szukaj
Wyszukaj w serwisie

Niecodzienny wpis #6 | Charyzmaty – nowinka czy powrót do korzeni?

Artur Hanula / 07.06.2019
fot. Pixabay.com
fot. Pixabay.com

Już niebawem będziemy obchodzić w Kościele katolickim uroczystość Zesłania Ducha Świętego. To dobra okazja, żeby zatrzymać się przez chwilę nad tzw. charyzmatami. Współcześnie dość często się o nich mówi, a nierzadko bywają przedmiotem ożywionych dyskusji. Jednym kojarzą się z dziwnymi zjawiskami i tajemniczymi modłami z rękami wzniesionymi w górę, dla innych są namacalnym i owocnym przejawem działania Ducha Świętego. A jak jest naprawdę?


A czym tak w ogóle jest charyzmat? Dr Andrzej Sionek, fizyk, biblista i znawca charyzmatów, tłumaczy, że interesujące nas dziś słowo pochodzi od czasownika, który wyraża chęć sprawienia komuś przyjemności; ponadto wpisują się w niego takie pojęcia jak łaska i radość. W związku z tym najprościej mówiąc charyzmatem jest dar, specjalna łaska udzielana przez Boga konkretnej osobie, służąca tej osobie, ale zdecydowanie bardziej mająca na celu służbę Bogu i innym ludziom.

Najczęściej charyzmaty łączone są z Duchem Świętym, który jest tą Osobą Trójcy Świętej, która w szczególniejszy sposób obdarowuje charyzmatami.

Charyzmaty przybierają bardzo różną formę. Warto wspomnieć tylko ich przykłady: uzdrawianie, mówienie językami, dar proroctwa, ale i dar łez i radości. Podkreślmy jeszcze raz służebny charakter charyzmatów. Jeśli osoba obdarowana przechowywałaby charyzmat tylko dla siebie, wówczas traci on sens. Bo niby po co mi dar uzdrawiania, skoro nie mam zamiaru nikomu wyprosić łaski uzdrowienia albo po co dar języków, jeśli wykorzystywałbym go tylko gadając do siebie przed lustrem.

Bardzo pięknie powyższą prawdę opisał znany polski charyzmatyk Marcin Zieliński. W jednym z odcinków prowadzonej przez siebie serii “Kwadransik ze Słowem” wspomniał, że często jest świadkiem, jak jakaś osoba modli się dla siebie o dar uzdrawiania. Wtedy Marcin pyta: a czy wiesz, co ten dar oznacza? Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że gdy już zostaniesz obdarowany, twoje życie zmieni się radykalnie? Twoim powołaniem będzie wtedy służba innym, ograniczony do minimum czas wolny dla siebie, codzienne dbanie o duchowy wzrost, itp. Czy to ma nas zniechęcać do modlitwy o charyzmaty? Bynajmniej nie! Zauważmy, że wpisują się one w powołanie chrześcijańskie każdego z nas, gdyż wszyscy jesteśmy powołani do służby. A czyż może być coś piękniejszego niż szczególne obdarowanie przez Boga. Może po ludzku trudne, ale zapewne o prawdziwym pięknie tych darów przekonamy się kiedyś w przyszłości, po drugiej stronie życia, ale już wiele razy tu na ziemi, gdy będziemy widzieć jakie rzeczy Bóg czyni przez nas, niegodne sługi i słabych ludzi.

Chyba największy problem z charyzmatami wynika z ich pozornej dziwności i odmienności. Wielu skupia się nie tyle na istocie charyzmatu czy daru, ale jego uwaga kieruje się na emocjonalną otoczkę: bo tu ktoś w trakcie modlitwy się wywrócił (kwestia spoczynku w Duchu Świętym, ale to obszerny temat), tam ktoś modli się tańcząc i wznosząc ręce do góry, tam znów ktoś zaczyna się ni stąd ni zowąd śmiać do rozpuku bez przyczyny.

Trzeba wiedzieć, że cała ta otoczka towarzysząca charyzmatom nie zawsze pochodzi bezpośrednio od Boga, ale może być przejawem ludzkiej reakcji, ludzkich emocji grających w człowieku. Od czasu do czasu swoje trzy grosze może nawet dołożyć zły duch, żeby w swoim stylu zamieszać.

I na koniec odpowiedzmy sobie na pytanie: czy charyzmaty są niebezpieczną nowinką i zagrożeniem dla tradycyjnego Kościoła, czy wręcz przeciwnie: w sposób najbardziej namacalny i bezpośredni odwołują się do Tradycji Kościoła i Biblii? Jeśli sięgniemy po księgę Dziejów Apostolskich znajdziemy tam liczne przykłady współdziałania chrześcijan z Duchem Świętym co w szczególnie namacalny sposób zostało zapoczątkowane wylaniem Ducha w Dzień Pięćdziesiątnicy. A oto inny przykład: “Po tej modlitwie zadrżało miejsce, na którym byli zebrani (Apostołowie), wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym i głosili odważnie słowo Boże” (Dz 4,31). Duch Święty był bardzo wyraziście obecny w życiu pierwszych chrześcijan, a Apostołowie i ci wszyscy, którzy uwierzyli tak na 100%, dokonywali wielkich dzieł w Imię Boże.

Wydaje się zatem, że charyzmaty są mocno wpisane w istotę Kościoła i ci wszyscy, którzy uznają je za zagrożenie i niebezpieczną nowinkę, mogą mijać się z celem i być w poważnym błędzie. To nie nowinka, ale głęboki sens Kościoła. To jasne, że trzeba uważać na różnorodne zagrożenia. To jasne, że nie wolno się skupiać tylko na emocjach i ekspresji, bo różne mogą być sposoby wyrażania wiary przez człowieka, też w jakimś stopniu zależne od jego charakteru, itd. Ale najważniejsza w tym wszystkim jest Boża łaska i to ona czyni charyzmat tym, czym powinien być: impulsem i środkiem do służby.

Warto zajrzeć też do: Wspólnota Mocni w Duchu, która dwa razy w miesiącu organizuje Msze św. z modlitwą o uzdrowienie.

Źródło: deon.pl, tarnow.gosc.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Avatar użytkownika, wgrany podczas tworzenia komentarza.


2024-04-21 23:15:12