szukaj
Wyszukaj w serwisie

“Tłusty czwartek” po francusku czy po polsku?

Anna Tomczyk-Anioł / 28.02.2019
Tłusty czwartek czy mardi gras? / Fot. Pixabay
Tłusty czwartek czy mardi gras? / Fot. Pixabay

Pączki z marmoladą, nutellą albo konfiturą morelową, faworki, oponki, gofry i … naleśniki. To specjały jakimi tuż przed Wielkim Postem zajadają się zarówno Polacy jak i Francuzi. W Polsce te rarytasy pojawiają się na stołach w “tłusty czwartek” – tydzień przed „Popielcem”, a we Francji w ostatni wtorek karnawału. Sprawdziliśmy jak Polacy we Francji żegnają ten radosny czas. Po polsku czy po francusku?


Kilka dni przed początkiem Wielkiego Postu w całej Polsce ustawiają się długie kolejki do cukierni. Ci, którzy nie potrafią robić pączków lub nie mają na to czasu, muszą swoje odstać, aby je kupić. Pączki z lukrem, cukrem, czekoladą, skórką pomarańczy, nadziewane marmoladą, konfiturą z róży czy z budyniem. Nawet w największy mróz  w tłusty czwartek, w powietrzu czuć od wczesnego ranka zapach świeżych pączków.

Ostatni czwartek karnawału w Polsce zdecydowanie należy do pączka. Choć tego dnia jemy też inne smakołyki. Bardzo popularne są kruche faworki posypane cukrem pudrem, oponki z ciasta serowego, pączki wiedeńskie nazywane też „gniazdkami”. Natomiast we Francji, we wtorek kiedy my już witamy się z postnym śledziem, obok pączków serwuje się naleśniki, gofry i ptysie.

Tradycyjne sposoby na pączka

Okazuje się, że Polacy mieszkający we Francji są tradycjonalistami. Obchodzą tłusty czwartek i w ten dzień podstawą ich diety są… Pączki. Tego dnia wyjątkowo nie tuczą, więc można jeść je do woli! Ale nie stoją też w długich kolejkach do cukierni. Polonia stawia na własne, tradycyjne przepisy przekazywane w rodzinach od pokoleń i własne umiejętności kulinarne.

– Mieszkam we Francji od 20 lat i co roku robię na tłusty czwartek domowe pączki ze sprawdzonego przepisu, bo te tutejsze są bez smaku. To taka nadmuchana, często przeoliwiona gąbka i nie da się tego jeść – mówi nam Małgorzata. – Do ciasta moich pączków dodaję śmietanę, dzięki temu dłużej utrzymują świeżość i nie wysychają tak szybko. A nadziewam je własnej roboty konfiturą z róży, którą zbierałam w Normandii i z dyni lub powidłem ze śliwek węgierek – dodaje.

Składniki na 24 pączki według przepisu Małgorzaty:

500 g mąki pszennej, 45 g drożdży świeżych, 8 żółtek, 250 ml letniej śmietany 30%, 1/3 szklanki mleka, 90 g cukru, opakowanie cukru waniliowego, 1/3 łyżeczki soli, 150 g przestudzonego, stopionego masła i 30 ml wódki lub spirytusu.

Małgorzata oprócz pączków na tłusty czwartek przygotowuje też faworki i róże z ciasta faworkowego.  Nie poddaje się francuskim tradycjom mardi gras, choć uwielbia gotować.

Swoim sprawdzonym przepisem podzieliła się z nami również Kasia, która mieszka w Alfortville. Jak mówi, robi pączki sama, bo są o wiele smaczniejsze niż te z cukierni.

– Znam skład, wiem na jakim oleju są smażone. Mogę dowolnie modyfikować nadzienie w zależności od kaprysu i smaku – wylicza zalety domowych pączków. – W dzieciństwie zawsze w tłusty czwartek jeździłam na pączki do jednej babci, a do drugiej babci na faworki. U mnie w tym roku będą pączki z nutellą i konfiturą jagodową – dodaje.

Jej zdaniem francuskie wypieki są smaczne, ale cukiernie często przesadzają z ilością cukru, a jeszcze częściej dużo uwagi przykładają do wyglądu ciast kosztem ich smaku.

Składniki na pączki pieczone według przepisu Kasi:

100 ml ciepłego mleka, 50 g świeżych drożdzy lub 14 g suchych, 50 g cukru, 370 g mąki pszennej typu 550, ¾ łyzeczki soli, 3 jajka, 170 g masła miękkiego.

Drożdze i jaja wyjmujemy wcześniej z lodówki, aby osiągneły temp. Pokojową. Masło kroimy na kawałki. Z mleka, cukru, drożdży i 1 łyżki mąki zrobić rozczyn i odstawić w ciepłe miejsce. Do mąki dodać sól, a następnie wlać rozczyn drożdży i wymieszać łyżką. Dodawać stopniowo jajka mieszając składniki drewnianą łyżką. Następnie wyrabiać ręką przez około 10 minut. Następnie dodawać kawałki masła. Przykryć ściereczką i odstawić na godzinę do wyrośnięcia. Później robimy z niego pączki i pieczemy ok. 13 minut w 180 stopniach.

– Ostatnio kupiłam pączki i były jak przysłowiowe „gnioty”, napowietrzone spulchniaczami, a jak niechcący zgniotłam to zrobił się placek. Domowe są puchate i sprężyste, nie ma się wrażenia „ociekania tłuszczem”. Osoby,które mają problemy z wątrobą napewno mogą spokojnie zajadać się domowymi pączkami – uważa Kasia.

Polskie są najlepsze

Wśród Polaków są też domowi cukiernicy, którzy rarytasami ze swojej kuchni dzielą się i to nie tylko z rodziną i znajomymi. Katarzyna z Sandomierza, która od kilku lat mieszka w Paryżu,  od pięciu lat co roku smaży pączki na zamówienie.

– Ilość corocznych zamówień to moja tajemnica handlowa, ale mogę powiedzieć, że na brak chętnych nie narzekam, a wciągu tych kilku lat zrobiłam przynajmniej kilka tysięcy pączków – mówi w rozmowie z nami. – Robię pączki z rozmaitymi nadzieniami, ale na tłusty czwartek praktykuję tylko trzy: truskawkowe, różane i wieloowocowe. Poza tym dniem nadziewam je też budyniem i nutellą – dodaje.

Katarzyna nie zdradza też sekretu swoich udanych pączków, bo jak podkreśla: „to tajemnica wypracowana setkami nieudanych wypieków przez lata”.  Z roku na rok klientów jej przybywa, bo polecają ją kolejne zadowolone osoby. Wśród nich są głównie Polacy, ale zdarzają się również smakosze innych narodowości. Poza pączkami zamawiają też faworki.

– Bardzo lubię gotować, skończyłam technikum gastronomiczne. W Polsce szefowałam kuchni w restauracji, więc lubię dzielić się z innymi tym co przygotuję – mówi Katarzyna. A jak ocenia francuskie pączki? – One nie mają nic wspólnego z naszymi polskimi. To nic innego jak pieczona tablica Mendelejewa – podsumowała.

Francuskie „to nie to samo”

Dostępu do polskich pączków ani w tłusty czwartek ani w ciągu roku, nie ma m.in. Piotr, który mieszka w Dijon.

– Bardzo lubię pączki, więc kupuję je tu czasami w sklepach, ale to nie to samo. Francuskie pączki przypominają te polskie tylko wyglądem, ale smak i zapach mają zupełnie inny – ocenia Piotr. – Dlatego jak tylko przyjeżdżam do Polski to zajadam się naszymi polskimi pączkami obowiązkowo – dodaje.

Bez pączków tłusty czwartek obchodzić będzie też Anna, która mieszka w małej miejscowości w Północnej Katalonii.

– Do najbliższego polskiego sklepu mam jakieś 100 km. Nie ma tu w ogóle Polonii, pączków też na oczy tutaj nie widziałam – relacjonuje Anna. – Ale mają tu za to pyszne kruche ciasteczka w kształcie oponek oblane czymś w rodzaju lukru i crema catalana, czyli cynamonowo-cytrynowy krem z jajek i mleka z chrupiącą skorupką z przypieczonego cukru, a na tłusty wtorek zajadają się tu smażonymi na oleju racuchami drożdżowymi, na wodzie z kwiatów pomarańczy  – dodaje.

Co kraj, to obyczaj, ale wygląda na to, że na koniec karnawału nie ma nic lepszego od polskiego pączka!