szukaj
Wyszukaj w serwisie

Montmorency: zmarła s. Alojza Ptak | Sr Louise Ptak est décédée

S. Lidia / TS / AH / 18.12.2023
fot. archiwum sióstr serafitek
fot. archiwum sióstr serafitek

W niedzielę 17 grudnia w Montmorency zmarła serafitka s. Alojza Ptak (1946-2023), która od 1971 r. pracowała we Francji. „Mówiliśmy, że urodziła się w czepku. Umiała sobie radzić w życiu i prawie zawsze na stanowisku odpowiedzialnej za wspólnotę, dyrektorki Ośrodka, który prowadzimy dla ludzi w Montmorency czy Deuil-la-Barre. Zawsze pogodna i uśmiechnięta i pełna dowcipu. Osoba rozmodlona a przy tym chodząca po ziemi i pełna ofiarności” – wspomina zmarłą jej wieloletnia współsiostra s. Lidia Bargiel. Msza pogrzebowa s. Alojzy zostanie odprawiona w środę, 20 grudnia o godzinie 14:00 w kolegiacie w Montmorency.

17 décembre, en 3ème dimanche de l’Avent appelé Gaudete, « notre sœur la mort » a frappé à la porte de la communauté des sœurs Franciscaines polonaises en emmenant sœur Louise Ptak, âgée de 77 ans. La messe d’enterrement de S. Louise sera célebrée mercredi 20 décembre à 14 h a la Collégiale de Montmorency.


 

Publikujemy wspomnienia s. Lidii (FR : A Dieu Soeur Louise >>>

Niech Pan będzie jej nagrodą za piękne życie.

Dziś 17 grudnia 2023 roku, w niedzielę Gaudete, do wspólnoty Sióstr Serafitek w Montmorency zapukała siostra śmierć, zabierając do Pana Siostrę Alojzę Ptak, w wieku 77 lat.

fot. archiwum sióstr serafitek

Była to wyjątkowa osoba o mocnym charakterze, wymagająca od siebie i innych i o wielkim sercu, otwarta dla każdego, szczególnie ludzi z problemami duchowymi i psychicznymi. Umiała wyczuć „biedę” swojego rozmówcy i próbowała pomoc rozwiązać problem.

Mówiliśmy, że urodziła się w czepku. Umiała sobie radzić w życiu i prawie zawsze na stanowisku odpowiedzialnej za wspólnotę, dyrektorki Ośrodka, który prowadzimy dla ludzi w Montmorency czy Deuil-la-Barre. Zawsze pogodna i uśmiechnięta i pełna dowcipu. Osoba rozmodlona, a przy tym chodząca po ziemi i pełna ofiarności.

Pielęgniarka z zawodu, lubiła piękno, stad tak w ludziach jak i otoczeniu dbała o wygląd i harmonię. Ogród w Montmorency zachwycał wszystkich swoim kolorowym wyglądem, zmiennym o każdej porze roku. Dekorowała kościół i projektowała szopki na Boże Narodzenie.

Kochała Zgromadzenie i służyła mu z oddaniem tam, gdzie mogła i gdzie Pan ją posyłał.

Przyjechała do Francji 19 października 1971 roku ze Szwecji, gdzie była najpierw posłana.

fot. archiwum sióstr serafitek

Przez 52 lata służby chorym myślała o wszystkim i decydowała bardzo trafnie. Interesowała się każdą dziedziną życia i była w kontakcie z Polską i polskimi sprawami. W okresie kryzysu Ojczyzny ochotnie pomagała tam, gdzie zachodziła potrzeba.

Troszczyła się o każdą Siostrę, wspólnotę i Kościół, do którego należała, z szacunkiem i wyrozumieniem odnosiła się do kapłanów.

Bardzo inteligentna, pamięć miała wyjątkową, można z nią było rozmawiać na każdy temat tak z dziedziny historii, religii czy też polityki. Lubiła śpiew a nawet taniec.

fot. archiwum sióstr serafitek

Wychowana u sióstr w szkole gospodarczej, by przygotować się do życia, w 15 roku wstąpiła do Sióstr Serafitek w Oświęcimiu. Niedługo była w Polsce, przyspieszono jej śluby wieczyste, bo była potrzeba wyjazdu za granicę.

Niemożliwym jest, by ująć w całość ogrom darów jakie Bóg w swoim miłosierdziu i miłości złożył w osobie S. Alojzy, wrażliwej duszy, która kochała Małą Terenię od Dzieciątka Jezus i świętą Elżbietę od Trójcy Świętej oraz Edytę Stein.

fot. archiwum sióstr serafitek

 

Cytuję jej ulubioną poezję Juliusza Słowackiego, która wiele mówi o duszy S. Alojzy.

Smutno mi, Boże! Dla mnie na zachodzie
Rozlałeś tęczę blasków promienistą;
Przede mną gasisz w lazurowej wodzie
Gwiazdę ognistą…
Choć mi tak niebo Ty złocisz i morze,
Smutno mi, Boże!
Jak puste kłosy z podniesioną głową,
Stoję rozkoszy próżen i dosytu…
Dla obcych ludzi mam twarz jednakową,
Ciszę błękitu.
Ale przed Tobą głąb serca otworzę:
Smutno mi, Boże!
Jako na matki odejście się żali
Mała dziecina, tak ja płaczu bliski,
Patrząc na słońce, co mi rzuca z fali
Ostatnie błyski,
Choć wiem, że jutro błyśnie nowe zorze,
Smutno mi, Boże! Dzisiaj na wielkiem morzu obłąkany, Sto mil od brzegu i sto mil przed brzegiem,
Widziałem lotne w powietrzu bociany
Długim szeregiem.
Żem je znał kiedyś na polskim ugorze,
Smutno mi, Boże!
Żem często dumał nad mogiłą ludzi,
Żem nie znał prawie rodzinnego domu,
Żem był jak pielgrzym, co się w drodze trudzi
Przy blaskach gromu,
Że nie wiem, gdzie się w mogiłę położę,
Smutno mi, Boże! Ty będziesz widział moje białe kości, W straż nieoddane kolumnowym czołom;
Alem jest jako człowiek, co zazdrości
Mogił… popiołom.
Więc, że nieznane gotujesz mi łoże,
Smutno mi, Boże!
Kazano w kraju niewinnej dziecinie
Modlić się za mnie co dzień; a ja przecie
Wiem, że mój okręt nie do kraju płynie,
Płynąc po świecie.
Więc, że modlitwa dziecka nic nie może,
Smutno mi, Boże!
Na tęczę blasków, którą tak ogromnie
Anieli twoi w niebie rozpostarli,
Nowi gdzieś ludzie w sto lat będą po mnie
Patrzący — marli.
Nim się przed moją nicością ukorzę,
Smutno mi, Boże!

S. Lidia Bargiel, Serafitka, będąca we wspólnocie z S. Alojzą 43 lata.

źródło: serafin.over-blog.fr >>>

 

czytaj też:

W Teksasie odbył się pogrzeb serafitki s. Agnieszki Bochenek >>>


2024-03-02 00:15:10