PolskiFR na wakacjach 8 #7 | Krótka historia ul. Francuskiej w Warszawie

Ulica Francuska na wysokości ulicy Obrońców, fot. Autorstwa Adrian Grycuk - Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=48221701
Malownicza uliczka stanowiąca serce Saskiej Kępy ma tylko 750 metrów, ale uosabia wielkie i odwieczne tęsknoty Polaków do Francji i francuszczyzny. To kolejny przystanek w ramach naszej tegorocznej wakacyjnej podróży.
czytaj też: >>> Polska architektura pod znakiem Le Corbusiera <<<
Francuska nie jest osamotniona. Wokół niej znaleźć można ulice Paryską, Wersalską i Alzacką. A nieco dalej Lotaryńską i Bajońską. Profrancuskich sentymentów można dopatrzeć się także w nazwie Placu Przymierza – nawiązującej do sojuszu francusko-polskiego z okresu Międzywojnia.
Wyjątkowe miejsce
Mieszkaniec centralnej części Saskiej Kępy może czuć się wielce umiędzynarodowiony spacerując ciągiem komunikacyjnym: Wersalska – Paryska – Plac Przymierza – Francuska, mijając dodatkowo Berezyńską i Lipską, które także mają swoje francuskie konotacje. Wygląda to tak, jakby wśród planistów tej części Pragi zdecydowanie przeważali frankofile.
I chyba w istocie tak było. Jeszcze pod koniec XIX w. zabudowania Saskiej Kępy, wówczas ubogiego przedmieścia Pragi, liczyły 14 chałup, zamieszkanych przez 114 mieszkańców. Aż do początków XX w. pozostawała ona głównie terenem rekreacyjnym, który masowo odwiedzano w niedziele i inne dni świąteczne. Urządzano tu pikniki i zabawy ludowe.
Okres prosperity rozpoczął się wraz z budową Mostu Józefa Poniatowskiego, nazwanego tak na część jedynego polskiego marszałka w armii Cesarza Bonapartego. Pojawiła się zabudowa willowa, dzięki której Kępa uzyskała status eleganckiej dzielnicy mieszkaniowej. Mieszkańcami byli głównie liberalni inteligenci z wolnych zawodów, oficerowie, urzędnicy państwowi, siłą rzeczy wprzęgnięci w politykę państwa i jej alianse, wtedy zdecydowanie ukierunkowane na Paryż.

Saska Kępa w latach 70. XIX wieku, fot. wikimedia (domena publiczna)
Francuski szyk
Aura ul. Francuskiej na Saskiej Kępie – inteligenckiej enklawie na praskiej, proletariackiej części Warszawy – trwa już z górą sto lat. Nie zaszkodziła jej wojna ani półwiecze siermiężnego socjalizmu. W PRL-owskim tygodniku „Stolica” z 28 sierpnia 1960 r. można było przeczytać tekst romantycznego walca autorstwa duetu Bolesław Choiński & Jan Gałkowski, zatytułowanego „Na Francuskiej”:
„Na Francuskiej, na Francuskiej jest niewielka kawiarenka
malowana w śmieszne serca, co znajdują gubiąc się.
Na Francuskiej kwitną bluzki, wiatr powiewa jak sukienka,
suknia modna w dzień pogodny, suknia strojna w blask i cień.
Tu uśmiechy jak żagielki przefruwają nad szklanek brzękiem,
zagłusza słowa wszelkie hałas barw.
Na Francuskiej jak przed lustrem
czas zatrzymał się na chwilkę
z damskiej torby wyjął szminkę
zmienił wszystko w środku dnia”.
Kawa w „Cafe Sułtan”
Powyższy wiersz otwierał kilkustronicowy fotoreportaż o Saskiej Kępie. Na zdjęciach kumoszki handlują kwiatami, piękna nieznajoma uśmiecha się znad filiżanki kawy w niewielkiej kawiarence, z kolei inna delektuje się kremem z poziomkami. Dookoła uśmiechnięci przechodnie. Mieszczański, ekskluzywny charakter dzielnicy najwyraźniej nie przeszkadza ani redaktorom „Stolicy”, ani władzom, które ów reportaż zaaprobowały.
Ale jeszcze dekadę wcześniej ta sama „Stolica” zżymała się na drobnomieszczańską, reakcyjną architekturę Saskiej Kępy, nieodpowiadającą wymogom postępu. „Dziś Saska Kępa – pisano – jest ciężkim i trudnym orzechem dla urbanistyki opierającej się na socjalistycznych założeniach. […] Jedynie postulat zysku stanowił o obliczu dzielnicy, bez oglądania się na przestrzenne i realne potrzeby ludności”.
Jak postanowiono zmienić ją w bardziej przystającą do socjalistycznych realiów? Np. polityką „zagęszczania”, czyli domeldowywania przypadkowych osób do mieszkań dotychczasowych właścicieli. Po to, aby luksusowe przedwojenne wille zamienić w „wieloizbowe domki”. Wykwaterowywanie owych niechcianych gości trwało czasami aż do lat 80.

Dawny budynek ambasady Portugalii przy ul. Francuskiej, obecnie biurowiec, fot. Autorstwa masti – Praca własna, CC BY 2.5, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1383149
Osiecka i inni
Lato 1960 r., kiedy czytelnik „Stolicy” podziwiał uroki ul. Francuskiej, to początek „małej stabilizacji” tow. Władysława Gomułki, uczynienia ludziom życia lepszym i bezpieczniejszym. Na Saską Kępę dotarła ona jednak znacznie wcześniej. Tu od dawna mieszkali obywatele o ustabilizowanej sytuacji materialnej, zachodni dyplomaci (do dziś znajduje się tu 14 ambasad) i partyjna nomenklatura.
Swoje do legendy dzielnicy dołożyli artyści. Przy ul. Dąbrowieckiej przez większość życia mieszkała Agnieszka Osiecka, która unieśmiertelniła Saską Kępę w piosence „Małgośka” („To był maj, pachniała Saska Kępa”), a której pomnik stoi od 2007 r. na rogu ulic Francuskiej i Obrońców. Przy Francuskiej 31 mieściła się jej ulubiona cukiernia – „Cafe Baobab”. Jeremi Przybora, ten z Kabaretu Starszych Panów, poświęcił temu miejscu piosenkę „Cafe Sułtan”.
Ale wyliczać można znacznie dłużej: prócz elity władzy mieszkała tu istna rzesza inteligentów i intelektualistów doby PRL-u, w tym malarz-kapista Jan Cybis, kompozytor Witold Lutosławski, aktor satyryczny Jan Kobuszewski, znany bakteriolog Ludwik Hirszfeld, felietonista Stefan Wiechecki – popularny „Wiech”, czy też małżeństwo pisarzy-podróżników Alina i Czesław Centkiewiczowie.

Pomnik Agnieszki Osieckiej, fot. Autorstwa Eric The Fish from UK – Agnieszka Osiecka, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=12222546
Białoszewski jako snob
Niektórzy badacze obyczajów mówią wręcz o „snobizmie” mieszkańców Saskiej Kępy, podobnym do tego jaki cechuje mieszkańców starego Wilanowa czy Żoliborza. Ów snobizm wyraża się w „poczuciu odrębności, związanym m.in. z odmienną, wywodzącą się jeszcze z Dwudziestolecia, strukturą społeczną (liczna inteligencja), a także z faktem, że w swej historii Saska Kępa nigdy nie była przedmieściem w negatywnym sensie tego określenia” – pisze Hanna Faryna-Paszkiewicz w tomie „Saska Kępa w listach, opisach, wspomnieniach…”.
Dobrym przykładem tego zjawiska jest tu literat Miron Białoszewski, który dowiedziawszy się w latach 70. o planach budowy wielkopłytowego osiedla na Gocławiu (na wschód od Saskiej Kępy) natychmiast nazwał je „Chamowem”. Co więcej, dziennik który wówczas prowadził otrzymał taki sam tytuł. Białoszewskiemu można zarzucić wręcz przerost snobizmu, bowiem sam mieszkał w szpetnym, 10-piętrowym bloku przy ul. Lizbońskiej, który choć zlokalizowany w granicach administracyjnych Saskiej Kępy, w niczym nie przypomina malowniczych willi przy Francuskiej czy Paryskiej.
Le Corbusier żyje
Wróćmy do francuskich sentymentów mieszkańców Saskiej Kępy. Jednym z twórców architektonicznego, modernistycznego oblicza dzielnicy był Bohdan Kazimierz Lachert, potomek spolonizowanych przedsiębiorców francuskich. To on w 1928 r. zaprojektował dla siebie dom przy ul. Katowickiej 9, jeden z pierwszych awangardowych warszawskich domów opartych o zasady Le Corbusiera.
Dom na Katowickiej do dzisiaj przywoływany jest jako sztandarowy przykład architektury modernistycznej, a jego elementy powielane były w innych budynkach dzielnicy. Niektóre z nich sam projektował, choćby efektowną willę przy ul. Francuskiej 12 z 1934 r. Jest to jeden z pierwszych w Warszawie budynków galeriowych. Przed wojną mieszkała w nim znana pisarka Danuta Mostwin, a w czasie okupacji funkcjonował tu punkt przerzutowy dla kurierów Rządu Polskiego w Londynie.
*
Zapraszamy również do sięgania po poprzednie odcinki serii wakacyjnej.
>>> PolskiFR na wakacjach 8 #1 | Spacer przez Ogrody Tuileries do Luwru <<<
>>> PolskiFR na wakacjach 8 #2 | Zachwyt nad Albanią <<<
>>> PolskiFR na wakacjach 8 #3 | Porto ma w sobie to coś <<<
>>> PolskiFR na wakacjach 8 #4 | Braga – historia i współczesność <<<
>>> PolskiFR na wakacjach 8 #5 | Podziwiając Piazza Navona <<<
>>> PolskiFR na wakacjach 8 #6 | Koloseum i jego tajemnic <<<
Dodaj komentarz