szukaj
Wyszukaj w serwisie


Ekspert o wyborach lokalnych we Francji: postępy skrajnej prawicy; mieszany bilans sojuszy socjalistów ze skrajną lewicą

AH / 24.03.2026
fot. pixabay.com
fot. pixabay.com

Ekspert Antoine Bristielle, komentując wyniki wyborów samorządowych we Francji, ocenił, że skrajnie prawicowe Zjednoczenie Narodowe (RN) zdołało wprowadzić swych przedstawicieli do średnich miast. Dla socjalistów nie zawsze skuteczne okazały się sojusze ze skrajnie lewicową Francją Nieujarzmioną (LFI).


czytaj też: >>> „Le Monde” o wyborach lokalnych: mieszane wyniki sojuszy na lewicy; postępy skrajnej prawicy <<<

W rozmowie z PAP Bristielle, ekspert Fundacji im. Jeana Jauresa, przypomniał, że RN jest faworytem w dotychczasowych sondażach, dotyczących przyszłorocznych wyborów prezydenckich. – Partia ta nie zdołała wygrać (w niedzielnych wyborach – PAP) w głównych miastach Francji, niemniej zdołała zainstalować się w wielu miastach średnich, poniżej 100 tys. mieszkańców (…). Poza tym, w sojuszu wygrała w Nicei (merem został tam sojusznik RN, Eric Ciotti – PAP), która jest jednym z głównych miast Francji – podkreślił ekspert. Uznał, że ten wynik oznacza dla RN rodzaj „zakorzenienia” w terenie.

– To jest dla RN interesujące, ponieważ stara się ono pokazać francuskim wyborcom, że nie ma powodu do niepokoju. Miasta te (gdzie RN wygrało wybory lokalne – PAP) będą więc służyć jako witryna, by pokazać, że choć Zjednoczenie Narodowe jest u władzy, to wszystko jest w porządku i nie trzeba się nadmiernie niepokoić – powiedział Bristielle.

„Klasyczna” prawica, czyli partia Republikanie (LR), jak ocenił ekspert, uzyskała w wyborach dobre rezultaty. – Wygrała w dość znacznej liczbie miast, zachowała pewne swoje historyczne bastiony. Są to więc dobre dla niej rezultaty, zwłaszcza, jeśli się je porówna z poprzednimi wynikami wyborów, do Parlamentu Europejskiego czy też parlamentarnych – powiedział Bristielle.

Zwrócił uwagę, że po lewej stronie sceny politycznej niektórzy kandydaci Partii Socjalistycznej (PS) wybrali między pierwszą i drugą turą sojusze z LFI. Do takich sojuszy doszło np. w Tuluzie i Nantes. – Niemniej, widać, że gdy doszło do takiego globalnego sojuszu z LFI, to niekoniecznie się to udało w kategorii wyników wyborczych – podkreślił ekspert. Ocenił, że takie sojusze „pociągnęły za sobą większą mobilizację wyborców, którzy absolutnie nie chcieli mieć listy zawierającej (reprezentantów) LFI”.

Bristielle przypomniał, że od kilku lat PS jest podzielona, jeśli chodzi o strategię wobec LFI, a w ostatnim czasie przeważała raczej linia przeciwna sojuszowi ze skrajną lewicą. – Obecnie bardzo trudno jest wyobrazić sobie, by w wyborach prezydenckich mógłby być wspólny kandydat lewicy. Z jednej strony, LFI na pewno będzie chciała wystawić swojego własnego kandydata – (szefa partii) Jean-Luca Melenchona. Z drugiej strony, nie ma zgody wszystkich co do szczegółów prawyborów mających wyznaczyć kandydata – powiedział Bristielle.

Pytany o wnioski, jakie z wyników wyborów lokalnych mogą wyciągnąć przyszli pretendenci w wyborach prezydenckich, ekspert zwrócił uwagę na reelekcję byłego premiera Edouarda Philippe’a w wyborach mera Hawru. – Mówił on, że nie będzie kandydował (na prezydenta), jeśli przegra wybory samorządowe. Wygrał je, więc pozwoli mu to startować w następnych wyborach; jest to ważny aspekt – ocenił rozmówca PAP.

Wyniki wyborów samorządowych mogą być, zdaniem eksperta, „częściowym wskaźnikiem” wyborów prezydenckich, które odbędą się wiosną 2027 roku. – Szczególna jest sytuacja: wybory odbyły się rok przed następnymi wyborami prezydenckimi; wcześniej były one bardziej oddalone. Tak więc, pozwala to mimo wszystko analizować pewne mocne i słabe punkty, strategie, które mogą i które nie mogą zadziałać. Pozwala to na interpretację, niemniej, trzeba być ostrożnym – powiedział Bristielle.

źródło: PAP

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


2026-04-29 23:15:20
Skip to content