szukaj
Wyszukaj w serwisie

Bp Gonczaruk: „Jesteśmy zbudowani postawą Polaków”

TS/AH / 05.03.2022
fot. dzięki uprzejmości ks. bpa Pawła Gonczaruka; pixabay.com
fot. dzięki uprzejmości ks. bpa Pawła Gonczaruka; pixabay.com

Jesteśmy zbudowani postawą Polaków. Jesteśmy zbudowani ich wytrwałością i determinacją w pomaganiu. Polskę postrzegamy jako najbliższego przyjaciela, który przyszedł nam z pomocą – powiedział w rozmowie z portalem polskifr.fr bp Paweł Gonczaruk, ordynariusz charkowsko-zaporoski. Opowiedział m.in. o tym jak wygląda sytuacja w Charkowie i jak można pomagać Ukraińcom.

PMK we Francji pomaga Ukrainie >>>


Bp. Paweł Gonczaruk relacjonuje, że obrzeża Charkowa są okupowane, na przedmieściach i ulicach toczą się zacięte walki i potyczki. Działają grupy dywersantów. „Mają też miejsce bombardowania i ostrzał rakietowy. Oni już nie patrzą kto mieszka w danym budynku, tylko strzelają. Jest bardzo dużo zrujnowanych budynków. Dużo ludzi zginęło. Sytuacja jest taka, że my nie wiemy, co będzie za godzinę. Wszystko szybko się zmienia” – mówi ordynariusz charkowsko-zaporoski.

Sytuacja nie wygląda najlepiej także jeśli chodzi o żywność i podstawowe środki do życia. Jak informuje nas bp Gonczaruk, „niektórzy ludzie mają zapasy, niektórzy już nie. Trudno jest to sprawdzić, bo bardzo niebezpiecznie jest poruszać się po mieście. Kto chodzi, ryzykuje swoim życiem. Sklepy na kilka godzin czasem są otwarte, ale niektóre są puste. Dowiezienie czegoś do miasta jest bardzo trudne”. Są jednak wolontariusze, którzy ryzykują życiem i robią dostawy.

W mieście funkcjonują dwa kościoły. Msze nie są sprawowane ze względu na ryzyko bombardowania czy ostrzału.

fot. dzięki uprzejmości ks. bpa Pawła Gonczaruka

Bp Gonczaruk nie zamierza opuszczać Charkowa. „Ja nie mogę wyjechać i zostawić ludzi. Ja zostanę do końca. Ile będę mógł, tyle będę. Nie rozumiem jak mógłbym zostawić powierzonych mi ludzi”. Obrońcy miasta nie zamierzają się poddawać.

Jak pomóc Ukraińcom? Ordynariusz charkowsko-zaporoski podkreśla, że teraz najważniejsza jest pomoc tym osobom, które uciekły do Polski i innych krajów. Bardzo trudno jest teraz świadczyć pomoc na miejscu. Można to czynić poprzez dedykowane tym celom instytucje. Trzeba jednak pamiętać o przyszłości: „Myślę, że trzeba gromadzić środki, bo jak to wszystko się zakończy, będzie wielka potrzeba pomocy ludziom, szczególnie tym, którzy byli pod okupacją”.

„Jesteśmy zbudowani postawą Polaków. Jesteśmy zbudowani ich wytrwałością i determinacją w pomaganiu. Polskę postrzegamy jako najbliższego przyjaciela, który przyszedł nam z pomocą” –mówi bp Gonczaruk podkreślając duże znaczenie pomocy okazywanej Ukraińcom przez Polaków.

Przypomina też, że wielu Ukraińców, którzy mieszkali w Polsce, opuściło rodziny, aby walczyć za ojczyznę pomimo ustabilizowanej sytuacji życiowej.

Na zakończenie rozmowy bp Paweł Gonczaruk zwrócił się ze słowem pokrzepienia do rodaków i tych, którzy im pomagają: „Z nami jest Bóg. Broniąc państwa, broniąc swojej godności, wolności, sprawiedliwości. Bronimy tego, co jest wartością, co jest Boże. My jesteśmy po stronie Boga. Zwycięstwo zawsze należy do Boga. Zwyciężymy, tu nie ma żadnej wątpliwości. Tylko trochę trzeba pocierpieć, walczyć i trzeba mieć wiarę i nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Pan Bóg da nam zwycięstwo, ja w to nie wątpię; zwycięstwo będzie po stronie Boga i Ukrainy”.

Bp Paweł Gonczaruk przyszedł na świat 16 stycznia 1978 roku w Kornacziwci na Ukrainie. Pochodzi z rodziny katolickiej. Jest 5. dzieckiem z 12 rodzeństwa. Więcej: http://norbertinum.pl/autor/319/ks-Pawel-Gonczaruk

Publikujemy pełną treść wywiadu: 

Ks. Tomasz Sokół: Jak wygląda sytuacja?

Bp Paweł Gonczaruk: Obrzeża Charkowa są okupowane, na przedmieściach toczą się zacięte walki. Nasze wojska trzymają się jak mogą. Kilka razy były próby przerwania się przez linię obrony i Rosjanie weszli do miasta, ale zostali zlikwidowani. Jest bardzo dużo dywersantów, którzy w różny sposób starają się zniszczyć służby, które tu służą, policję, służby bezpieczeństwa i inne.

Mamy przewagę, ale jest dużo niebezpiecznych miejsc, ostrzeliwane są ulice, trwają uliczne walki.

Mają też miejsce bombardowania i ostrzał rakietowy. Oni już nie patrzą kto mieszka w danym budynku, tylko strzelają. Jest bardzo dużo zrujnowanych budynków. Dużo ludzi zginęło.

Ludzie się boją, starają się uciekać. Dworzec funkcjonuje, ale trudno się do niego dostać. Nic nie jeździ.

Czy nie występują jakieś braki jeśli chodzi o żywność, środki opatrunkowe, itd.?

Niektóre szpitale zostały ostrzelane.

Niektórzy ludzie mają zapasy, niektórzy już nie. Trudno jest to sprawdzić, bo bardzo niebezpiecznie jest poruszać się po mieście. Kto chodzi, ryzykuje swoim życiem. Sklepy na kilka godzin czasem są otwarte, ale niektóre są puste. Dowiezienie czegoś do miasta jest bardzo trudne.

A macie jakąś pomoc, która dociera do miasta?

Tak, wolontariusze ryzykują swoim życiem i mimo wszystko przedzierają się. Jest to naprawdę bohaterstwo.

Ksiądz Biskup stara się odwiedzać parafie, prawda? Czy zniszczenia są bardzo duże?

Kościoły jako budynki są całe. Ogólnie jest ich pięć, ale dwa są zamknięte, bo księża wyjechali. Niedawno wyjechali księża z trzeciego, więc w zasadzie zostały dwa kościoły, które pracują. W kościołach nie ma Mszy św., bo jest ryzyko ostrzału. Ludzie przebywają w piwnicach, również u nas w kurii.

Wiecie, jak to jest: jak jest ulewa, nie można wyjść na podwórko. Teraz to nie woda, tylko kule, kamienie i odłamki. Trudno nawet się przemieszczać.

Czy morale ludności nie spada?

Będziemy tu do końca. Nikt nie zamierza się poddawać. Będziemy bronić swojego państwa do końca. Jest duży stopień odpowiedzialności. Wielu ludzi musi wyjechać, szczególnie kobiety i dzieci.

A dlaczego Ksiądz Biskup zdecydował się zostać w mieście?

Ja nie mogę wyjechać i zostawić ludzi. Ja zostanę do końca. Ile będę mógł, tyle będę. Nie rozumiem jak mógłbym zostawić powierzonych mi ludzi.

Czy Ksiądz Biskup ma kontakt z innymi księżmi?

Ci księża, którzy jeszcze są, mówią, że zostają, ale to się wszystko zmienia. Nie mam kontaktu z Mariupolem, z ojcami paulinami, bo tam nie ma żadnego połączenia. Miasto jest okupowane. Kilka dni temu powiedzieli mi jednak, że oni też będą trwać do końca. W Konotopie też ojcowie bernardyni nie zamierzają wyjechać. Tutaj ojcowie marianie również trwają. W Zaporożu podobnie. Ci, którzy wyjechali, to dlatego, że pojechali z ludźmi; trzeba było np. prowadzić samochód. Tam z nimi przebywają.

Sytuacja jest taka, że my nie wiemy, co będzie za godzinę. Wszystko szybko się zmienia.

Jak najlepiej pomóc Ukraińcom?

Myślę, że pomoc jest potrzebna tym, którzy już wyjechali. Wielu z nich nie ma już nic; wszystko stracili. Ich trzeba wesprzeć tam, gdzie to jest możliwe.

Tutaj natomiast trudno dostarczyć pomoc. Myślę, że trzeba gromadzić środki, bo jak to wszystko się zakończy, będzie wielka potrzeba pomocy ludziom, szczególnie tym, którzy byli pod okupacją. Na ten moment tam banki nie pracują, sklepy nie pracują, nie ma nic.

Chce się pomóc, ale nie ma jak. Są też fundacje, którym można przesyłać środki. I jak wspomniałem, trzeba pomagać tym, którym udało się wydostać z Ukrainy.

Jak Ukraińcy widzą zaangażowanie Polaków?

Jesteśmy zbudowani postawą Polaków. Jesteśmy zbudowani ich wytrwałością i determinacją w pomaganiu.

Jest dużo Ukraińców, którzy odprowadzili rodziny do Polski, a sami wrócili, żeby walczyć. Dużo Ukraińców, którzy pracowali w Polsce, przyjechało na Ukrainę, żeby walczyć, choć w Polsce mieli wszystko uporządkowane. Przyjechali tutaj, bronić Ukrainy.

Polskę postrzegamy jako najbliższego przyjaciela, który przyszedł nam z pomocą.

A wy macie okazję widzieć w TV to, co się dzieje na granicy polskiej?

Telewizja jeszcze działa. Nie ma już internetu; tylko taki w telefonie. W wielu częściach miasta już nie ma prądu, nie ma wody. Jest też zimno i to komplikuje trochę sytuację.

Proszę o słowo pokrzepienia dla tych, którzy bronią Ukrainy i tych, którzy pomagają.

Mamy pamiętać o jednym: z nami jest Bóg. Broniąc państwa, bronimy swojej godności, wolności, sprawiedliwości. Bronimy tego, co jest wartością, co jest Boże. My jesteśmy po stronie Boga. Zwycięstwo zawsze należy do Boga. Zwyciężymy, tu nie ma żadnej wątpliwości. Tylko trochę trzeba pocierpieć, walczyć i trzeba mieć wiarę i nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Pan Bóg da nam zwycięstwo, ja w to nie wątpię; zwycięstwo będzie po stronie Boga i Ukrainy.

czytaj też:

Solidarni z Ukrainą – Dourges organizuje zbiórkę >>>