szukaj
Wyszukaj w serwisie

Kardynał Barbarin: Fałszywe oskarżenia przeciw mnie są atakiem na Kościół (wywiad)

AH / 21.02.2022
kardynał Philippe Barbarin / Wikimedia Commons
kardynał Philippe Barbarin / Wikimedia Commons

„Mimo że zostałem uniewinniony w związku z faktami, które miały miejsce na długo przed moim przybyciem do Lyonu, moje nazwisko pozostanie związane ze skandalem pedofilii wśród księży” – powiedział emerytowany arcybiskup Lyonu, kardynał Philippe Barbarin. Purpurat jest obecnie kapelanem Małych Sióstr Ubogich w małej diecezji w Bretanii. Wywiad z purpuratem ukazał się na łamach włoskiego portalu „La Nuova Bussola Quotidiana”.


W kwietniu ub. roku Sąd Kasacyjny odrzucił apelację oskarżycieli posiłkowych od decyzji Sądu Apelacyjnego w Lyonie, który uniewinnił kardynała Barbarina w styczniu 2020 r. po tym, jak sąd pierwszej instancji skazał go w marcu 2019 r. na sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu za niedoniesienie o wykorzystywaniu seksualnym małoletnich, jakiego dopuścił się jeden z księży jego archidiecezji, ks. Bernard Preynat, co nastąpiło podczas rządów poprzednika kardynała. Mimo uniewinnienia hierarcha zrezygnował z funkcji arcybiskupa Lyonu, a papież przyjął jego dymisję.

KAI opublikowała tekst wywiadu.

La Nuova Bussola Quotidiana: W jakim stopniu aktywny udział Waszej Eminencji w Manif pour tous [ruchu francuskich manifestacji w obronie życia poczętego i rodziny – przyp. KAI] wpłynął na medialny lincz, którego Ksiądz Kardynał padł ofiarą? Czy była to cena za to zwycięstwo?

Kardynał Philippe Barbarin: Wiele o tym mówiono, ale któż to może udowodnić? Niektóre artykuły „wspierające” nawiązują do tego związku. Przede wszystkim chciałbym wyjaśnić, że jestem przyjacielem wielu osób homoseksualnych. Wiele z nich zgodziłoby się o tym zaświadczyć. Podobnie, jak od wszystkich swoich uczniów, Pan wymaga ode mnie, abym miłował i służył wszystkim, których stawia na mojej drodze, bez osądzania kogokolwiek. Ale jeśli pierwsza księga Biblii mówi nam, że „mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem” (Rdz 2,24), to nie rozumiem, dlaczego Parlament nagle ma prawo zmienić znaczenie słowa „małżeństwo”. Mówiłem, podobnie jak inni, że jeśli dotkniemy tego bastionu małżeństwa, całe społeczeństwo będzie wstrząśnięte. Niektórzy śmiali się z tego stwierdzenia, które w tamtym czasie uznano za „alarmistyczne”. Niecałe dziesięć lat później obserwujemy, że decyzje sądów normalizują sytuacje „wielorodzicielstwa”, a macierzyństwo zastępcze jest na wyciągnięcie ręki. Ponadto utrzymuję, że żyjemy w demokracji i że w tym kontekście mamy prawo wyrazić swoją zgodę lub sprzeciw wobec projektu ustawy, a nawet obowiązującego prawa. Czasami zdarza się, że deputowani sami chcą zmienić ustawę, nawet jeśli została uchwalona niedawno. Jest to obecny przypadek, w Zgromadzeniu Narodowym, ustawy o eutanazji, która została przyjęta jednogłośnie przez francuski parlament zaledwie piętnaście lat temu, a którą wielu deputowanych chce teraz zmienić.

NBQ: Czy kiedykolwiek odniósł Ksiądz Kardynał wrażenie, że na ławie oskarżonych posadzony był bardziej Kościół niż Barbarin?

– Od samego początku Kościół był na ławie oskarżonych. Kiedy w 64 roku w Rzymie wybuchł wielki pożar, gdy właśnie tam przybyli chrześcijanie, to Neron uznał, że to ich wina: muszą zapłacić. Ale nie wszystkie oskarżenia są niesprawiedliwością i kłamstwem. Dowodzi tego niestety praca wykonana w ostatnim czasie nad przestępstwami pedofilskimi popełnianymi przez księży i osoby świeckie, w Kościele i także w całym społeczeństwie. Mój pobyt na ławie oskarżonych jest tylko zjawiskiem wtórnym, które nie zmienia całej drogi Kościoła w jego procesie oczyszczenia i reformy. Istota tego procesu jest jeszcze w trakcie tworzenia. Najważniejsze dopiero przed nami. To właśnie mówimy w Credo: po tak wielu „wierzę”, kończymy wspaniałym „oczekuję”. Tak, „oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie” jest całą naszą nadzieją!

NBQ: W książce „En mon âme et conscience” (W mojej duszy i sumieniu), która ukazała się przed dwoma laty we Francji mówi Ksiądz Kardynał, że na ulicy lub na dworcu nazywano Eminencję „pedofilem”. Jak sobie z tym wszystkim Ksiądz Kardynał poradził? Czy mimo uniewinnienia zdarza się to jeszcze dzisiaj?

– W lutym 2016 r., na początku tej medialnej burzy, w mojej modlitwie zadomowiło się ostatnie Błogosławieństwo: „Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie” (Mt 5, 11-12). Św. Paweł pisze: „Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie” (1 Tes 5, 16-18)…

Oczywiście, nie zawsze było łatwo! W zasadzie myślę, że to dzięki modlitwom tak wielu przyjaciół mogłem się podnieść i dążyć do wypełnienia mojego zadania. Trzeba też powiedzieć, że wiele razy byłem zatrzymywany na ulicy, zarówno w Lyonie, jak i w Paryżu, przez ludzi, którzy mnie rozpoznawali i mówili: „Codziennie modlimy się za Księdza Kardynała…. Niech Eminencja na nas polega!”. Dziś sprawy się uspokoiły, ale wiele osób bardziej pamięta moje skazanie w pierwszej instancji niż uniewinnienie, które ostatecznie otrzymałem. Nawet jeśli Kasacja potwierdziła decyzję Sądu Apelacyjnego, to moje nazwisko pozostanie powiązane ze skandalem pedofilii wśród księży, który rzeczywiście jest niechlubny! Co dziwne, ludzie wierzą, że kryłem akty pedofilii podczas mojej posługi biskupiej… Niewiele osób wie, że te czyny zostały popełnione dwadzieścia lat przed moim przybyciem i zajmowali się nimi ci, którzy kierowali diecezją trzy kadencje przede mną!

NBQ: Czy to prawda, jak pisze Ksiądz Kardynał w swojej książce, że nastroje wobec Kościoła w społeczeństwie francuskim zmieniły się od czasu spalenia katedry Notre Dame? Od obelg, których Eminencja doświadczył na własnej skórze z powodu skandalu pedofilii, nastrój zmienił się na słowa współczucia.

– Kilku księży, zwłaszcza z Paryża, powiedziało mi, że byli publicznie znieważani i wyśmiewani na ulicach podczas tych spraw pedofilskich, a także długo po nich. Ale ton zmienił się po szoku wywołanym pożarem Notre-Dame. Wręcz przeciwnie, ci, którzy rozpoznali księdza na ulicy, często zatrzymywali się, aby wyrazić swoje współczucie, wewnętrzną ranę, jaką stanowiło dla nich to wstrząsające wydarzenie: płomienie, upadek iglicy, zagrożenie Wieży Północnej, ogromne ryzyko podejmowane przez strażaków…! Cały świat drżał i przerażony w obliczu tego widowiska i nikt nie zapomniał tego wieczoru Wielkiego Poniedziałku 2019 roku. I wydawało mi się, że jest to wyraz zdumiewającej prawdy o tej frazie Maryi, którą śpiewamy wieczorem w nieszporach, w Magnificat: „błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia”! Poruszeni w głębi serca Francuzi nagle przypomnieli sobie o swoich chrześcijańskich korzeniach i o nadziei.

NBQ: Ksiądz Kardynał postanowił przeznaczyć dochód ze swej książki na rzecz ofiar księży pedofilów i wyznał, że są oni pierwszymi, za których modli się każdego dnia. Czy poznał Eminencja osobiście którąś z ofiar Preynata?

– Przez długi czas, za każdym razem, gdy podpisywałem umowę z wydawcą, tantiemy trafiały bezpośrednio do diecezji lyońskiej. Kiedy więc nadeszła prośba ze strony stowarzyszeń ofiar o tantiemy z mojej książki „En mon âme et conscience”, to nie ja musiałem decydować. I diecezja lyońska, za którą nie byłem już odpowiedzialny, postanowiła, że te pieniądze zostaną przekazane ofiarom. Wydawało mi się to dobrą odpowiedzią. Jeśli chodzi o modlitwę poranną, to tak, na odwrocie kartki z wizerunkiem Chrystusa na krzyżu napisałem imiona ofiar, które doprowadziły mnie do sądu, i wielu innych, którzy się zgłosili lub których potem przyjąłem. Z biegiem lat lepiej zrozumieliśmy, że te czyny przestępcze powodują nieporównywalną ranę, która według niektórych nie może się zagoić. Cieszę się, że Kościół w wielu krajach wchodzi na drogę zadośćuczynienia; to jest sprawiedliwość. W każdym razie musimy modlić się do Pana, aby uzdrowił wszystko, co może i co musi być uzdrowione w każdej z ofiar.

NBQ: Kilka miesięcy temu, w Asyżu, papież Franciszek publicznie podziękował Księdzu Kardynałowi za to, że „godnie znosi doświadczenie opuszczenia i braku zaufania”. Ksiądz Kardynał był wyraźnie poruszony. Czy kiedykolwiek czuł się Eminencja opuszczony przez Kościół?

– Okres, przez który przeszłam, wyjaśnił wiele relacji: niektóre przyjaźnie się umocniły, inne zniknęły. Ten rodzaj testu działa jak objawienie. Ale Kościół jest moją matką i moją rodziną i nigdy nie czułam, że mnie opuścił. Kilku biskupów przybyło specjalnie do Lyonu, aby okazać swoje braterskie wsparcie. Jeśli chodzi o papieża Franciszka, od którego otrzymałem moją misję, jestem mu bardzo wdzięczny za jego nieustające zaufanie, pomimo okropności, które o mnie mówiono. W tym spotkaniu w Asyżu, zorganizowanym przez stowarzyszenie „Fratello”, uczestniczyło 500-600 ubogich z całej Europy, a ponadto byliśmy w kontakcie z ponad 20 tysiącami innych osób, do których Papież skierował specjalne przesłanie. Złożyliśmy tę prośbę już dawno temu. Spotkanie Franciszka, w mieście św. Franciszka, z ubogimi z wielu krajów, było rzeczywiście pięknym świadectwem! I musiało to być bardzo blisko Światowego Dnia Ubogich. Papież prosi, aby każdy biskup był w tym dniu w swojej diecezji, żeby przyjąć ubogich, modlić się i dzielić z nimi posiłek. Tak więc, ponieważ chciał być w Rzymie w niedzielę, zgodził się być z nimi w piątek rano w Asyżu. Chciał publicznie podziękować Etienne Villemainowi, ponieważ to on był organizatorem Światowego Dnia Ubogich, ogłoszonego przez Franciszka na zakończenie „Roku Miłosierdzia”. Potem powiedział słowo o mnie, ponieważ widział mnie przed wejściem do bazyliki Matki Bożej Anielskiej. Oczywiście, poruszyło mnie to… a nawet zawstydziło, ale mimo to poszedłem mu podziękować na koniec spotkania.

NBQ: Mając zaledwie 71 lat, mimo że jest ksiądz Kardynałem, dziś jest Eminencja zwykłym kapelanem. Jak zmieniło się życie Księdza Kardynała w porównaniu z tym, kiedy był arcybiskupem Lyonu?

– Dzisiaj jestem kapelanem w Domu Macierzystym Małych Sióstr Ubogich w Saint Pern, pomiędzy Rennes i Saint-Malo. Siostry te mają powołanie do oddania się najuboższym osobom starszym, a każda z ich placówek nosi nazwę „Ma Maison” („Mój Dom”). Dla mnie najważniejszą rzeczą było znalezienie prawdziwej posługi kapłańskiej, takiej, która byłaby prosta i którą umiałbym wykonywać. Miałem czas na zastanowienie się i dokonałem wyboru, bo otrzymywałem różne propozycje. Prowadzę również kursy w Séminaire Saint-Yves w Rennes i często jestem proszony o głoszenie rekolekcji dla różnych grup seminarzystów, sióstr zakonnych, świeckich i księży… Oczywiście jest to zupełnie inne życie i misja niż ta, którą miałem w Lyonie. Ale to, co mi się podoba, to fakt, że jest to naprawdę posługa kapłańska, z jej radościami i wymaganiami. Zostałem przyjęty do tej diecezji jako brat i jestem bardzo wdzięczny arcybiskupowi d’Ornellas, który to umożliwił. Jak mówi św. Ignacy, musimy kochać Boga zarówno w zdrowiu, jak i w chorobie, w bogactwie i w ubóstwie; ważne jest, aby każdego dnia „wybierać” Jego wolę. Wczoraj byłem arcybiskupem Lyonu, dziś jestem kapelanem sióstr zakonnych… kapłanem, chrześcijaninem, który idzie naprzód, tak jak go proszą, na drodze Królestwa.

źródło: KAI

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Avatar użytkownika, wgrany podczas tworzenia komentarza.


2024-04-17 23:15:11