szukaj
Wyszukaj w serwisie

Rzymskie wspomnienia z czuwania ze wspólnotą Taizé

Ks. Karol Kowalik | TS | AH / 06.10.2023
fot. archiwum archidiecezji łódzkiej
fot. archiwum archidiecezji łódzkiej

Wszyscy członkowie mojej rodziny to katolicy, tak samo moi znajomi i przyjaciele. Może jedyna różnica z jaką się spotkałem polegała na tym, że jedni byli praktykujący, a drudzy nie, jednak to nie jest ekumenizm. Dopiero otwierając oczy szerzej, można zobaczyć, że chrześcijaństwo posiada różnorodne oblicza, na których odbija się światło jednej Ewangelii, Jezusa Chrystusa – pisze ks. Karol Kowalik studiujący w Paryżu, który w sobotę 30 września w Rzymie uczestniczył w przedsynodalnym czuwaniu modlitewnym ze wspólnotą Taizé.


Środa 4 października br. była dniem wyjątkowym dla Kościoła powszechnego. Ojciec Święty dokonał otwarcia XVI Zwyczajnego Zgromadzenia Biskupów w Rzymie poświęconego synodalności. Franciszek odprawił Mszę świętą w intencji synodu. Jednakże to rzymskie zgromadzenie synodalne zaczęło się już tak naprawdę w sobotę 30 września, kiedy Ojciec Święty zgromadził młodych ludzi na modlitwie za synod.

Ta modlitwa była o tyle wyjątkowa, że miała charakter ekumeniczny – wspólnota Taizé przygotowała wieczorne czuwanie modlitewne w intencji synodu, w którym uczestniczyli przywódcy różnych Kościołów i wspólnot chrześcijańskich, pod przewodnictwem papieża Franciszka, a także wierni różnych tradycji chrześcijańskich.

Kilka tysięcy osób modliło się na Placu św. Piotra w intencji obrad synodalnych. Wyjątkowy charakter ekumeniczny tego spotkania można było przeżyć na różny sposób: przez obecność osób wyrosłych z różnych tradycji chrześcijańskich – ja na przykład spotkałem w samolocie do Rzymu jednego kolegę ze studiów, pochodzącego z tradycji ewangelickiej, który leciał z Paryża na to spotkanie; ekumenizm był widoczny także przez śpiew różnorodnych chórów chrześcijańskich czy modlitwę animowaną przez przedstawicieli i odpowiedzialnych Kościołów i wspólnot chrześcijańskich, przybyłych na to czuwanie.

W pamięci zapadło mi świadectwo Emila, pewnego Libańczyka, pochodzącego z rodziny chrześcijańskiej różnych tradycji: ojciec, grekokatolik, matka, pochodząca z Kościoła maronitów, kuzyni przynależący do Kościoła prawosławnego, tradycji greckiej, w tym jeden z kuzynów stał się niedawno ewangelikiem, a z kolei jeden z przyjaciół przynależy do Kościoła chaldejskiego. On sam, jak powiedział, po wyjeździe z Libanu do Szwajcarii zaangażował się w działalność jednej z parafii katolickich. Oczywiście dla Emila to zaangażowanie nie ma charakteru ekumenicznego, gdyż będąc wychowanym w tradycji swojej matki, a więc Kościoła maronickiego, który od początku swojego istnienia jest w jedności ze Stolicą Apostolską, a który różni się nade wszystko sposobem sprawowania liturgii (jest to ryt maronicki, który wielu z nas kojarzy dzięki osobie św. Charbela, który do tego Kościoła należał), to jednak, dla Emila, sam ekumenizm ma konkretne oblicze: jest to oblicze jego rodziny i przyjaciół. Na to oblicze, składa się wiele elementów, choć różniących się od siebie, to jednak stanowiących element jednego chrześcijaństwa. Takie świadectwo ekumenicznego życia chrześcijańskiego pozwala nam inaczej spojrzeć na kwestię ekumenizmu, nie jak na temat abstrakcyjny i zawieszony gdzieś w próżni, a co najwyżej poruszany w momencie sporów doktrynalnych, ale jak na środowisko codziennego życia, gdzie każdy próbuje wyznawać wiarę w Chrystusa, przynależąc do swojej tradycji chrześcijańskiej.

Myślę, że taki obraz Kościoła i ekumenizmu, jaki wynika ze świadectwa wspomnianego przeze mnie Emila, różni się od tego, jaki posiada wielu z nas, jaki posiadam ja osobiście. Dla mnie ekumenizm nie był aż tak konkretny. Wszyscy członkowie mojej rodziny to katolicy, tak samo moi znajomi i przyjaciele. Może jedyna różnica z jaką się spotkałem polegała na tym, że jedni byli praktykujący, a drudzy nie, jednak to nie jest ekumenizm. Dopiero otwierając oczy szerzej, można zobaczyć, że chrześcijaństwo posiada różnorodne oblicza, na których odbija się światło jednej Ewangelii, Jezusa Chrystusa.

Dla mnie wyjazd do Rzymu na to ekumeniczne spotkanie młodych posiadał kilka powodów: studiuję ekumenizm, a pracę licencjacką przygotowuję na temat synodalności, więc chciałem włączyć się w tę ekumeniczną modlitwę za synod, tak, aby to czym staram się zajmować od strony teologicznej, przybrało także wymiar konkretnego doświadczenia życiowego. Był także jeszcze jeden powód. Tego samego dnia, przed południem, mój Ksiądz Arcybiskup Grzegorz Ryś, metropolita łódzki, który wysłał mnie na ekumeniczne studia do Paryża, został kreowany kardynałem, a zatem uczestniczyć także w tym wydarzeniu, było dla mnie dodatkową radością.

fot. archiwum archidiecezji łódzkiej

 

czytaj też:

Franciszek o „Together-Razem”: dziękuję Wspólnocie z Taizé za tę inicjatywę >>>


2024-03-03 00:15:11