szukaj
Wyszukaj w serwisie

Jełowicki. Polskość jest w nas #3 | Wielkie nadzieje, wielkie tragedie

Artur Hanula / 24.07.2020
Wojciech Kossak, Starcie belwederczyków z kirasjerami rosyjskimi na moście w Łazienkach 29 listopada 1830, wikimedia (domena publiczna)
Wojciech Kossak, Starcie belwederczyków z kirasjerami rosyjskimi na moście w Łazienkach 29 listopada 1830, wikimedia (domena publiczna)

Oto po raz kolejny spotykamy Aleksandra Jełowickiego, który ma prawie 26 lat i właśnie zastanawia się nad swoją przyszłością: duchowny czy mąż, małżeństwo czy kapłaństwo? Jest listopad 1830 r. Rodzinne strony przyszłego rektora Polskiej Misji Katolickiej we Francji nawiedza epidemia cholery, ale to dopiero początek wielkich nadziei i wielkich tragedii.


Czytaj też:

Jełowicki. Polskość jest w nas #2 | Rozterki młodego Aleksandra >>>

Jełowicki. Polskość jest w nas #1 | Pewnego razu w Hubniku >>> 

Świadkowie tamtych czasów, kiedy na Podolu szalała cholera, nie kryli wielkiego uznania dla postawy Aleksandra Jełowickiego, który ryzykował swoim zdrowiem, a właściwie życiem, dobrowolnie wybierając najtrudniejsze posługi wśród chorych. Podobno dzięki jego ofiarnej posłudze wielu ludzi powróciło do zdrowia.

29 listopada 1830 r. Polacy wystąpili zbrojnie przeciw caratowi. Ksiądz Aleksander wspominał później, że tę arcyważną wieść o wybuchu powstania w Warszawie dostarczył do dworu Jełowickich koniuszy. Informacja wywołała niezwykłe poruszenie wśród patriotów. Aleksander i jego bliscy mieli ochotę czym prędzej rzucić się na pomoc walczącym. Wszyscy zapomnieli o cholerze. Bracia Jełowiccy z najstarszym Edwardem na czele, który objął przywództwo po bardzo już schorowanym ojcu, zaczęli organizować siły powstańcze w okolicy. Aleksander bez wytchnienia jeździł gdzie popadło, załatwiając sprawy i werbując ochotników. Dostał nawet konia, którego nazwał Ścierką. Był to jego wierny towarzysz także w trakcie powstańczych walk.

Bracia Jełowiccy z ojcem, Wacławem; Maurin et Villain 1832 – Rodzinne; Powstancy z Podola 1831 rok, fot. wikimedia (na licencji CC BY-SA 4.0)

O wielkim zaufaniu jakim darzono młodego Aleksandra najdobitniej świadczy fakt, iż wybrano go naczelnikiem w powiecie hajsyńskim. Wydawało się, że wobec stosunkowo nielicznych oddziałów carskich w tym rejonie zwycięstwo jest naprawdę blisko. Jełowicki pisał później (we wszystkich cytatach pisownia oryginalna):

A ta myśl, że za parę dni będzie nam wolno wykrzyknąć Polskę i wolność, że już wolno nam będzie nie bezbronnym w więzieniach, ale z bronią w ręku na polu bitwy za Ojczyznę umierać, ta myśl pokonała grożące niebezpieczeństwo, i najposępniejszą przyszłość barwami tęczy oblekła.

Bracia Jełowiccy wraz ze starym ojcem oraz swoimi ludźmi połączyli się z innymi okolicznymi oddziałami, a naczelną komendę nad powstańcami objął już 80-letni gen. Benedykt Kołyszko.

Gen. Benedykt Kołyszko, wikimedia (domena publiczna)

Aleksander Jełowicki, oprócz tego, że wsławił się walecznością w licznych potyczkach, był także powstańczym pisarzem, a nawet zdarzyło mu się przemawiać w imieniu generała. Mało tego, w dużej mierze to on czynnie zastępował generała i poniekąd przejmował obowiązki dowódcy powstania. Po latach pierwszy rektor Polskiej Misji z bólem przyznał, że wielu powstańców nie zasłużyło na to miano, bo wykazywali się tchórzostwem w chwilach prawdy.

23 maja 1831 r. to jedna z najtragiczniejszych dat w życiu Aleksandra Jełowickiego i jego braci. Właśnie tego dnia w trakcie walk w okolicach wsi Majdan zginął w boju ich ojciec Wacław. Kolejną wielką tragedią był upadek powstania na Podolu i Ukrainie, które pociągnęło za sobą poważne reperkusje i najgorsze prześladowania ze strony mszczącego się zaborcy. Przegrane powstanie na zawsze odciśnie niezatarte piętno na przyszłym rektorze Polskiej Misji we Francji, który bardzo cenił polskość i wartości narodowe, ale ganił narodowe wady Polaków, które w dużej mierze spowodowały upadek zbrojnej konfrontacji z carską Rosją.

Wieś Majdan, wikimedia, by IgorPunda – Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=64589573

Po okresie spędzonym w dwóch więzieniach Aleksander Jełowicki ruszył z oddziałami polskimi ku Warszawie. Powstanie wszak ciągle jeszcze trwało w różnych miejscach. W lipcu 1831 r. Aleksander dał się poznać jako utalentowany reporter, który zdał Sejmowi relację z przebiegu walk na Podolu. Zaangażował się w działania organizacji patriotycznych, a za bohaterstwo wszyscy Jełowiccy dostali ordery Virtuti Militarni. Co ciekawe, żaden z nich wyróżnienia nie przyjął, uważając udział w powstaniu za obowiązek, a nie pole do zdobywania próżnej chwały.

Obrady sejmowe w Warszawie wprawiły patriotę Aleksandra w fatalny nastrój. Widział wiele prywaty i kłótni o drobiazgi. To nie zapowiadało niczego dobrego. Jako miłośnika koni dotknęło go też to, że do walk przeznaczano mniej zdatne konie, a te najlepsze służyły do przewożenia wykwintnych karoc. Wszelkie obserwacje powstańcze poczynione na Podolu i Warszawie będą potem miały duży wpływ na opracowanie przez Jełowickiego programu odrodzenia narodowego, który będzie starał się wcielać w życie będąc rektorem PMK w Paryżu.

Skrzynecki na litografii François le Villain (ok. 1832–1837), wikimedia (domena publiczna)

Aleksander Jełowicki początkowo chwalony w Warszawie stopniowo stawał się dla wielu rodaków balastem; ciążyła im jego prawość i maksymalne oddanie sprawie polskiej. Znamienne, że przyszły rektor wytknął błędy nawet naczelnemu wodzowi gen. Janowi Skrzyneckiemu, który był w stanie po cichu przyznać się do win, jak choćby tej, iż zabrakło z jego strony pomocy dla Polaków walczących na Podolu. Jełowicki potrafił jednak docenić także dobre strony gen. Skrzyneckiego. Przyznał:

Skrzynecki był i najlepszy jenerał, i najlepszy mówca. Nie jego w tem wina, żeśmy lepszego nie mieli.

Warto pamiętać, że Aleksander Jełowicki był sceptykiem w stosunku do oczekiwanej przez wielu pomocy ze strony Francji i Anglii lub jakichkolwiek innych rządów. Uważał, że o pomoc należy udać się do ludów, do narodów. Ponadto zachęcał członków sejmu do rozdzielenia Warszawy między siebie i stawania na czele ludzi tam mieszkających w obronie Ojczyzny. Przyszły rektor z zapałem wołał z mównicy sejmowej:

Szczęśliwi, jeśli tę ukochaną Ojczyznę okupim śmiercią naszą!

Te dążenia Aleksandra można potraktować jako młodzieńczą fantazję i nadgorliwość, ale może właśnie to była jedyna szansa do uratowania stolicy – z pomocą ludu. Tak czy inaczej posłowie nie przystali na plan młodego Jełowickiego. Choć trwały jeszcze walki we wrześniu 1831 r. już praktycznie było wiadomo, że nie ma żadnych nadziei na jakiekolwiek powodzenie zbrojnej akcji Polaków. Jełowicki był w składzie oddziałów maszerujących m.in. przez Toruń, Wrocław, Kraków aż do Lwowa.

Polski Prometeusz, obraz Horace Verneta jako alegoria upadku powstania listopadowego, wikimedia (domena publiczna)

Wszystko definitywnie zmierzało jednak  do poddania się Rosjanom. Rozpoczynała się Wielka Emigracja, której organizowaniem zajął się m.in. Aleksander, ale to jest już temat na kolejną opowieść.

Więcej szczegółów, cytatów i ciekawostek na temat okresu powstańczego w życiu ks. Aleksandra można znaleźć w książce, która jest głównym źródłem informacji na potrzeby tej serii: J. Klechta, Powstaniec. Tułacz. Kapłan. Ks. Aleksander Jełowicki (1804-1877) pierwszy rektor Polskiej Misji Katolickiej we Francji, Polska Misja Katolicka we Francji, Paryż 2004; z niej również pochodzą powyższe cytaty.

Jełowicki. Polskość jest w nas | Zapowiedź >>>

„Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, głupio było, głupio będzie!” >>>


2024-03-01 00:15:11