szukaj
Wyszukaj w serwisie

Duszpasterz powołań: „Chrystusowiec pragnie pracować dla Polaków za granicą”

Ks. Tomasz Sokół / Artur Hanula / 19.11.2022
fot. archiwum ks. Sebastiana Stawiereja SChr
fot. archiwum ks. Sebastiana Stawiereja SChr

Chrystusowiec w polonijnym duszpasterstwie realizuje siebie, bo realizuje swoje konkretne powołanie. Daje mu to szczęście na ziemi i może dać szczęście wieczne po śmierci. Wszyscy chcemy być szczęśliwi. Każdy człowiek. To jest możliwe, jeśli robimy to, co kochamy. A to, co kochamy, to jest właśnie nasze powołanie – powiedział portalowi polonijnemu polskifr.fr ks. Sebastian Stawierej SChr, duszpasterz powołań Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, które w uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata obchodzi swoje święto patronalne. Ks. Sebastian wstąpił do nowicjatu w wieku 42 lat. Złożył wieczyste śluby zakonne i przyjął święcenia kapłańskie w wieku 47 lat. Było to półtora roku temu. W tym roku przypada także 90-lecie istnienia zgromadzenia.


Zapraszamy do lektury naszej rozmowy z ks. Sebastianem.

*

Ks. Tomasz Sokół: Kiedy i w jaki sposób rodzi się w młodym człowieku powołanie do służby Bogu?

Ks. Sebastian Stawierej SChr: Powołanie ma każdy z nas. Bóg każdego powołuje do czynienia jakiegoś konkretnego dobra na świecie. Wobec tego, to zawsze jest służba Boża. Lekarz z powołania robi dobrą Bożą robotę. Budowlaniec, jeśli pracuje z powołania – czyli buduje po Bożemu, uczciwie, zgodnie z przykazaniami Bożymi – pełni służbę Bożą. Niektóre z powołań można jednak realizować tylko w stanie duchownym. To wezwanie jest w konkretnym człowieku od narodzin. Rzecz w tym, jak szybko powołany uświadomi sobie, że jest wołany i do czego jest wołany. Potem pozostaje już kwestia odpowiedzi na to wezwanie. Można szybko zdać sobie sprawę z powołania, ale uciekać od decyzji wiele lat. Można też przez lata nie uświadamiać sobie powołania, mimo często bardzo wyraźnych znaków, które daje Bóg – a dopiero w pewnym momencie życia odnaleźć swoje „miejsce na świecie”. Najlepiej, gdy młody człowiek uświadomi sobie powołanie bardzo szybko. Wtedy może dalej rozeznawać sam, z towarzyszeniem duszpasterza (opiekuna ministrantów, duszpasterza młodzieży, duszpasterza powołań) lub po prostu poddając swoją decyzję pod osąd Kościoła – tzn. wstępując do nowicjatu zakonnego lub seminarium.

 

Jak powołanie rodziło się u ks. Sebastiana – do realizacji życiowej drogi w Towarzystwie Chrystusowym dla Polonii Zagranicznej?

Urodziło się wraz ze mną. Urodziłem się Chrystusowcem i byłem nim w sercu przez całe moje życie, choć nie szukałem tej drogi. Nie miałem czasu rozeznawać tego, co powinienem robić w życiu. Nie miałem świadomości, że swoją drogę życiową trzeba rozeznawać z Bogiem; pytać Go. Przez lata docierały do mnie różne sygnały, znaki od Boga, ale ich nie potrafiłem odczytać. Dopiero dużo później zinterpretowałem je właściwie. Rozeznawać powołanie zakonne i kapłańskie zacząłem mając 34 lata. Wtedy uświadomiłem sobie, że jestem Chrystusowcem w sercu – bo powołanie jest bardzo konkretne; do konkretnego zgromadzenia, misji, charyzmatu. Towarzystwo Chrystusowe opiekuje się duszpastersko Polakami za granicą. Po kilku latach życia na emigracji, gdzie pracowałem w angielskich fabrykach jako emigrant zarobkowy, byłem już pewien wewnętrznego wezwania i mojej decyzji. Wstąpiłem do nowicjatu w wieku 42 lat. Złożyłem wieczyste śluby zakonne i przyjąłem święcenia kapłańskie w wieku 47 lat. To było półtora roku temu.

 

Współcześnie wielu młodych ludzi waha się – czy pójść za głosem powołania. Po czym można poznać, że to miejsce jest faktycznie dla mnie?

Można to odczytać po pragnieniach własnego serca, które Pan Bóg rozbudza w człowieku, który uważnie słucha. Zawsze jest to mocno osadzone na pewnych własnych umiejętnościach, zamiłowaniach, doświadczeniach, talentach, postawach – bo Pan Bóg wyposaża człowieka w to, co jest mu potrzebne do konkretnego powołania. Serce człowieka ciągnie do konkretnej roboty, do konkretnej misji, charyzmatu, czyli konkretnego zadania wobec konkretnych ludzi. Tak się rozpoznaje swoje miejsce w planie Bożym. Oczywiście, przede wszystkim, trzeba być gotowym oddać całego siebie, kochać Boga, ale też bardzo kochać ludzi. Trzeba być człowiekiem, żeby być dobrym księdzem i zakonnikiem. Potrzebny jest dystans do siebie samego, zdrowe rozumienie wiary, tzn. bez przegięć w różne strony. Być normalnym, życiowym, gorliwym i gotowym na wszystko. Chrystusowiec rozpozna swoje powołanie po tym, że radzi sobie w każdej sytuacji, potrafi pracować w warunkach jakie ma, dobrze czuje się na emigracji, tzn. w przestrzeni wielu kultur, jest Polakiem z krwi i kości, Boga kocha po polsku, tzn. bezkompromisowo i ofiarnie. Wszystko to można rozeznać, poskładać razem, poprzez modlitwę, najlepiej rozważając słowo Boże, z pomocą kierownika duchowego, żyjąc w łasce uświęcającej i czytając znaki wokół siebie: wydarzenia, spotkania z ludźmi, Ewangelię z danego dnia, z niedzieli, solidną lekturę. Kiedy masz powołanie do służby Bożej, wszystko wokół ciebie mówi ci, co to za powołanie. Trzeba tylko to rozważać w swoim sercu, jak Maryja.

fot. archiwum ks. Sebastiana Stawiereja SChr

 

Co dzisiaj młodemu człowiekowi oferuje świat, który często staje się przeszkodą na drodze do realizacji powołania?

Dzisiaj świat nie ma ofert dla młodego człowieka. Alternatywne, równorzędne oferty na życie ze strony świata były wtedy, gdy ja byłem w wieku poborowym, tj. 30 lat temu. Dziś świat po prostu krzyczy do uszu i oczu młodego człowieka, jak ma żyć. Świat dziś chce totalnie zawładnąć wyobraźnią i życiem człowieka. Osiągnęliśmy taki moment rozwoju cywilizacji, że dziś człowiek „nie musi” myśleć samodzielnie, bo ktoś ciągle nam mówi, jak mamy żyć, co myśleć, jak się ubierać, co jeść, w co wierzyć, co uznawać za ważne, a co za nieistotne. Młody człowiek dziś narażony jest na zakrzyczenie powołania. Na powszechne, standardowe, światowe myślenie o powołaniu, Bogu, wierze, Dekalogu, służbie Bożej itd. Dla przykładu – służba w dzisiejszych czasach sprowadza się do wykonania obowiązku, odsłużenia tego, co mam odsłużyć, np. od godz. 8.00 do 15.00, a potem robię, co chcę, bo mam swoje życie. A służba zawsze była i jest powołaniem, które się realizuje 24h na dobę, wkłada się w to całego siebie, całe serce. To jest istota służby, służenia. Nie chodzi więc o ofertę, która przeszkadza ludziom realizować swoje powołanie. Chodzi o to, żeby nauczyć się samodzielnie myśleć i prześwietlić rzeczywistość wokół nas trzeźwym spojrzeniem. A do tego potrzebny jest Bóg, rozeznawanie, ciągłe odnoszenie mojego życia do Boga i konsultacje z Duchem Świętym, ponieważ Pan Bóg to wszystko demaskuje, oczyszcza i uwrażliwia nas na prawdę.

 

Zakon kojarzy się często ze współczesną formą cierpiętnictwa i samotnością. Z jakimi stereotypami na temat życia zakonnego ks. Sebastian dotychczas się spotkał?

Wielu ludzi dziś w zasadzie nic nie wie o życiu zakonnym. Widzą habity i tyle. Nie wiedzą nic o ślubach czystości, ubóstwa, posłuszeństwa. Jako kleryk na praktykach katechetycznych w szkole mówiłem młodzieży, że zarabiam miesięcznie 80 zł, bo tyle mam zakonnego „żołdu”. Byli w szoku. A co ma powiedzieć seminarzysta karmelita bosy, który dostawał 8 zł tygodniowo! I trzeba to odnieść do współczesnej rzeczywistości, gdzie człowiek jest często oceniany według wysokości swojej pensji. Czy wobec tego zakonnik jest człowiekiem sukcesu? To są bardzo ważne tematy do rozmowy, bo osoby konsekrowane mają być znakami Bożego życia w świecie. Pokazywać, że można żyć inaczej. Każdy aspekt życia zakonnego jest niezwykły i ciekawy, ale ludzie prawie nic o tym nie wiedzą. Często tylko tyle, że zakonnicy robią dobre piwo.

 

Z jakimi obecnie wyzwaniami musi zmierzyć się człowiek powołany do kapłaństwa lub życia zakonnego?

Potrzebuje przede wszystkim dobrego towarzyszenia powołaniu podczas rozeznawania. Brak towarzyszenia zwykle kończy się rezygnacją z rozpoznawania tego powołania. Odpuszcza sobie, bo nie ma z kim o tym pogadać. Powołanym dziś brakuje przede wszystkim kontekstu powołania. Czują głos Boga, ale nie wiedzą, co z nim zrobić. Jest wezwanie do służby Bożej, ale nie mają pojęcia na czym ono polega w dzisiejszym świecie. Inny problem to ofiara totalna z życia. Ludzie dziś są gotowi poświęcić się na próbę, na jakiś czas, na kilka lat, żeby sprawdzić, czy mi to pasuje. Ale tutaj trzeba oddać całe życie! Poświęcić się raz i wytrwać. Dzisiaj króluje kultura zmiany, dopasowywania sobie życia pod siebie, egocentryzmu. Takie myślenie: „wyszłam za mąż, zaraz wracam”, „zmieniam na lepszy model”, „muszę się rozwijać, bo jak będę stał w miejscu, to nie ma sensu tego ciągnąć”. W służbie Bożej nie ma miejsca na taką zabawę. Uczą nas nasi zakonni formatorzy w nowicjacie, że nasze pierwsze śluby zakonne, które składamy pod koniec nowicjatu, choć czasowe, na rok, mamy traktować jak wieczyste, na całe życie.

 

Co kapłanowi lub bratu zakonnemu daje praca duszpasterska wśród Polonii zagranicznej?

Chrystusowiec w polonijnym duszpasterstwie realizuje siebie, bo realizuje swoje konkretne powołanie. Daje mu to szczęście na ziemi i może dać szczęście wieczne po śmierci. Wszyscy chcemy być szczęśliwi. Każdy człowiek. To jest możliwe, jeśli robimy to, co kochamy. A to, co kochamy, to jest właśnie nasze powołanie, bo Pan Bóg w serca wkłada nam pragnienie realizowania konkretnego zadania w życiu, czynienia konkretnego dobra na świecie. Do tego przynagla nas serce, „miłość Chrystusa przynagla nas”. Chrystusowiec pragnie pracować dla Polaków za granicą. Nawet jeśli wypełnia inne zadania w naszym zgromadzeniu zakonnym: w Polsce, w formacji, w administracji – jest zawsze gotowy do pracy zgodnej z charyzmatem. I wypełnia naszą misję, bo pracuje wtedy na rzecz Polonii poprzez wykonywanie zadań dla całego Zgromadzenia. Co ważne, rozeznawanie powołania nigdy się nie kończy. Zakonnik, brat czy kapłan, rozeznaje dalej: charyzmat w charyzmacie – jedni pracują w duszpasterstwie z rodzinami, inni z młodzieżą lub Liturgiczną Służbą Ołtarza, niektórzy w formacji (jako przełożeni nowicjatu, seminarium, spowiednicy, ojcowie duchowni). Są tacy, którzy nauczają konkretnych umiejętności lub przekazują wiedzę, zarządzają domami zakonnymi, prowadzą kuchnię, księgarnię czy rożne instytucje i agendy zakonne. To wszystko jest przedmiotem decyzji przełożonych, czyli ich rozeznania, ale też wiąże się z osobistym rozeznaniem danego powołania.

 

Czuje się ks. Sebastian szczęśliwy w Towarzystwie Chrystusowym, bo właśnie wybrał takie życie i charyzmat?

Tak. To moje miejsce na świecie. Reszta w rękach przełożonych, czyli Boga.

fot. archiwum ks. Sebastiana Stawiereja SChr

*

90 lat temu, 8 września 1932 r., ukazał się dekret kard. Augusta Hlonda, Prymasa Polski, powołujący do życia nowe zgromadzenie – Towarzystwo Chrystusowego dla Wychodźców. 8 września br. członkowie zgromadzenia spotkali się w Puszczykowie i Poznaniu na uroczystych obchodach 90-lecia istnienia zakonu. Znaczna grupa chrystusowców pracuje m.in. we Francji.

Wedle stanu na 2 kwietnia 2011 r. zgromadzenie liczyło 458 członków, w tym 393 kapłanów, 20 braci zakonnych, 37 kleryków i 8 nowicjuszy. Realizowało swoją misję w 6 prowincjach zagranicznych oraz w części obejmującej Polskę oraz tzw. Delegaturę Wschodnią; razem w 20 krajach (Polska, Brazylia, USA, Kanada, Australia, Nowa Zelandia, Francja, Hiszpania, Niemcy, Holandia, Włochy, Węgry, Wielka Brytania, RPA, Irlandia Pn., Islandia, Ukraina, Białoruś, Kazachstan i Rumunia).

Prowincjałem Prowincji pw. MB Częstochowskiej (we Francji, Hiszpanii i Portugalii) Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej jest ks. Zbigniew Wcisło SChr.

 

Księżom Chrystusowcom, zwłaszcza tym pracującym we Francji, dziękujemy za ich posługę i życzymy wszystkiego co potrzebne do dalszej owocnej pracy!

 

czytaj też:

Przełożony generalny Księży Chrystusowców: głównym celem pracy troska o Polaków >>>

Obchody 90-lecia powstania Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej >>>

Ks. Zbigniew Wcisło SChr: trwałem z myślą, że chcę wyjechać za granicę >>>

Aby świętość nasza była jasna, pogodna i radosna >>>

Ks. Jarosław Koch SChr: Widzimy, że oni nas potrzebują >>>

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Avatar użytkownika, wgrany podczas tworzenia komentarza.


2024-04-20 23:15:11