szukaj
Wyszukaj w serwisie


Zapiski z Jamusukro, zaproszenie do Osny

Ks. dr Alexandre Pietrzyk SAC / TS / AH / 25.06.2024
fot. archiwum ks. dr. Aleksandra Pietrzyka SAC
fot. archiwum ks. dr. Aleksandra Pietrzyka SAC

Tradycyjnie w pierwszą niedzielę lipca, w tym roku 7 lipca, w Osny we Francji odbędzie się kolejny Zjazd Polonii. To wydarzenie, które odbyło się już prawie 80 razy, organizowane przez środowisko pallotyńskie. W ramach przygotowania do tego Zjazdu publikujemy wyjątkowe zapiski byłego przełożonego Regii Miłosierdzia Bożego pallotynów we Francji ks. dr. Aleksandra Pietrzyka, wieloletniego misjonarza, który w kwietniu br. w Wybrzeżu Kości Słoniowej świętował 49-lecie kapłaństwa.


49. rocznica kapłaństwa, Jamusukro – Wybrzeże Kości Słoniowej

27.04.2024

Niech będzie uwielbiona Przenajświętsza Trójca za dar kapłaństwa misyjnego! Chryste, Odwieczny Kapłanie, dziękuję za wybór, jaki Twym Spojrzeniem dotknął moją osobą w 10. roku życia! Duchu Święty, śpiewam odwieczne Adsumus, czując Twą radość w moim sercu. Ojcze nasz, niech modlitwa Chrystusa treścią słów Chrystusa będzie moim powszechnym chlebem!
Maryjo, jesteś przyczyną cudu w Bazylice w Yakro, bądź mi Matką!
Święty Aleksandrze, wyproś mi męczeństwo na wzór Kolbego. Edyto Stein, dziękuję Ci za Twoje szczere poszukiwanie i ukochanie Prawdy aż do końca w solidarności z Twoim narodem.
Pallotti, inspirowałeś mnie swą mistyką bardziej niż apostolstwem. Dziękuję!

fot. archiwum ks. dr. Aleksandra Pietrzyka SAC

Godzina 9:45

Jestem w Karmelu Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus w Logbakro, na przedmieściach Jamusukro. Kiedy ja wyjechałem, siostry Karmelitanki Bose z Rwandy, po 4-letniej wędrówce znalazły tutaj schronienie.

Dlaczego Opatrzność Boża mnie tutaj skierowała? Nosiłem się z zamiarem odprawić ten dzień w klasztorze Benedyktynek w Bouaké, okoliczności nie sprzyjały! Myślę, że Bóg dał mi jakieś przyzwolenie dla wspomnienia także Rwandy i tego Karmelu, który znałem z Remera Ruhondo. Teraz widzę, że to wszystko ma sens. Po przyjeździe do Jamusukro powróciła do mnie Edyta Stein. Postanowiłem przez jej pryzmat popatrzeć na moje misyjne kapłaństwo.

Nigdy też nie pragnąłem, by ktoś cierpiał z mego powodu, a tu rano telefon z Paryża: Ala bratowa po zawale serca jest w szpitalu… Zawsze moim wzlotom ducha towarzyszy cierpienie! Jest mi smutno z tego powodu, jakbym nigdy nie mógł doświadczyć pełnej radości. Cierpienie jest jakby wkalkulowane w moją egzystencję.

Wracając do misyjnego powołania wypada kolejny już raz zawierzyć Bogu moją osobę. Bóg wielokrotnie przemawiał do ludzi, na różne sposoby, a także przez Syna! (por Hbr 1, 1-2). Zawsze miałem świadomość wiary, która moje przepowiadanie czyniła skutecznym. Wiara jest wymiarem skuteczności, że Ewangelia Jezusa jest prawdą, drogą i życiem (por J 14,6). Moje przepowiadanie potwierdzało prawdę, że Bóg kiedyś objawił się w Izraelu. Dzisiaj do tego Boga wszyscy mają dostęp w Jezusie Chrystusie. Wierzyć w Jezusa, to przylgnąć do Prawdy, zrozumieć sens cierpienia i prowadzić ludzi do uczynienia ze swego życia daru dla Boga. Wiara, którą głosiłem jest wiarą Kościoła, który ją przekazuje przez Słowo Boże, Sakramenty; poprzez Ducha Świętego daje życie Boże w Chrystusie. Jako kapłan misjonarz, najczęściej sprawowałem Eucharystię, żywiąc wiarę swoją i moich wiernych. Moja reforma Kościoła prowadziła zawsze przez Eucharystię!

Ile razy przeżywałem radość, gdy głosiłem Chrystusa, czułem, jak miłość słuchaczy wzrastała do Syna Bożego.

Zawsze czułem się posłany (por. J 20,21). Osobiście, a potem uczyłem innych, jak wejść w dialog z Bogiem poprzez medytację Pisma Świętego. Stopniowo Duch Święty prowadził mnie do kontemplacji. To On stopniowo uzdatniał mnie do głoszenia Zmartwychwstałego ludziom, do których byłem posłany.

Moja posługa misyjna nie znała limitów (por. Mt 28,19). Ona stopniowo stawała się dynamiczna dzięki Duchowi Świętemu. To ON formował we mnie Chrystusa (por. Ga 4,19). Życie stawało się miłą ofiarą codziennie składaną Ojcu przez Syna. I Duch Boży integrował moje życie do Chrystusowego. Do Jego ofiary na krzyżu. Dzięki Miłości dotykałem tajemnicy natury Bożych tajemnic. Szczególnie fakt, że Bóg jest Miłością (por. 1J 4,8), i to miłosierną – zgodnie z wyrażeniem Pallottiego. Czyniłem to w porę i nie w porę (por. 2 Tm 4,2), ale zawsze z szacunkiem do słuchacza!
W różnych kulturach wyglądało to inaczej. Zawsze byłem świadomy, że trzeba proponować Chrystusa. Zbliżenie do Boga ułatwiało dialog życia, czy wspólnych akcji, a nawet wspólnych modlitw. Trudno powiedzieć dlaczego nie praktykowałem dialogu doktrynalnego? Uważałem zawsze za zbyt pretensjonalny, kładłem akcent na przyjaźń między ludźmi, a nie na teorie, choćby najwznioślejsze!

Godzina 12:30

W kaplicy trochę przeszkadzał swym głoszeniem w sali obok pastor (dla katolickich kobiet!). Powracam do misji. Trudno znaleźć jakiś jedyny rys mojej pracy misyjnej. Z pewnością wiele miejsca poświęciłem wczuciu w pracy Caritas, na stanowisku przełożonego. Można postawić pytanie, co mi dało najwięcej radości? Najwięcej cierpienia? Wszędzie byłem radosnym przyjacielem ludzi. Ale moje poszukiwanie prawdy w postawionych powyżej pytaniach jest trudne! Bolesne wydarzenia tak w Rwandzie, jak i w Wybrzeżu Kości Słoniowej czy Ukrainie wprowadziły więcej pytań; ale nie chcę ich stawiać bez końca: wojny zupełnie wywróciły moje rozumienie natury ludzkiej. Może cierpienia w Izraelu pogłębiły retorykę; co ja mogę zrobić dla ludzkości, świata: czy mogę być we wszystkich miejscach bólu? Jedną z rekolekcyjnych inspiracji w Manres, koło Clamar w 2008 roku było: stanie się głosem Ojca tak ze chrztu, jak i z przemienienia. Te pragnienia powróciły teraz w Jerozolimie. Oddać życie za pokój, braterstwo ludów i narodów… Co jest główną bronią w tej posłudze? Chrystus! Doskonały obraz Boga (por. Kol 1,15). Jego krzyż, jak to kiedyś postanowiliśmy z bratem Jerzym: nic nas nie odłączy od krzyża!

Moja misja apostolska szła w kierunku słów Jana Pawła: „nie może bowiem istnieć prawdziwa misja bez intensywnego życia modlitwy i głębokiej komunii z Panem i z ofiarą Jego Krzyża” (1997- orędzie misyjne).

Nasz Założyciel też myślał podobnie. W centrum jego życia duchowego jest życie w nieustannym odniesieniu do Boga. Naśladowanie Boga to odzwierciedlenie życia Jezusa Chrystusa (por. Rz 8,29). Będąc obrazem Boga mamy możliwość, dzięki łasce być przemienieni w Boga. Ten element daje nam cel intensywnego życia modlitwy i głębokiej komunii z Ukrzyżowanym Chrystusem. Krzyż Chrystusa rzuca światło na miłość Boga względem ludzi, miłość która z natury musi się dzielić, obdarzać. List do Filipina 2,6-11 jest przypomnieniem tego faktu: „On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi”.

Dlatego Triada, jaką przypomniał Wojtyła jest mi zwierciadłem dla oceny mojej posługi, mojej osoby, która za Pallottim powtarza; „modelum nostrum Christus est”.

Krzyż w naszym życiu to sprawa poważna. List do Galatów jest wymowny; 
„(…) z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie (…)”. (Ga 2,20).

W Ewangelii według Mateusza 10, 38-39: „(…)i kto nie bierze krzyża swego, a idzie za mną, nie jest mnie godzien. Kto stara się zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla mnie, znajdzie je (…)”.

„Wziąć krzyż” (Mt 10,38 / Mk 8,34) i „umrzeć dla Chrystusa” (Kol 3,3 / Flp 3,10) oznacza obrać trudniejszą drogę – jest to symbol cierpienia (1 P 2,21 / 1 P 4,23) i poddania Bogu wszystkiego, co kochamy (podobnie jak w przypadku Pana Jezusa; Łk 14, 25-33).

Można rozważać w nieskończoność – jakie było moje misyjne posługiwanie nie przez dzieła, ale przez postawę serca? Ale trzeba zostawić trochę milczenia nad słabością i grzesznością. Niech Miłosierdzie weźmie to wszystko i przemieni dobrocią Boga w trwały owoc nadziei.

Godzina 15:00

Godzina Miłosierdzia tak bliska Sercu każdego Polaka. Dla nas to przypomnienie to nie tylko kwestia narodu, ale i wydarzeń, które snuły się na przestrzeni przełomu wieków. Osobiście bardziej byłem związany z Maryją niż z Łagiewnikami.

Maryja żyła, jako córka narodu wybranego. Z tej racji miała także nadzieję urodzenia Mesjasza. Wpisuje się też w postacie takie jak Miriam, siostra Mojżesza, czy Anna, matka Samuela (1 Sm 2). Chrystus narodził się z Żydówki (Ga 4,4). Maryja wspomagała Józefa w wychowaniu Jezusa. Doznawała radości i cierpienia. Magnificat nie jest pieśnią samochwalenia, ale wychwalaniem Boga za wszystkie uczynione rzeczy względem Izraela. Treścią inspiruje się na kantyku Anny (por. 1 Sm 2,1-10). Jej wyjątkowe miejsce pochodzi z wyboru Bożego. Ona jest rodzicielką i Matką, Józef ojcem legalnym. Każda z Ewangelii opisuje Maryję inaczej i narodzenie Chrystusa. „Credo” formułuje teksty biblijne w sposób bardzo precyzyjny: „Jezus, Chrystus, Syn Boży, począł się z Ducha Świętego i narodził się z Maryi dziewicy”. Jezus narodził się w Betlejem i Ona zachowuje w pamięci wszystkie wydarzenia. Późniejsze Theotokos jednocześnie wskazuje boskość Chrystusa i przywilej Maryi. Podobnie zapowiedzi Symeona ukierunkowują powołanie pójścia na krzyż i Maryja jest związana z przeznaczeniem Syna Bożego. Ewangelista Jan ukazuje Maryję pełną zaufania do Chrystusa – cud w Kanie. Potem staje się naszą Matką pod krzyżem. To jest punkt mojego z Nią życia. Moja Matka! Dana mi przez Chrystusa!! Po drodze będzie nas przygotowywał do tej relacji, gdy powie, że moją matką… są ci co słuchają słowa i je strzegą (por. Łk 8,19-21). Zostałem nieustannie złączony z Nią poprzez liturgię Słowa Bożego.
Podobnie, jak jestem z Nią w wieczerniku (por. Dz 1,14) i z woli Założyciela jest mi Matką ukierunkowującą mnie na współpracę z Duchem Świętym na polach misyjnych.

Jej pierwsze miejsce w obcowaniu świętych. I tak jest w moim życiu kapłańskim! Panaris – pełna świętości, w Magnificat wyśpiewała swą pokorę i chwałę Boga – skromna dziewczyna, Żydóweczka z Nazaretu.

Czego uczyłem się od Maryi? Z pewnością wiary w Boga Izraela, w Syna Bożego i uległości Duchowi Świętemu!
Misja Maryi po Zesłaniu Ducha Świętego to coś mi bliskiego. Ona mnie ubiegła zawsze w wierze, głoszeniu Dobrej Nowiny, tak w Kibeho, czy Jamusukro!

Jej współpraca – kooperacja w zbawieniu jest bardzo ważna dla nas. Numer 44 „Redemptoris Mater” o tym zdecydowanie wspomina. Dziś Maryja nas prowadzi do Chrystusa! I tak pomagała prowadzić innych w sanktuariach (Lwów, Santa Maria Maggiore, Częstochowa, Ostra Brama, Guadalupe, Aparecida, Tychwim, Kazań, Fatima, Einsiedeln, Nazaret…, itd. Dziś wszędzie prowadzi mnie do Zbawiciela.

Bazylika Matki Bożej Królowej Pokoju w Jamusukro, fot. archiwum ks. Aleksandra Pietrzyka

W kaplicy 16:30

Dziękuję współbraciom za trud, wyrozumienie itd. Bóg dał mi wszystko, co dać mógł! Jemu tylko część i chwała na wieki wieków. Amen.

Nie mogę zapomnieć moich zmarłych rodziców i rodzeństwa, przyjaciół i najbliższej rodziny. Za tyle lat opieki, troski, i niesienia ze mną tylu zmartwień, niech sam Bóg błogosławi.

Trudno zapomnieć moich profesorów z tylu uczelni, za ich mądrość i inteligencję – dzięki. Chylę czoło przed spotkanymi artystami z różnych kręgów kulturowych – za waszą wrażliwość na piękno – dzięki!

Ludowi Bożemu za cierpliwość, za pomoc w wypełnianiu misji, także lekarzom i służbie zdrowia za troskę o moje zdrowie, dzięki.

Edyto Stein, Aleksandrze, Wincenty, Maksymilianie…, Jozafacie, dziękuję także Janowi Pawłowi II i Janowi XXIII za asystencję w dniu dzisiejszym.

Proszę o przebaczenie wszystkich, których w jakiekolwiek sposób obraziłem: słowem, myślą, czynem i zaniedbaniem oraz za niespełnienie dobra.

Ps. Powrót do Bazyliki był już wieczorem. John służył mi za szofera. W domu nikt nie wiedział o mojej rocznicy, więc nie mąciłem spokoju. Pozdrowiła Halinka, zadzwoniła Ala, pozdrawiał Jurek i Dominika; koledzy kursowi: Jasiu i Józiu. Zmęczony, ale wdzięczny za duchowe przeżycia zasnąłem spokojnie.

Bazylika Matki Bożej Królowej Pokoju w Jamusukro, fot. archiwum ks. dr. Aleksandra Pietrzyka SAC

*

Donum Caritas et Pax – Dar Miłości i Pokoju – to trzeci ołtarz adoracji Najświętszego Sakramentu, wpisujący się w dzieło Dwunastu Gwiazd w koronie Maryi. Jest przeznaczony dla sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju w Jamusukro w Wybrzeżu Kości Słoniowej, do miejsca, o którym św. Jan Paweł II w Orędziu na III. Światowy Dzień Chorego (11.02.1995 r.) napisał: „Spotkanie… w sanktuarium maryjnym w Jamusukro skłania do refleksji nad związkiem między cierpieniem a pokojem…, gdy nie ma pokoju, szerzy się wśród ludzi cierpienie, a śmierć umacnia swoje panowanie…”

 

czytaj też:

Ks. Pietrzyk o ks. Tomasińskim: W Osny zostawił nie tylko swoje serce, ale też lata ciężkiej pracy >>>

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Avatar użytkownika, wgrany podczas tworzenia komentarza.


2024-07-12 23:15:13