szukaj
Wyszukaj w serwisie


Co widzi Francuz patrzący na Halę Stulecia?

Mariusz Grabowski / 10.11.2025
Hala Stulecia we Wrocławiu, fot. Autorstwa Jar.ciurus - Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=29281038
Hala Stulecia we Wrocławiu, fot. Autorstwa Jar.ciurus - Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=29281038

Czy ekspresjonistyczna wrocławska Hala Stulecia, wzniesiona w latach 1911-1913 według projektu Maksa Berga, ma związek z historią Francji? Owszem, to pomnik niemieckiej, a właściwie pruskiej dumy, upamiętnienie bitwy pod Lipskiem z 1813 r.


Owej batalii, upamiętnionej w historii Niemiec jako „Völkerschlacht bei Leipzig”, Prusacy nie wygrali rzecz jasna sami, ale w koalicji z Austrią, Rosją, Wielką Brytanią i Szwecją. W dn. 16-19 października 1813 r. armia Napoleona straciła blisko 60 tys. wojaków i w dużej mierze była to zasługa księcia Gebharda Leberechta Blüchera von Wahlstatta, feldmarszałka Królestwa Prus.

„Sławić germańskiego ducha”

Hala Stulecia to zatem nie tylko dowód kunsztu architektonicznego Niemców, ale też meandrów ich historiozofii. Wszak impulsem do zjednoczenia Prus i rozkwitu Wrocławia jako europejskiej metropolii była… wcześniejsza porażka z Francuzami.

Oto w 1807 r. Hieronim Bonaparte, brat Cesarza, po zaciekłej walce zdobył miasto i niemal natychmiast rozkazał rozebranie murów obronnych. Chciał upokorzyć wroga, tymczasem mimowolnie przyczynił się do dynamicznego rozwoju śląskiej stolicy. Z ok. 60 tys. mieszkańców na początku XIX w., sto lat później było ich już znacznie ponad pół miliona.

I to oni w zbliżającą się setną rocznicę bitwy pod Lipskiem postanowili uczcić pruski triumf czymś niestandardowym gmachem, który „na wieki miał sławić silę germańskiego ducha”.

Napoleon i Poniatowski w bitwie pod Lipskiem, mal. January Suchodolski, fot. wikimedia (domena publiczna)

Istny cud technologii

W 1889 r. w Paryżu zbudowano Wieżę Eiffla, dlaczego Wrocław miałby być gorszy? W sąsiedztwie ogrodu zoologicznego, skądinąd jednego z najstarszych na świecie (powstał już w 1865 r.) wygospodarowano sporą działkę i rozpisano konkurs na przyszły gmach. Spośród 43 zgłoszonych projektów wybrany został koncept miejskiego architekta, Maksa Berga.

Był jak czytamy na stronie halastulecia.pl „Wizjonerski. Nowatorski. Prekursorski. Ale drogi – 1,9 miliona ówczesnych marek. 28 czerwca 1911 roku projekt uzyskał formalne zezwolenie na budowę. Podyktowana funkcją forma przełożyła się na konkretne rozwiązania konstrukcyjne Maksa Berga. Architekci na całym świecie przecierali oczy ze zdumienia. Inżynierowie dyskretnie, ale miarowo pukali palcem wskazującym w czoło. Koncepcja była absolutnym novum, także z powodu wykorzystanego materiału – żelbetu”.

Jak ją nazwiemy, panowie?

Zostawmy na boku kwestie technologii, dla przeciętnego wrocławianina znacznie ważniejsza niż żelbet była nazwa nowej budowli. W niezliczonych konkursach i w gazetowych apelach pojawiały się kolejne propozycje, czasem wręcz fantastyczne: „Hala Germanii”, „Hala Lipska”, „Duch Teutonii” czy wreszcie „Duma Niemiec”.

Ogłoszona odgórnie nazwa „Hala Stulecia” („Jahrhunderthalle”) wzbudziła powszechne sprzeciwy. Pytano: „Czy w przyszłości ktoś będzie wiedział o jakie stulecie chodzi?” i ubolewano nad „nadmierną zachowawczością” władz w Berlinie, bo to przecież tam, a nie we Wrocławiu decydowano o tak prestiżowych sprawach.

W dzienniku „Breslauer Zeitung” ukazał się nawet apel podpisany przez oficerów stacjonującej w mieście 11 Dywizji, domagających się, by nowo powstający gmach nazwać „Halą Feldmarszałka Gebharda Blüchera”. A przed jej frontem ustawić „na wieczną pamiątkę” armaty zdobyte na Farncuzach podczas wojny 1870-1971 r., jak to powszechnie czyniono w innych niemieckich miastach.

Dodajmy, że Blücher zmarł w 1819 r. w Krobielowicach niedaleko Wrocławia, w pałacu podarowanym mu za lipskie zwycięstwo. W połowie XIX w. urządzono tam nawet mauzoleum ku jego czci.

Ambasador słucha nadburmistrza

Ale nawet bez symbolicznych odniesień do postaci feldmarszałka Hala była obiektem wyjątkowym, mając żelbetonowe przykrycie o największej rozpiętości na świecie; większe rozmiary osiągały wówczas tylko nieliczne konstrukcje stalowe. „Hala liczy 42 m wysokości, a nakrywająca ją kopuła 67 m średnicy. Maksymalna szerokość wnętrza hali wynosi 95 m, a dostępna powierzchnia wynosi 14,0 tys. m². Prócz samej centralnej hali w budynku zaplanowano jeszcze 56 innych pomieszczeń wystawienniczych, obszerne okrążające główną salę kuluary, a całość obliczona była na 10 tysięcy osób” – czytamy w tomie autorstwa Jerzego Ilkosza „Hala Stulecia. Dzieło Maxa Berga”.

Otwarcie Hali nastąpiło 20 maja 1913 r. Wtedy to nadburmistrz Paul Matting wygłosił wielce patriotyczne przemówienie, w którym nazwał ją „pomnikiem wyzwolenia ojczyzny i przestrogą dla przyszłych pokoleń”. Przemówienia wysłuchało ponad 5 tys. gości. W tym Jules Cambon, ambasador francuski w Berlinie i co dodaje tej historii politycznej pikanterii – były oficer w wojnie francusko-pruskiej.

Jahrhunderthalle około 1920, fot. Wikimedia (domena publiczna)

Jaką rocznicę świętujemy?

Owo polityczne tło otwarcia Hali do dziś dzieli historyków. Są tacy, którzy dowodzą, że Matting w zawoalowany sposób nawiązywał do proklamacji króla Prus Fryderyka Wilhelma III („Do mojego ludu”) z 17 marca 1813 r. Monarcha wzywał wówczas poddanych, „Prusaków i Niemców”, do wspólnej wojny o wyzwolenie „spod obcych władców” i apelował o „włączenie się społeczeństwa do walki przeciw Napoleonowi”.

Inni dopatrują się tu nie akcentów antyfrancuskich, ale wewnętrznych sporów w łonie niemieckiego establishmentu. Oto inaugurację Hali demonstracyjnie zignorował król i cesarz Wilhelm II, który nie objął także patronatem odbywającej się weń Wystawy Stulecia. Był niezadowolony z uczczenia proklamacji, a nie rocznicy samej bitwy pod Lipskiem, więc na inaugurację wydelegował następcę tronu – księcia Prus Fryderyka Wilhelma.

Książę, który był na co dzień dowódcą 1. Regimentu Brygady Przybocznej Huzarów w Gdańsku, zaraz po otwarciu wystawy opuścił Halę głośno brzęcząc ostrogami. Co było świetnie słychać dzięki doskonałej wręcz akustyce obiektu.

Hala w trakcie Wystawy Ziem Odzyskanych, fot. wikimedia (domena publiczna)

 

czytaj też: >>> Ostatnie chwile władcy Lotaryngii Stanisława Leszczyńskiego <<<

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Avatar użytkownika, wgrany podczas tworzenia komentarza.


2026-02-10 00:15:18
Skip to content