szukaj
Wyszukaj w serwisie


Polak z Francji przeszedł 500 km, żeby wesprzeć dzieła Nazaretanek

TS/AH / 12.06.2024
fot. archiwum Rafała Paszkowskiego
fot. archiwum Rafała Paszkowskiego

Zainspirowany spotkaniem rok wcześniej w Bieszczadach dwójki turystów, przemierzających Główny Szlak Beskidzki i wspierających cel charytatywny, pomyślałem, że może i ja mógłbym komuś pomóc – podkreślił w wypowiedzi dla Polskifr.fr Rafał Paszkowski – Polak z Francji – który w ciągu niespełna trzech tygodni postanowił przejść ok. 500 km, aby wesprzeć Dom Pomocy Społecznej dla dzieci i młodzieży, a także Dom Matki i Dziecka – placówki prowadzone przez Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu. Nadal zachęca innych do wsparcia.


Tę wyprawę Rafał Paszkowski planował od zeszłego roku. Początkowo chciał ją przejść w celach sportowo-turystycznych, ale postanowił zrobić to dla Nazaretanek, z którymi on i jego rodzina są związani, oraz podopiecznych Sióstr, którym one pomagają.

Trasa liczy ok. 500 km i prowadzi szczytami pasm Beskidów. Rozciąga się między Ustroniem a Wołosatem. Początek tegorocznej, majowej wędrówki był przyjemny, ale później zaczęły się trudności. Jak sam określił, wtedy rozpoczęły się jego „Rekolekcje w drodze”. „Pierwsze dni wędrówki przebiegały spokojnie: ładne widoki, sprzyjająca pogoda i wspaniały klimat schronisk. Jednak sielanka nie trwała długo, bowiem pierwszy raz w życiu doświadczyłem tak silnego bólu stóp, spowodowanego pęcherzami, że praktycznie uniemożliwiał chodzenie…” – opowiedział Paszkowski.

Szczęściem w nieszczęściu było to, że kontuzja przydarzyła się tuż przed Rabką. Polakowi z Francji udało się dotrzeć do nazaretańskiego Domu Matki i Dziecka „U Matusi”, który tam się znajduje. To jedna ze wspieranych przez niego placówek. „Siostry przyjęły mnie serdecznie i zaoferowały pomoc. W ciągu trzech dni wyleczyłem nogi i zobaczyłem, jak wygląda tamtejsze codzienne życie. Wytrwałość i służba Sióstr na rzecz najmniejszych i najsłabszych jest naprawdę godna podziwu. Nazaretanki w swym dziele liczą przede wszystkim na swoje siły, wsparcie osób dobrej woli oraz modlitwę” – zaznaczył Rafał Paszkowski, podsumowując kilkudniowy pobyt w tym miejscu, w trakcie którego udało mu się także pomóc Siostrom na miejscu, m.in. poprzez przydomowe prace i zajęcia z wychowankami.

W wypowiedzi dla Polskifr.fr Rafał Paszkowski podkreślił, że w trakcie pobytu u Sióstr zrozumiał, jak wiele ma i „jak krucha jest każda chwila i jak choroba najbliższych lub własna może wszystko zmienić. Dlatego uważam, że wspieranie inicjatyw pomocowych jest bardzo ważne”.

Odbywając podróż Polak z Francji miał również okazję do przemyśleń. „Ta długa droga pozwoliła mi odnaleźć spokój ducha. Miałem czas, nieprzerywany mailami i telefonami z pracy, aby pobyć w ciszy, otoczony naturą, wspaniałymi widokami i bliskością samego Boga. W czasie wędrówki spotkałem dobrych, uczynnych i otwartych ludzi. Wielu z nich dowiedziawszy się o charytatywnym celu mojej wędrówki ochoczo wsparło zbiórki na zrzutka.pl oraz wpłacało pieniądze bezpośrednio na konta fundacji” – opowiedział.

Do akcji Rafała Paszkowskiego włączyła się również jego parafia św. Pawła w Corbeil-Essonnes we Francji, której proboszcz ks. Andrzej Barnaś umożliwił dwukrotnie zebranie składki po Mszy Świętej. W inicjatywę włączyło się także wielu przyjaciół i znajomych Rafała. „Ten akt dobroci, którego byłem i jestem świadkiem, umocnił mnie na duchu i przywrócił nadzieję” – zaznaczył Paszkowski.

Polak z Francji jest wdzięczny wszystkim, którzy modlili się o sukces jego wyprawy i o zdrowie podczas marszu, gdyż po 19 dniach dotarł do celu, kończąc z sukcesem Główny Szlak Beskidzki. Pomoc jednak ciągle jest potrzebna. „Moja droga zakończyła się sukcesem, jednak droga Sióstr trwa nadal. Każdego dnia zmagać się będą z nowymi wyzwaniami, mając na uwadze dobro Rodziny. Wspierajmy je zatem jak możemy, modlitwą i materialnie” – podsumował Rafał Paszkowski.

Relację z trasy można obejrzeć na www.youtube.com/@szlakiemzpaszczakiem i na www.facebook.com/szlakiem.z.paszczakiem.

Linki do zrzutek:
https://zrzutka.pl/n7jnng Dom Matki i Dziecka „U Matusi”
https://zrzutka.pl/mb9ecu Dom Pomocy Społecznej w Łukowie

 

Publikujemy relację Rafała Paszkowskiego:

500 km „REKOLEKCJI W DRODZE”

Samotną wyprawę Głównym Szlakiem Beskidzkim (GSB) planowałem od zeszłego roku, początkowo traktując ją jako wyzwanie wyłącznie sportowo-turystyczne. Trasa GSB liczy 500 km i prowadzi szczytami pasm Beskidów. Rozciąga się między Ustroniem a Wołosatem. Szlak ten można przebyć od Wschodu na Zachód lub odwrotnie. Ja ruszyłem w kierunku wschodnim. Udokumentowane pieczątkami i zdjęciami przejście szlaku w czasie nie dłuższym niż 21 dni zapewnia zdobycie Diamentowej Odznaki GSB PTTK.

Trasa Rafała Paszkowskiego, fot. Google Maps

Po wielu przygotowaniach ruszyłem w trasę. Zainspirowany spotkaniem rok wcześniej w Bieszczadach dwójki turystów, przemierzających GSB i wspierających cel charytatywny, pomyślałem, że może i ja mógłbym komuś pomóc…

Od wielu lat, wraz z moją rodziną, związani jesteśmy ze Zgromadzeniem Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu, od roku należymy również do Stowarzyszenia Najświętszej Rodziny przy Zgromadzeniu Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu, dlatego to właśnie Siostrom postanowiłem pomóc. Siostry Nazaretanki prowadzą Dom Pomocy Społecznej dla dzieci i młodzieży, a także Dom Matki i Dziecka. Jedna z tych placówek znajduje się w Rabce, na trasie GSB.

Pierwsze dni wędrówki przebiegały spokojnie: ładne widoki, sprzyjająca pogoda i wspaniały klimat schronisk. Jednak sielanka nie trwała długo, bowiem pierwszy raz w życiu doświadczyłem tak silnego bólu stóp, spowodowanego pęcherzami, że praktycznie uniemożliwiał chodzenie…

Wtedy właśnie rozpoczęły się moje „Rekolekcje w drodze”.

Kontuzja zdarzyła się tuż przed Rabką, jednak udało mi się dotrzeć do nazaretańskiego Domu Matki i Dziecka „U Matusi”. Siostry przyjęły mnie serdecznie i zaoferowały pomoc. W ciągu trzech dni wyleczyłem nogi i zobaczyłem, jak wygląda tamtejsze codzienne życie.

Jak w każdej rodzinie dzieli się tam radości i smutki, prozę życia, wychowuje dzieci i pomaga mamom w jak najszybszym usamodzielnieniu się. Historie ich życia oraz historie życia dzieci niejednego mogłyby złamać, jednak dzięki miłości i zawierzeniu Najświętszej Rodzinie z Nazaretu wszystkie problemy są przezwyciężane, a wychowankom zapewnia się możliwość lepszego życia w otoczeniu miłości i pełnego wsparcia. Wytrwałość i służba Sióstr na rzecz najmniejszych i najsłabszych jest naprawdę godna podziwu. Nazaretanki w swym dziele liczą przede wszystkim na swoje siły, wsparcie osób dobrej woli oraz modlitwę. Podobnie jest w Domu Pomocy Społecznej w Łukowie.

W trakcie mojego pobytu „U Matusi”, dziękując za okazane wsparcie, starałem się pomóc Siostrom i ich podopiecznym: bawiłem się z najmłodszymi, odrabiałem lekcje, skosiłem trawę oraz naprawiłem rower. Czas tam spędzony zmienił moje spojrzenie na pomoc potrzebującym, jak również uświadomił mi, jak wiele jest osób, które takiego wsparcia potrzebują.

Zrozumiałem jak dużo mam, będąc otoczony kochającą rodziną i przyjaciółmi oraz wiodąc życie w zdrowiu. Zrozumiałem również jak krucha jest każda chwila i jak choroba najbliższych lub własna może wszystko zmienić. Dlatego uważam, że wspieranie inicjatyw pomocowych jest bardzo ważne.

Oprócz materialnego wymiaru pomocy, jakby w ukryciu, istnieje wymiar duchowy. Siostry proszą także o modlitwę w intencjach podopiecznych i ich własnych. Misja, której się podjęły – chęć pomocy młodym mamom, zaniedbanym i odrzuconym dzieciom, pomoc tym z różnymi problemami rozwojowymi to bardzo trudna i wymagająca praca, dlatego także wsparcie duchowe jest tu szczególnie ważne. Zachęcam zatem, aby w codziennej modlitwie nie zapominać o tych, którzy niosą pomoc oraz tych, którzy tej pomocy potrzebują.

Ta długa droga pozwoliła mi odnaleźć spokój ducha. Miałem czas, nieprzerywany mailami i telefonami z pracy, aby pobyć w ciszy, otoczony naturą, wspaniałymi widokami i bliskością samego Boga. W czasie wędrówki spotkałem dobrych, uczynnych i otwartych ludzi. Wielu z nich dowiedziawszy się o charytatywnym celu mojej wędrówki ochoczo wsparło zbiórki na zrzutka.pl oraz wpłacało pieniądze bezpośrednio na konta fundacji.

Do akcji włączyła się również Parafia św. Pawła w Corbeil-Essonnes we Francji, której Proboszcz ks. Andrzej Barnaś umożliwił dwukrotnie zebranie składki po Mszy Świętej.

Chciałbym również podziękować Stowarzyszeniu Najświętszej Rodziny przy Zgromadzeniu Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu w Paryżu za hojność i wsparcie dla wspomnianych domów opieki w latach ubiegłych i obecnie. Pomocy finansowej udzieliło również wielu moich Przyjaciół i Rodzina. Dziękuję wszystkim tym, którzy promowali informację o mojej wędrówce w mediach społecznościowych.

Ten akt dobroci, którego byłem i jestem świadkiem, umocnił mnie na duchu i przywrócił nadzieję.

Dziękuję także wszystkim, którzy modlili się o sukces mojej wyprawy i o zdrowie podczas marszu, bowiem po 19 dniach dotarłem do celu, zdobywając cały szlak GSB.

Moja droga zakończyła się sukcesem, jednak droga Sióstr trwa nadal. Każdego dnia zmagać się będą z nowymi wyzwaniami, mając na uwadze dobro Rodziny. Wspierajmy je zatem jak możemy, modlitwą i materialnie.

Rozejrzyjmy się, czy wokół nas nie ma osób potrzebujących pomocy, czy chociażby ciepłego słowa. Starajmy się znów stać jednością w tej mocno spolaryzowanej rzeczywistości i nieśmy sobie wzajemnie pomoc.

Życzę wszystkim, aby w pędzie życia znaleźli chwilę na refleksję, chwilę zadumy i ciszy, aby móc odnaleźć na nowo samych siebie i stać się światłem dla innych.

Do zobaczenia na szlaku!

 

Dzieła Sióstr można także wesprzeć bezpośrednio na konta:

PRZYSTAN W NAZARECIE – Dom Matki i Dziecka „U Matusi”
ul. Beskidzka 30
30-611 Kraków
BIC/Swift: BPKOPLPW
IBAN: PL 19 1020 2892 0000 5702 0760 6025

Fundacja „Dom Otwartych Serc”
w Łukowie ul. Broniewskiego 20/26
21-400 Łuków
Banku Spółdzielczy
w Trzebieszowie oddział Łuków
BIC/Swift: POLUPLPR
IBAN: PL 90 9206 1048 7101 0764 2000 0010

 

A to fotorelacja z wyprawy Rafała Paszkowskiego (zdjęcia z jego archiwum). A może ktoś z Was chciałby powtórzyć wyczyn Rafała w podobnym celu…?

 

czytaj też:

Francuskie akcenty bł. Franciszki Siedliskiej >>>

Kiedyś biegł przez Francję, teraz zakończył w Chorzowie bieg z Grecji >>>

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Avatar użytkownika, wgrany podczas tworzenia komentarza.


2024-06-17 23:15:14