Sylwestry sarmackie kontra francuskie, czyli o zderzeniu kultur

fot. pixabay.com
Czyż jest coś oczywistszego niż sylwestrowe bale maskowe z uroczyście otwieranym o północy szampanem? Nasi antenaci mieli w tej kwestii inne zdanie, a „francuska” moda na tańce i bąbelki zadomowiła się w Polsce dopiero w drugiej połowie XIX w.
Napitki i nocne biesiady
Sięgnijmy do tekstów źródłowych. XIX-wieczny historyk Kazimierz Władysław Wójcicki tak opisywał ówczesne noce sylwestrowe, które zapamiętał z Podlasia: „Przed Nowym Rokiem »na bohaty weczor« w niektórych miejscach szczodrym nazwany gospodynie mięsiwo i inne potrawy gotują, pieką placki i pirogi. Dziewczęta i chłopcy przebrani za cyganów, dziadów z przewróconym kożuchem, chodząc powtórnie za kolędą (raz pierwszy chodzili w święta Bożego Narodzenia), udają głosem różne zwierzęta”.
Dalej jest równie egzotycznie: „Gdy chłopcy życzenia prawią, dziewczęta rzucają na ogień siemię lniane, które z trzaskiem pęka. Jeśli ich nie częstują, sami zjedzą, co zastaną, i powyrywawszy pióra z drobiu, zdobią niemi czapki. Obszedłszy całą wieś, wracają na umówione miejsce, gdzie jedna z dziewcząt obrana gospodynią przy pomocy innych gotuje wieczerzę, a chłopcy za pieniądze uzbierane przynoszą napitki i biesiadują do późnej nocy”.

Kostiantyn Trutowski, Kolęda na Ukrainie, XIX wiek, fot. wikimedia (domena publiczna)
„Fornale strzelali z bata”
Wielokrotnie posądzano Wójcickiego o „nadmierne koloryzowanie ludowości”, ale kilka jego spostrzeżeń na stałe zadomowiło się w badaniach etnograficznych. Od niego wiemy np., że czas między Wigilią Bożego Narodzenia a uroczystością Trzech Króli nazywano „szczodrymi dniami” i z tego powodu pieczone wtedy ciastka nazywano „szczodrakami”. Sylwestrowy wieczór wypada dokładnie w połowie tego okresu. We dworach dbano o to, aby w noc noworoczną fornale strzelali na zewnątrz z bata, a nawet z pistoletów. Według ówczesnych wierzeń, w ten sposób „wytrzaskiwali stary rok”.
Wójcickiemu wtóruje w tej kwestii Zygmunt Gloger, etnograf, krajoznawca i autor monumentalnej „Encyklopedii Staropolskiej”. Zapisał w niej, że „na ostatnią wieczerzę starego roku podaje się lemieszka z mąki pszennej lub hreczanej, suto okraszona, że tak cały rok następny była tłusta. Swawolna młodzież przy spożywaniu lemieszki uderza się łyżką po twarzy i po wieczerzy maże nią okna, a to dlatego, żeby w nowym roku usta wszystkich, domy i stodoły były zamazane chlebem i zbożem”.
Polowania i modlitwy
Otwórzmy jeszcze książkę kucharską „365 obiadów za pięć złotych” Lucyny Ćwierczakiewiczowej (pierwsze wydanie 1869 r.). Ta propagatorka rodzimej gastronomii na kolację sylwestrową proponowała – szczególnie w porównaniu z Wigilią – menu dość skromne: barszcz czysty z kiełbasą i uszkami, flaki z parmezanem, kluski krajane ze słoniną, jarząbki z kompotem mieszanym. Nie wspomniała o serwowanych trunkach, mimo że z jej ówczesnych, jak i z dawniejszych przekazów wiadomo, że przełom starego i nowego roku bywał w Polsce okazją do hulanek i picia ponad miarę.
Zasadniczo jednak obchody Nowego Roku przebiegały w Polsce „na poważnie”. Uroczystą biesiadę urządzano zwykle 1 stycznia, a nie 31 grudnia. Wspomnienie świętego papieża Sylwestra miało dodatkowy aspekt – rano tego dnia szlachta wedle zwyczaju ruszała na polowanie, by po powrocie w rodzinnym gronie rozpamiętywać sprawy kończącego się roku. Wieczorem nierzadko odprawiano dziękczynno-błagalne nabożeństwa. Nie pito tak popularnego dziś szampana, bo go nie znano. Chadzało się – ci dobrze urodzeni jak i chłopstwo – do kościołów na tzw. „noworoczną pasterkę”.
Facecje ks. Kitowicza
Zakończenie starego i rozpoczęcie nowego roku, zwłaszcza wśród kresowego ziemiaństwa, charakteryzowało się dodatkowymi zwyczajami, choćby odwiedzaniem sąsiadów. Przybywano do sąsiednich dworów by obdarować prezentami państwo, ale też ich służbę. Dochodziły do tego wycieczki saniami połączone z biesiadowaniem, które odbywało się nieustannie od Nowego Roku aż do wstępnej środy, czyli Popielca. Obyczaje te były reliktem odchodzącej już w przeszłość epoki.
Już ks. Jędrzej Kitowicz, kronikarz schyłkowej Rzeczypospolitej w swym „Opisie obyczajów za panowania Augusta III” wspominał o barwnych kuligach, które często zaczynały się od zebrania domowników i służby, po czym cała gromada saniami jechała do kolejnego posesjonata. „Niezapowiedziani goście kazali dawać sobie jeść i pić i siedzieli tak długo, aż opróżnili im piwnice z wina, miodów oraz spiżarnie i lodownie (chłodnie) z jadła. Wtedy porywali gospodarzy z ich czeladzią do sań i jechali wspólnie do następnego dworu”.

Współczesny kulig w Gorcach, 2006, fot. Autorstwa Robert Wójtowicz, Nowy Targ – www.fotografie.nowytarg.pl, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=3159334
Francja pełną gębą
W drugiej połowie XIX w. szlachetczyzna i jej oryginalność zaczęła ustępować francuszczyźnie. Zarówno na płaszczyźnie obyczajów jak i kuchni. W związku z czym Sylwester i Nowy Rok także uległy transformacji. W warstwach zamożnych nad wizytę w kościele albo sannę zaczęto przedkładać wygodę: wieczór sylwestrowy spędzano w domach na wykwintnej kolacji w gronie rodziny i znajomych. Za konieczny element biesiady uważano poncz bądź kruszon – napój będący mieszaniną soku owocowego, cukru, konfitur truskawkowych lub ananasowych – oraz wina mozelskiego lub francuskiego w stylu szampańskim.
Lucyna Ćwierczakiewiczowa w kolejnych wydaniach swoich „Obiadów…” proponowała następujący układ noworocznej kolacji, następujących po tartinkach i przekąskach z chaud froid, łososia, kawioru i pasztetu sztrasburskiego z wątróbek gęsich. Zacytujmy dokładnie nowy kulinarny kanon: „podaje się: 1) Rybę turbo, solę lub wreszcie wiślanego łososia na gorąco, ubrane szyjkami z raków, nóżkami homarów, truflami. 2) Combry sarnie, szpikowane truflami, sos truflowy z maderą. 3) Poncz (rodzaj kremu jajecznego z arakiem na słodko). 4) Pulardy, kapłony, młode indyczki nadziewane kasztanami. 5) Szparagi lub karczochy w oliwie”.
Łatwo spostrzec, że powyższe menu to prawdziwy triumf kuchni francuskiej. A do tego Pani Lucyna proponowała też francuskie wety: lody moscovite, czyli lody przezroczyste z ananasów, owoce smażone w cukrze w koszykach, kawę i likiery. Do preferowanych win należały: „białe Yquem, Sauternes lub czerwone Bordeaux”. Dopiero po nich szły wina reńskie i węgierskie. Ale „od pieczystego zaś poczynając, znów podaje się szampana” – podsumowywała autorka.
Tańce po szampanie
Jan Stanisław Bystronia, który iście po benedyktyńsku spisał dwa potężne tomy „Dziejów obyczajów w dawnej Polsce”, zajął się też kwestią innej XIX-wiecznej nowinki – sylwestrowych balów. A ściślej mówiąc „sylwestrowych balów maskowych z uroczyście otwieranym o północy szampanem, w czym – jak zauważył – niektórzy widzieli sprzeniewierzenie się staropolskiej tradycji”.
Bo choć maskarady zwane redutami popularne były np. w Warszawie już w epoce saskiej, to dopiero w epoce Napoleona III polski obyczaj umieścił bale maskowe na dzisiejszym miejscu, czyli w okresie Sylwestra. Historycy podają nawet osobę tego, który zapoczątkował owo zjawisko – był nim francuski konsul w Warszawie Charles de Théis, który w swej rezydencji wyprawiał tańce dla co znaczniejszych przedstawicieli polskich elit. Orkiestra grała modne wówczas kadryle, walce, obowiązywały maski i nastrój filuterny. Rozmowy toczono, rzecz oczywista, jedynie po francusku.
Bale, bale, bale…
Bale à la française pod koniec stulecia nie miały już konkurencji, mimo że np. Bolesław Prus szydził z nich niemiłosiernie w swych „Kronikach Tygodniowych”: „Bal jest to mniej więcej zgodna akcja pewnej liczby różnopłciowych indywiduów zebranych w celu obopólnej agitacji, obwarowanej prawidłami przyzwoitości i obecnością świadków”.
Istniał też „Sylwester tańcujący” dla pospólstwa. W XIX-wiecznej Warszawie można było znaleźć specjalne sale do tańca z orkiestrą, bufetem i galerią dla gapiów. Na środku pomieszczenia stał tzw. Wujek, który przy każdym tańcu pobierał opłatę dla orkiestry od tańczących. W takich miejscach nie konwersowano co prawda po francusku, ale duch republikański był z całą pewnością obecny.
czytaj też: >>> Warszawski Sylwester Napoleona z Marią Walewską w tle <<<
Dodaj komentarz