szukaj
Wyszukaj w serwisie


Brązowa medalistka z Paryża: wróciła radość i energia

AH / 05.01.2026
fot. pixabay.com
fot. pixabay.com

Brązowa medalistka olimpijska z Paryża we wspinaczce sportowej na czas Aleksandra Kałucka po kilku miesiącach przerwy i wyleczeniu urazów ponownie odczuwa satysfakcję z treningów. – Wróciła radość i energia. Celem długofalowym są igrzyska w Los Angeles – powiedziała PAP.


Kałucka w maju 2025 roku zakończyła matematyczne studia magisterskie w Edynburgu. Z powodu łączenia nauki z treningami plan przygotowań do sezonu 2025 był zmieniony i zaburzony. W lipcu startowała w zawodach PŚ w Krakowie, ale forma, z której nie była zadowolona, i problemy ze zdrowiem spowodowały, że „odpuściła” drugą część sezonu.

– Musiałam naprawdę odpocząć, fizycznie i psychicznie. Ciało mówiło nie, straciłam „fun” z treningów. Dużą pomoc otrzymałam w COMS w Warszawie (Centralny Ośrodek Medycyny Sportowej – PAP). To był proces. Bardzo pomogła i pomaga mi współpraca z dietetyczką, panią Olgą Mizerą (była kadrowiczka w szpadzie, obecnie doktor nauk o żywieniu – PAP). Cieszę się, że udało mi się, trochę „pocztą pantoflową”, dotrzeć do takiej osoby – podkreśliła.

24-letnia tarnowianka, która razem z siostrą bliźniaczką Natalią, także uprawiającą wspinanie na czas, urodziła się jako wcześniak, jest zaskoczona tym, jak szybko zmiany w żywieniu przyniosły efekty.

– To, że urodziłam się jako wcześniak ma przełożenie na moje zdrowie, funkcjonowanie do dziś. Jestem osobą, która nie za bardzo lubi… jeść. Okazało się po badaniach, że dostarczałam za mało kalorii organizmowi. Dieta, cotygodniowe konsultacje z panią dietetyczką, jedzenie bardziej regularne i bardziej częste – to wszystko bardzo mi pomogło. Widzę progres w treningach, jest znowu „fun” i energia. Poza tym szybciej się regeneruję – powiedziała.

Przyznała, że urozmaicona dieta, modyfikowana co tydzień, sprawia, że je ze smakiem. Jednocześnie pozostała „sobą”, czyli osobą, która ma „fazy” na konkretne potrawy przez jakiś czas.

– Jem to, co lubię, na co mam ochotę. Dbam o liczenie kalorii i mikroelementy, i regularne jedzenie częściej niż kiedyś. To nie jest rygorystyczna dieta, ale dopasowana do moich potrzeb i… smaków. Jesienią były to dania na bazie dyni: zupy, curry. Teraz, w Zakopanem podczas zgrupowania, jadłam gofry z dodatkami na śniadanie albo na kolację. Miałam po prostu „fazę” na gofry – przyznała.

Do treningów wróciła we wrześniu, a przygotowania do nowego sezonu intensyfikuje – wraz z siostrą Natalią, pod okiem trenera Aleksandra Huszczy – od grudnia. Okres przed świętami Bożego Narodzenia, Sylwestra oraz Nowy Rok bliźniaczki spędziły na zgrupowaniu w Zakopanem.

– Nigdy jeszcze nie przygotowywałam się do nowego sezonu tak długo jak teraz. Zawsze był to listopad, a teraz ćwiczę od września, ale czuję się bardzo dobrze. W tym okresie przygotowań, czyli zimą, treningi tradycyjnie są dość „nudne”, bo powtarzalne. Ale mimo to mam radość, biję swoje mini rekordy w różnych ćwiczeniach. Na trzy dni świąteczne pojechałyśmy do domu, ale szybko z powrotem byłyśmy w Zakopanem. Sylwester spędziłyśmy na zgrupowaniu, ale nie narzekam z tego powodu – dodała.

Aleksandra Kałucka. MŚ 2018 Innsbruck. Na ścianie podczas wspinaczki na szybkość, fot. Autorstwa Simon Legner (User:simon04) – Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=73331443

Szkoleniowiec sióstr Kałuckich i jednocześnie koordynator kadry wspinaczkowej zmienił rozłożenie „akcentów” w jednostkach treningowych. Brązowa medalistka olimpijska, triumfatorka klasyfikacji generalnej PŚ w 2022 r., przyznała, że podobnie jak zmiany w żywieniu, treningi w nowej formie dają pozytywne efekty, mimo że w COS pod Tatrami nie ma normalnej, 15-metrowej ściany wspinaczkowej, tylko tzw. połówka.

– Mniej mam zajęć na siłowni, dwa–trzy razy w tygodniu, kiedyś to było cztery-pięć jednostek. Zawsze byłam „silna”, więc warto pracować nad czymś innym. Znacznie więcej czasu poświęcamy na technikę wspinaczki. Szlifujemy ją. Pracujemy także nad szybkością. Przygotowujemy swoje „patenty” na nowy sezon. Sama widzę, jaka jest różnica w ruchach w porównaniu do początku przygotowań. Chodzi o to, by wektor ruchu był krótszy, bo wtedy biega się szybciej. Ten progres bardzo mnie motywuje do dalszej pracy.

– Od czasu do czasu wychodziłyśmy z hali, ale w góry wysoko się nie zapuszczałyśmy. Śniegu dużo. Pozostawały spacery w okolicach COS czy po Drodze pod Reglami – dodała.

Docelową imprezą sezonu 2026, czyli okresu w połowie drogi na igrzyska Los Angeles 2028, będą dla obydwu sióstr mistrzostwa Europy (przełom lipca i sierpnia, na razie brak dokładnej daty i miejsca). Ale nie tylko myślami o czempionacie żyje Aleksandra Kałucka.

– Chcę w nowym sezonie wystartować we wszystkich zawodach Pucharu Świata i biegać jak najszybciej. To pozwoli przygotować się jak najlepiej do najważniejszej imprezy roku – mistrzostw Europy. To dla mnie jeden z etapów przygotowań do igrzysk w Los Angeles. Przez najbliższe ponad dwa lata chcę skupić się tylko na tym celu – kolejnym starcie olimpijskim. Dalsze sprawy naukowe na razie odpuszczam – zapowiedziała.

Kałucka przyznała, że zdobycie medalu olimpijskiego w Paryżu dużo zmieniło w jej życiu. Stała się osobą publiczną, rozpoznawalną. Dzięki współpracy z psycholog Dominiką Zapotoczną, udało jej się „ogarnąć” na nowo najważniejsze sprawy w życiu.

– Z panią psycholog współpracuję od czterech lat, bo uważam, że to po prostu jest niezbędne dla zawodowego sportowca. Szczególnie jednak po igrzyskach pomoc specjalistki okazała się niezbędna. Miałam za dużo organizacyjnego „bałaganu” w życiu. Medialny szum sprawił, że miałam kłopoty z ustawianiem priorytetów. Musiałam się nauczyć zarządzania czasem, bycia asertywną, stawiania granic. W sumie to było ważne i fajne doświadczenie, które na pewno, dzięki pracy z panią psycholog, pozwoli mi być lepiej przygotowaną do igrzysk w Los Angeles – podkreśliła.

Kalendarz przygotowań sióstr Kałuckich i kadry do nowego sezonu nie został jeszcze domknięty do końca, także z powodu remontu pełnowymiarowej ściany wspinaczkowej w Tarnowie, która w styczniu przejdzie „lifting”.

– To ważne, byśmy miały takie same warunki wspinaczki na treningach, jak na międzynarodowych zawodach, by ściana miała właściwe tarcie. Tarnowska się trochę „wyślizgała”, więc fajnie, że po renowacji będzie znowu na wysokim poziomie. To pomoże nam w przygotowaniach do sezonu. W styczniu mamy zacząć biegać z Natalią w parach, więc do czasu remontu będzie trzeba znaleźć inne miejsce, pewnie gdzieś pojechać – dodała, zapowiadając, że inauguracyjny start sezonu 2026 został zaplanowany na marzec.

– Zobaczymy jeszcze gdzie to będzie – może Włochy, może mistrzostwa Polski? To wszystko zależy od terminów i ostatecznego kalendarza całego sezonu. Do każdych zawodów, niezależnie od ich rangi, przygotowuję się zawsze z takim samym zaangażowaniem. Wiosenny start będzie specjalny dla mnie, bo wrócę po ośmiu miesiącach przerwy. Myślę, że będę się po prostu cieszyła z tego, że jestem na ścianie, że znowu rywalizuję na poziomie sportowym – powiedziała.

źródło: PAP

 

czytaj też: >>> Muzeum Figur Woskowych w Hollywood (zdjęcia!) <<<

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


2026-01-15 00:15:18
Skip to content