szukaj
Wyszukaj w serwisie

„Le Figaro”: Tusk był potrzebny, aby rozładować napięcie pomiędzy Paryżem i Berlinem

/ 16.03.2024
fot. pixabay.com
fot. pixabay.com

Trzecia osoba, potrzebna do rozładowania napięcia podczas spotkania twarzą w twarz: taki był scenariusz piątkowego pojednania Francji i Niemiec w Berlinie, w którym, obok kanclerza Niemiec Olafa Scholza i prezydenta Francji Emmanuela Macrona, wziął udział premier Donald Tusk – ocenił francuski dziennik „Le Figaro”.


Gazeta skomentowała w ten sposób szczyt Trójkąta Weimarskiego w niemieckiej stolicy. Jak zaznaczyła, podczas spotkania przywódcy zaprezentowali wspólne stanowisko i pominęli różnice, które dzielą Paryż i Berlin.

„Le Figaro” podkreśliło, że obecność w Berlinie nowego, zdecydowanie prozachodniego premiera Polski „miała dodać trochę oleju do zatartego silnika” stosunków francusko-niemieckich. Pozostają one napięte po tym, gdy pod koniec lutego Macron dopuścił wysłanie w przyszłości na Ukrainę zachodnich wojsk lądowych, czemu sprzeciwiło się wiele państw NATO, w tym Niemcy.

Paryż jest zadowolony z wyników piątkowego szczytu – powiadomiło francuskie źródło dyplomatyczne, cytowane przez dziennik. Informator „Le Figaro” podkreślił, że spotkanie przebiegało w „przyjaznej i zgodnej” atmosferze, a „w aspektach operacyjnych, dotyczących pomocy dla Ukrainy, osiągnęliśmy pełen sukces”.

W Berlinie przywódcy trzech krajów ogłosili m.in. plany większych zakupów broni dla Kijowa na całym rynku światowym, inwestycje w produkcję sprzętu wojskowego, również we współpracy z partnerami ukraińskimi, a także powstanie koalicji na rzecz przekazywania Ukrainie rakiet dalekiego zasięgu.

„Le Figaro”, w nawiązaniu do nieporozumień francusko-niemieckich, zauważyło, że powrócono do debaty pomiędzy państwami, które chcą bardziej wspierać Kijów w obronie przed rosyjską agresją, i tymi, które hamują tę pomoc „ze strachu, (własnego) interesu lub przekonań ideologicznych”.

Dziennik podkreślił, że nagła wolta Francji w stosunku do Kremla „zmieniła równowagę sił i być może przetasowała karty w polityce Rosji i Ukrainy na kontynencie”.

Paryż „dołączył do stanowczego obozu, tworzonego dotychczas głównie przez Wielką Brytanię i kraje Europy Wschodniej – najbardziej narażone na rosyjskie zagrożenie, które na własnej skórze doświadczyły inwazji swojego potężnego sąsiada” – czytamy na łamach „Le Figaro”.

Jak oceniła gazeta, zmiana w podejściu Macrona jest zaskakująca, ponieważ od czasów prezydenta Jacquesa Chiraca Francja odnosiła się do małych krajów ze wschodu Europy z lekceważeniem.

Jednak ostatnie wypowiedzi Macrona „nadrobiły straty (poniesione) w państwach Europy Środkowo-Wschodniej, które krytykowały (prezydenta Francji) za politykę ustępstw wobec Rosji Putina, a także za zwlekanie z pomocą wojskową (dla Ukrainy)”.

„Paryż ma nadzieję na to, że Francja i Polska, które są sobie bardzo bliskie od czasu zmiany ekipy politycznej w Warszawie, +wezmą Niemcy w kleszcze+ i pociągną je w kierunku bardziej zdecydowanej linii wobec Rosji” – powiadomiło „Le Figaro”. “Nie ma bowiem solidnego europejskiego projektu w sprawie Ukrainy bez wiodącej potęgi gospodarczej kontynentu” – dodała francuska gazeta.

Według ekspertów, na których powołał się dziennik, zaangażowanie Tuska może jednak nie wystarczyć do tego, aby zrekompensować „brak strategicznego dialogu na temat bezpieczeństwa pomiędzy Paryżem i Berlinem”.

źródło: PAP

 

czytaj też:

„L’Express”: polski premier pogodził w Berlinie przywódców Francji i Niemiec >>>

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


2024-04-19 23:15:12