się także irański kult Zaratusztry (ok. VII w. p.n.Ch), który miał wizje w wieku 30 lat dając początek nowej religii monoteistycznej, opartej na  dualizmie dobra i zła. Zaratusztra zginął podczas składania ofiary mając 77 lat, a jego wiek uznano za idealne twórcze wypełnienie życia ludzkiego. Za starzenie się odpowiadał tam zły duch Angra Mainju, i dopiero w czasie sądu ostatecznego świat uwolni się od starości i od śmierci. Z kolei w perskim imperium za czasów króla Cyrusa (VI w. p.n.Ch.) ludność była podzielona na 4 kategorie wiekowe, a najstarsza z nich, czyli po ukończeniu 50 lat, dawała uprzywilejowany status sędziego i prawo sądzenia spraw zarówno publicznych i prywatnych, z prawem orzekania kary śmierci! Zatem los starców w Persji cieszył się dużym szacunkiem.

Część druga (str. 23-36) poświęcona jest starości w cywilizacji starożytnego Egiptu, którego mieszkańcy dbali o zdrowie, czemu służyło zachowanie właściwej równowagi między przesytem i niedosytem, czyli tzw. zasad boskiego ładu maat. Znakomicie rozwinęła się tam medycyna, której kształcenie odbywało się w świątyniach. Według starożytnych Egipcjan, człowiek posiadał kilka elementów, jak życie (akh), ciało (dżet) i dusza (ka). Warunkiem zdrowia była równowaga tych elementów, ale mimo, że życie Egipcjan było skierowane ku wieczności, pragnęli oni dożyć w zdrowiu do idealnego wieku 110 lat. Tak uważano m.in. na dworze królewskim, gdy królewicz Hardżedef przyjął z szacunkiem sędziwego czarownika, stulatka. Podobnie kojarzy się historia biblijnego Józefa w Egipcie (por. Księga Rodzaju 50, 22-26), który dożywszy 110 lat, cieszył się wielkim prestiżem w państwie faraonów i Bożym błogosławieństwem. Ten idealny wiek był jednak rzadkością w Egipcie o czym wspomina tzw. Papirus Insingera z III/II w. p.n.Ch., którego autor zdaje się być egzystencjalnie pogodzony w swojej refleksji nad kruchym ludzkim życiem z koniecznością starości i w końcu śmierci.

Egipcjanie mieli zabezpieczenie na starość od dzieci, które zajmowały się starymi rodzicami, oraz po ich śmierci pochówkiem i zapewnieniem kultu pośmiertnego. Ważna była także sukcesja urzędów i stanowisk wykonywanych zawodów, zapewniająca stabilność finansową rodzinie, więc starcy mogli liczyć na opiekę bliskich, o czym świadczy prośba o opiekę pewnego wezyra do faraona w tzw. „Pouczeniach Ptahhotepa” (ok. 2450 p.n.Ch.). Szacunku do starców uczono w Egipcie od najmłodszych lat, jak napisano w „Mądrości Aniego” (ok. 1400 p.n.Ch.), gdzie szczególnej trosce syna poleca się sędziwą matkę. Wzorem do naśladowania w trosce o starszych poddanych był sam władca faraon, ale także jego liczna świta administracyjna i wojskowa, którzy winni byli starcom zapewnić wyżywienie i odzież oraz godny pochówek. Najlepszym przykładem długowieczności jest słynny faraon Ramzes II Wielki (XIII w. p.n.Ch), który dożył ponad 90 lat, a sprawował rządy ponad 60 lat i stworzył wielkie imperium w epoce tzw. Nowego Państwa. Należy przypomnieć, że obowiązek opieki nad starszymi w Egipcie był także natury religijnej, gdyż jego niedopełnienie było grzesznym zachwianiem zasad boskiego ładu maat, z którego trzeba było się rozliczyć na tzw. sądzie umarłych, czego świadectwem są teksty pośmiertnych modlitw z egipskich papirusów.

Starość w cywilizacji grecko-rzymskiej jest przedmiotem analizy w części trzeciej (str. 37-93). Autor sugeruje na początku w ogólny sposób, że Grecy mieli dość ambiwalentny stosunek do starości, bo z jednej strony, uważali ją za coś negatywnego, ale jednocześnie obraz doświadczonego starca, mędrca, dominował m.in. w starożytnej Sparcie. Klarownym przykładem jest tu postać Nestora, króla Pylos, jednego z bohaterów „Iliady”, który po upadku Troi cieszył się długimi rządami i szacunkiem następców i poddanych. W licznych greckich polis, czyli miastach – państwach (Efez, Korynt, na Krecie i w Knidos) rządy oparte na tzw. oligarchii sprawowały rady zwane geruzjami, których członkowie tylko w sędziwym wieku, pozostawali w nich aż do śmierci, co potwierdza fakt zaufania społecznego do starszych osób.

W antycznej literaturze greckiej o starości pisano często z drwiną lub negatywnie (m.in. w dziełach Hezjoda, Sofoklesa i Arystofanesa). Z kolei Eurypides rzucił najpierw przekleństwo na starość w „Oszalałym Heraklesie”, ale pod koniec swojego życia już bronił starości np. w tragedii „Fenicjanki”. Marzeniem człowieka było tu długie i szczęśliwe życie oraz posiadanie potomstwa. Jeśli jakiś człowiek zasługiwał na żywot z bogami, wówczas był obdarzony nieśmiertelnością i wieczną młodością, np. Ariadna, córka Minosa w dziele Hezjoda „Theogonia”. Na Olimpie muzy śpiewały o wiecznej szczęśliwości bóstw, ale dla kontrastu o troskach śmiertelnych ludzi. Bogowie wiedli tam żywot bez bólu ani cierpienia, starości i śmierci, więc i mitologia grecka była także odbiciem ambiwalencji wobec starości.

Problem starości pojawia się także w filozofii greckiej, gdzie już Platon (427-347 p.n.Ch) prezentuje w dziele „Prawa” wizje dominacji starców, którym powinni podlegać ludzie młodzi. Z kolei Arystoteles (384-322 p.n.Ch) również nawiązał do starości w kilku dziełach, m.in. „O młodości i starości” oraz „O życiu i śmierci”. Filozof pisał raczej o kresie życia jako wartościowym etapie życia, jednak uważał, że sprawowanie władzy należy powierzyć młodym. Inaczej Plutarch (45-125) podkreślał w „Moraliach”, że stary człowiek rzadziej bywa przedmiotem zawiści i krytyki, więc właśnie posiadając solidną reputację nadaje się do pełnienia władzy. Nie dziwi zatem fakt sprawowania władzy przez rady starszych, geruzje.

W kulturze rzymskiej przez stulecia dominowała polityka budowania imperium drogą podbojów, stąd Rzymianie określili etapy życia mężczyzny w zależności od jego przydatności wojskowej. Dopiero po 60 latach życia obywatel Rzymu był wolny od obowiązku wojskowego (sanex) i stąd ogromne znaczenie miało rzymskie zgromadzenie starszych, czyli senatu, który miał duże znaczenie w epoce republiki, i jako ciało doradcze cesarza w czasach Pryncypatu. Mieszkańcy Rzymu żyli dość krótko, średnia życia mężczyzny ok. 40 lat, a kobiety ok. 30 lat, stąd osoby w podeszłym wieku cieszyły się na ogół powszechnym szacunkiem społecznym.

Z medycznego punktu widzenia życie ludzkie było przedmiotem klasyfikacji wiekowej przez autora greckiego, prawdopodobnie Hipokratesa (V-IV w. p.n.Ch), na siedem okresów, z których ostatni dotyczył starca (sanex), a starość, według znanego medyka, zaczynała się w wieku 56 lat. Inny uczony Galen (II-III w. n.e) podkreślał z kolei konieczność dbania o zdrowie starców w drodze do długowieczności, czego wymownym przykładem był gramatyk Telefos, który dożył niemal stu lat. Jednak starość nie zawsze doceniano, gdyż epikurejczyk Horacy (I w. p.n.Ch) szydził niejednokrotnie wulgarnie ze starszych kobiet i mężów, podobnie w filozofii stoików, Seneka (I w. n.e) wycofał się z życia publicznego z powodu swojego starszego wieku, uważając, że był to czas przeznaczony na studia filozofii; natomiast inny stoik, Epiktet (I-II w.n.e) uważał inaczej, że należy być aktywnym do końca życia. Z kolei cynik Diogenes z Synopy (IV-V wiek) skarżył się na starość z powodu braku zabezpieczenia materialnego i ze względu na biedę, która wydaje się być wówczas zjawiskiem powszechnym w Rzymie.
Na koniec do analizy „rzymskiego widzenia starości” istotne są refleksje o życiu w podeszłym wieku Cycerona, znanego rzymskiego myśliciela, który napisał w 44 r. p.n.Ch., mając 60 lat, dzieło pt. „O starości”, gdzie bronił aktywnego życia starców, mimo ich osłabienia sił i zdrowia, pozbawienia przyjemności oraz zbliżania się śmierci. Przykładem takiego długiego aktywnego życia był pierwszy cesarz Rzymu, Oktawian August (63 p.n.Ch. – 14 n.e), który ponad swoje wątłe zdrowie do późnej starości przekładał sprawy Cesarstwa, a podobnie sędziwego wieku (79 lat) dożył jego następca Tyberiusz i inni władcy starożytnego Rzymu. Literacką kwintesencją jak powinna wyglądać „rzymska starość” jest długi fragment listu Pliniusza Młodszego (I-II w. n.e) do Kalwisjusza, którego refleksje i porady spodobałyby się i zapewne także zaskoczyłyby naszych współczesnych seniorów (por. Lidia Winniczuk, „Ludzie, zwyczaje i obyczaje starożytnej Grecji i Rzymu”, Warszawa 1988, cz.II, str. 445).

Kolejna czwarta część (str. 95-120) jest analizą problemu starości w kontekście religijno-kulturowym biblijnego Izraela w czasach Starego Testamentu. Już na początku Biblii dowiadujemy się, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz (Księga Rodzaju 1, 27), czyli ku życiu wiecznemu, ale człowiek stracił ów dar i śmierć fizyczna zamknęła jego ziemską egzystencję. Kres życia został ograniczony wskutek tzw. grzechu pierworodnego, mimo że jak czytamy w Księdze Rodzaju (5), pierwsi ludzie i ich potomkowie, Setyci, dożyli niemal astronomicznych lat: Adam (930), Set (912), Enosz (905), Jared (962). Imię Matuzalema, żyjącego 969 lat, stało się wręcz symbolem długowieczności! Proces starzenia się jest w tradycji biblijnej wyczerpaniem daru Bożego Ducha podtrzymującego życie, a z kolei jasnym wyrazem Jego błogosławieństwa było życie do idealnego wieku 120 lat, czego przykładem są biblijne postaci Abrahama (175), Izaaka (180), później Mojżesza i Aarona. Starcy umierający w bardzo sędziwym wieku byli określani po hebrajsku jako „syci swoich lat”. Pominąwszy zatem symbolikę wieku wielu wymienionych tutaj postaci biblijnych, ich długowieczność była dla starożytnych Hebrajczyków znakiem Bożego błogosławieństwa i życiowego spełnienia.

W literaturze apokryficznej, Księga Jubileuszów wyjaśnia dlaczego kolejne pokolenia żyły krócej, przed potopem liczono okres tzw. 19 jubileuszy, a po potopie już coraz krócej. Z kolei Księga Kapłańska (27, 2-7) wyróżnia cztery etapy życia, gdzie starość zaczyna się od 60 lat. Należy wspomnieć, że starsza tradycja biblijna, ograniczała ludzkie życie pośmiertne do krainy tzw. szeolu, gdzie nie było życia, a zmarli oczekiwali jedynie na Boże zbawienie, i tak autor Księgi Henocha pisał o grotach dla grzeszników, ale tylko w jednej sprawiedliwi czekają na interwencję Boga. W Księgach Machabejskich i w Księdze Mądrości odnajdujemy aluzje o aktywnej egzystencji po śmierci, a rozwój tzw. eschatologii Starego Testamentu sugeruje, że błogosławieństwo Boga, jako zbawienie, przeszło z doczesności do życia po śmierci.

Szacunek do rodziców i osób starszych jest w sercu biblijnego prawa Dekalogu Mojżeszowego: Czcij ojca swego i matkę, abyś długo żył na ziemi! (Księga Wyjścia 20, 12), a Kodeks Kapłański zobowiązuje wręcz pod groźbą kary śmierci do szacunku wobec rodziców (Księga Kapłańska 20, 9). Z kolei Prorok Izajasz pisze o opiece Bożej nad starcami: „Aż do waszej starości i aż do waszej siwizny was podtrzymam i ocalę” (46, 4), a sędziwy autor Psalmu 71 prosił Boga o pomoc słowami: „Nie odrzucaj mnie w czasie starości”. Starość w Biblii to także powołanie do przekazywania tradycji, skoro w Księdze Syracha (8, 9) młode pokolenie winno słuchać opowieści starszych i do dziś w tradycji żydowskiej Paschy, najmłodszy w rodzinie pyta seniora o opowieść o „Wyjściu z niewoli egipskiej”, która w formie tzw. haggady paschalnej jest ustnym uwiecznieniem biblijnej tradycji żydowskiej z pokolenia na pokolenie.

W Biblii starość ukazana jest także negatywnie, bo może być czasem grzechu, gdy człowiek ulega strachowi wobec szybkiego upływu czasu, a wystarczy sobie przypomnieć epizod z Księgi Daniela, czyli starców pożądających młodej Zuzanny, która za odmowę obcowania z nimi stanęła przed sądem, ale młody Prorok Daniel stanął w jej obronie, dowodząc ich niegodziwości. Starość ma także oblicze pychy, gdy z powodu starszego wieku, człowiek uważa, że wszystko wie najlepiej, i nadto może być zgorznialy, żywić urazy i swoją zrzędliwością być uciążliwy dla otoczenia, stąd w Mądrości Syracha odnajdujemy kilka rad dla starców (32, 3-4). Starość sprawia także, że ludzie kurczowo trzymają się swojego urzędu lub stanowiska, może dlatego autor Drugiej Księgi Samuela (19, 38) pisze o mądrym starcu przekazującym swoje przywileje młodszemu następcy i radzi: „Wielka to sztuka umieć cieszyć się przyszłością, w której nas już nie będzie!”. Problem przekazywania władzy młodemu pokoleniu był w Izraelu poważny, skoro wspólnota pobożnych Żydów w Qumran nad Morzem Martwym (II w. p.n.Ch. – I w. n.e) była zarządzana przez Radę, z której składu wykluczano starców od 60 lat o czym wspomina tzw. Dokument Damasceński (CD 10,4-10).

Ostatecznie Biblia pochyla się nad starością, dostrzegając jej fizyczną i psychiczną niemoc, o czym sugestywnie pisze autor Księgi Koheleta (12, 1-8). Zawarty tam katalog starczych dolegliwości, których doświadcza się u kresu życia, jest jednak pytaniem o ich sens. Dlatego starość niejednokrotnie zbliża do Boga wobec świadomości niechybnie kończącego się życia, a człowiek podsumowując miniony czas, jaśniej dostrzega Boga oczekującego go po drugiej stronie życia. Stąd na koniec biblijna Mądrość Syracha (8, 6) tak głosi szacunek dla starości: „nie uwłaczaj człowiekowi w jego starości, albowiem i niektórzy z nas się zestarzeją!”.

Starość w Nowym Testamencie to tytuł ostatniej części pracy (str. 121-138), gdzie na początku ks. J. Klinkowski przypomina epizod z Ewangelii św. Jana (3, 4), kiedy Jezus objaśnia drogę zbawienia Nikodemowi, mówiąc o powtórnych narodzinach. Nikodem, osoba zapewne w dojrzałym wieku, jednak pyta Chrystusa retorycznie: Jakże może się człowiek narodzić będąc starcem? Jak słusznie zauważa Autor, w Nowym Testamencie, gdzie wszyscy są równi w drodze do zbawienia, nie ma szczególnego wyróżnienia starców, ale pojawiają się postacie w starszym wieku, np. Zachariasz i Elżbieta, rodzice Jana Chrzciciela. W żydowskim traktacie Miszna (Awot 5,21) spotyka się hebrajski termin „posunięci w latach” sugerujący, że małżonkowie mieli ponad 60 lat. W chrześcijańskich Apokryfach, rodzice Maryi, Joachim i Anna, byli także w podeszłym wieku. Podobnie apokryf pt. „ Józef Cieśla” pisze, że Józef był już wdowcem z sześciorgiem dzieci, a gdy poślubił Maryję miał 90 lat. Zmarł w wieku 111 lat!

Nowy Testament sugerował jednocześnie, że nie wszyscy muszą założyć rodzinę, jak dowodzi tego przyjaciel Jezusa, Łazarz i jego siostry, Maria i Marta, ale istniał obowiązek opieki nad starszymi osobami, zwłaszcza wdowami, które nie miały środków do życia (instytucja wdów), a kryterium kobiety w wieku 60 lat, wynika z faktu, że nie mogły one ponownie założyć rodziny. Młodsze wdowy były przeznaczone do ponownego małżeństwa i posiadania dzieci (Pierwszy List św. Pawła do Tymoteusza 14). Odnośnie starych mężczyzn, to Apostoł Paweł sugerował w Liście do Filemona, że jest już stary, a mógł mieć wówczas ok. 55-60 lat, więc taki wiek był uważany wówczas za początek starości. W podobnym wieku, lub nieco starszy, mógł być Apostoł Piotr, i według Ewangelii św. Marka (1, 30) był żonaty.

W Nowym Testamencie widzimy starców, którzy poświęcili się modlitwie w imieniu całej wspólnoty, stąd Ewangelia św. Łukasza wspomina Symeona, który „był człowiekiem sprawiedliwym, pobożnym i wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim” (2, 25), dlatego to właśnie on objawił orędzie zbawienia w osobie małego Jezusa, którego Maria i Józef wnosili do Świątyni w Jerozolimie, gdzie spotykamy także starszą Annę (84 lata), która „służyła Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą” (Łk 2, 37). Co szczególnie istotne, to fakt, że Jezus z Nazaretu kilka razy wyeksponował z szacunkiem właśnie wdowy: jako wzór powagi w przypowieści o sędzim (Łk 18, 1-8), jako wzór hojności (Mk 12, 41-44) i zganił także niesprawiedliwość faryzeuszy wobec wdów (Mk 12, 40). Więcej, wystarczy przypomnieć, że Jezus pewnej wdowie z Nain ocalił od śmierci syna, jedynego jej obrońcę (Łk 7, 11-17)!

W życiu pierwszych wspólnot chrześcijańskich ważna była instytucja „starszego”, który się nią opiekował. Apostoł Paweł opierał się tutaj zapewne na instytucji synagogi, zarządzanej przez „starszych”, którzy oprócz dojrzałego wieku musieli także wykazać się dobrą znajomością Tory (Pięcioksięgu Mojżesza). Dlatego Jezus spotkał się z zarzutem w Ewangelii św. Jana (8, 57), że nie ma jeszcze 50 lat, a śmie pouczać innych. Nie przypadkiem więc tradycja mówi, że Jezus rozpoczął publicznie nauczać w wieku 30 lat, kiedy podejmowano wówczas funkcje publiczne, natomiast w wieku 50 lat można było wejść do starszyzny wspólnoty, u której zasięgano rady. Potwierdzają to manuskrypty wspólnoty z Qumran nad Morzem Martwym, gdzie funkcję tzw. nadzorcy (hebr. meweker) pełniła osoba w wieku od 30 do 50 lat, ale ze składu rady wykluczano tam już  starców od 60 lat o czym już wspominano.

We wczesnym Kościele sytuacja wyglądała zapewne podobnie, gdy chodzi o kryteria wieku, a prezbiterem wspólnoty mógł być mężczyzna w wieku „dojrzałym” przynajmniej 30 lat, i nadto „nienaganny, mąż jednej żony, mający dzieci wierzące” (List św. Pawła do Tytusa 1,6). Z innych listów apostolskich wynika, że „starsi” zajmowali się nauczaniem, nakładaniem rąk i namaszczaniem osób chorych oraz zarządem wspólnoty. Funkcja prezbitera była tamże raczej dożywotnia, chociaż początki Kościoła są naznaczone męczeńską śmiercią apostołów i później prezbiterów. Niektórzy z nich dożyli jednak sędziwego wieku: Apostoł św. Jan ok. stu lat, podobnie Polikarp ze Smyrny, czy późniejsi apologeci chrześcijaństwa (Tertulian, Klemens z Aleksandrii i Ireneusz z Lyonu). Może źródłem długiego życia wielu pierwszych chrześcijan był nowy i inny styl życia; czas równomiernie wypełniony pracą, modlitwą i służbą swoim bliźnim dodawał im wielu sił witalnych. Człowiek stary, był tam zawsze użyteczny modląc się wciąż za wspólnotę, która też w zamian otaczała opieką swojego orędownika przed Bogiem.

Publikacja ks. Jana Klinkowskiego uświadamia nam, że starość w świecie starożytnego Bliskiego Wschodu była zjawiskiem wielowymiarowym, gdzie osoby starsze były ważną częścią struktur rodziny lub klanu poprzez życiowe nabycie bogatego doświadczenia od poprzednich pokoleń. Były tam powszechnym źródłem mądrości dla całej wspólnoty. Starcy byli także żywym uosobieniem rodziny, gdyż przekazywali następnemu pokoleniu pozycję społeczną i majątek. Mówi się, że zawód ojca stawał się zawodem syna. Niestety sytuacja patriarchatu rodziła też konflikty i walki wewnątrz wspólnoty. Ponadto głównym problemem wielu starców był brak zabezpieczenia materialnego, stąd seniorzy przedłużali swoją kontrolę nad majątkiem, dając powód młodemu pokoleniu do rodzinnego konfliktu i zawiści, czasem kończącej się niestety tragicznym wykluczeniem społecznym i materialnym osób starszych.

W biblijnym Izraelu prawa ludzi starych broniło przykazanie Dekalogu, a szacunek wobec rodziców był źródłem błogosławieństwa. Podobnie w starożytnym Egipcie, gdzie też oczekiwano życia wiecznego, istniała międzypokoleniowa więź, która nakazywała troskę o starszych za życia i ich kult po śmierci. W Nowym Testamencie otworzyła się już nowa perspektywa poprzez śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, więc starość nie była już kresem, ale etapem drogi do wieczności. W konkluzji warto przypomnieć, że w świecie biblijnej starożytności osoby starsze modlące się do Boga i aktywnie uczestnicząc w życiu społecznym wspólnoty, poprzez jej duchowy wymiar, pozwalały zachować ich ciągłość kulturową, która jest egzystencjalnym sensem ludzkiego życia. Lektura tej niezwykle interesującej publikacji, opatrzonej na końcu bibliografią dla zainteresowanych (str. 139-147), zapewne skłoni teraz niejednego z nas… niekoniecznie już w podeszłym wieku do osobistej refleksji nad sensem przemijającego życia i stosunkiem do osób starszych, stąd gorąco polecam ją wszystkim czytelnikom, bo jak napisano w Piśmie Świętym: … albowiem i niektórzy z nas się zestarzeją!

Mojej Kochanej Mamie Reginie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Avatar użytkownika, wgrany podczas tworzenia komentarza.


2026-04-28 23:15:18
Skip to content