szukaj
Wyszukaj w serwisie


Cesarz Napoleon Bonaparte: wielka miłość Adama Mickiewicza

Mariusz Grabowski / 14.12.2025
Stosunek naszego największego romantycznego wieszcza do Napoleona można nazwać wręcz „nabożnym”. Jean-Auguste-Dominique Ingres, Napoleon na tronie cesarskim (fragment), fot. wikimedia (domena publiczna)
Stosunek naszego największego romantycznego wieszcza do Napoleona można nazwać wręcz „nabożnym”. Jean-Auguste-Dominique Ingres, Napoleon na tronie cesarskim (fragment), fot. wikimedia (domena publiczna)

Stosunek naszego największego romantycznego wieszcza do Napoleona można nazwać wręcz „nabożnym”. Przez całe dorosłe życie był zafascynowany osobą i dokonaniami słynnego Francuza. A ślady tego uwielbienia czytelnicy z łatwością odnajdą na kartach „Pana Tadeusza”. 2 grudnia obchodziliśmy 221. rocznicę koronacji Napoleona na cesarza Francuzów, natomiast 24 grudnia przypada 227. rocznica urodzin Mickiewicza.


„Napoleon z Nowogródka”

Zestawmy daty: w 18o4 r., gdy Napoleon nałożył koronę w w katedrze Notre-Dame, przyszły poeta miał dopiero 6 lat, zatem niewiele rozumiał z globalnej geopolityki. Ale gdy w 1812 r. Napoleon powziął swoją wielką wyprawę na Moskwę, Mickiewicz miał już lat 14 i jak większość rodaków widział w Cesarzu nadzieję na zmartwychwstanie Rzeczypospolitej.

Jego fascynacja osobą Napoleona przejawiała się wówczas w najróżniejszy sposób. W listach do przyjaciół zwykł podpisywać się „Napoleon z Nowogródka”, niekiedy używał też dwóch imion „Adam Napoleon”, albo nieco tajemniczej sygnatury „A.N. Vivlas”. Miało to być nieco dziwną zbitką francuskiego słowa „vive”, czyli „niech żyje” i polskiego „las”. Ale zdarzało się też poecie podpisać w formie bardziej formalnej jako „A.N. Mickiewicz”.

Co ciekawe, nie był jedynym wśród romantyków. W swych upodobaniach Adam Bernard (tak miał na drugie imię Mickiewicz) miał naśladowców – imieniem Napoleona podpisywał się np. przyjaciel poety, także poeta Jan Czeczot.

Dom Adama Mickiewicza w Nowogródku, w XIX w., fot. wikimedia (domena publiczna)

Mały Adaś wypatruje

Alojzy Ligenza Niewiarowicz, autor wydanych w 1878 r., we Lwowie „Wspomnień o Adamie Mickiewiczu”, swego czasu bardzo popularnych, aczkolwiek podkoloryzowanych plotkuje, że 14-letni Adaś z niecierpliwością wypatrywał przybycia wojsk napoleońskich na Litwę, a szczególnie do prowincjonalnego Nowogródka.

Mimo, że wszelkie informacje dotyczące zbliżającej się armii francuskiej – dowodzi Niewiarowicz – były przez władze carskie skutecznie blokowane, by nie wywoływały fermentu wśród miejscowej ludności i nie przyczyniły się do wybuchu powstania, „Adam intuicyjnie wyczuł chwilę, w której żołnierze pojawili się w mieście”.

„Tego dnia wczesnym rankiem wszedł po schodach na wieżę kościelną, a z jej okna patrzył w stronę, skąd miała się zbliżać armia. Kiedy zobaczył awangardę, a po chorągwiach poznał, że w jej skład wchodzili Polacy, ruszył po schodach na dół, by obwieścić mieszkańcom Nowogródka radosną wieść”.

Niestety, jego entuzjazm zgasł, bo na dole okazało się, że ktoś zamknął drzwi do wieży. Podekscytowany Mickiewicz wahał się tylko chwilę. Potem „wyłamał kilka desek i wybiegł na ulicę głośno ogłaszając przybycie narodowej chorągwi”.

Pomnik Adama Mickiewicza przy dawnym domu poety, fot. Autorstwa Kapsuglan – Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=30574079

Napoleon i Bóg

Już na emigracji, gdy Mickiewicz rozpoczął wykłady na Collège de France, jego miłość do Cesarza Francuzów tylko wzrosła. Co jest o tyle zdumiewające, że swoje wykłady z literatur słowiańskich prowadził w latach 1840-1844, a zatem grubo ponad dwie dekady po śmierci Napoleona. Prof. Ewa Hoffmann-Piotrowska, historyk idei i znawczyni polskiego romantyzmu posuwa się do stwierdzenia, że Mickiewicz, wówczas gorliwy towiańczyk, Napoleona „uchrystusawiał”. Wynikało to zapewne stąd, że poeta „szukał wzoru człowieka zupełnego, który byłby syntezą słowa i czynu”.

„Kult Napoleona – pisze Hoffmann-Piotrowska – był w czasach romantyzmu rzeczą powszechną (…) a biografia francuskiego mocarza nadawała się doskonale, by wypełniać ramy różnych mitów, spełniając zapotrzebowanie na różne historie: o wybitnym indywidualiście i samotniku, genialnym strategu poruszającym masy magnetycznym słowem, wreszcie o społecznym awansie, który stał się udziałem korsykańskiego parweniusza”.

Nic zatem dziwnego, że Mickiewicz widział w nim kolejnego Chrystusa. Cesarz Francji, „patron nowej epoki” chrześcijańskiej, proklamowanej, według poety, przez przybyłego w 1841 r. z Litwy Andrzeja Towiańskiego, znalazł się na szczycie w hierarchii nowych świętych jako ogniwo między Chrystusem a Towiańskim. „Bóg zresztą niejako sam potwierdzał to rozpoznanie, każąc Mistrzowi Andrzejowi zapukać do drzwi Mickiewicza, niedługo po tym, gdy w Paryżu świętowano sprowadzenie prochów małego cesarza w końcu 1840 r.” – pisze Hoffmann-Piotrowska.

Portret Andrzeja Towiańskiego pędzla Walentego Wańkowicza z ok. 1830, fot. wikimedia (domena publiczna)

Oczy jego wzniesione

Mickiewicz, stojący na katedrze w Collège de France i wykrzykujący o boskości Napoleona musiał budzić u słuchaczy mieszane uczucia. Do legendy przeszedł jego wykład z 19 marca 1844 r., kiedy to zdziwionym, a zapewne i rozbawionym słuchaczom, pomocnicy poety wręczali odbitki litografii Cesarza autorstwa towiańczyka Walentego Wańkowicza. Widzicie „Geniusza, przedstawiciela boleści całej Europy” – tak Mickiewicz tłumaczył sens owego wizerunku. Miał przy tym oczy wzniesione ku niebu, ręce położone na mapie Europy i uduchowiony wyraz twarzy.

Świadkowie wykładu wspominali, że portret pisarza nie był najwyższej jakości. „Na sztychu był wizerunek Napoleona – wspominał Michał Budzyński, poeta i były powstaniec – w surducie zapiętym pod szyją, w palonych i wysokich butach, z niewypowiedzianą boleścią na twarzy”.

Jednak inni widzieli w ikonie cesarza jedynie „żenujący bohomaz”. Napoleon przedstawiony był wedle nich „nie w mundurze, ale w długim przezroczystym welonie, który upięty na głowie, spadał mu do nóg”.

Dziedziniec Collège de France w Paryżu, fot. wikimedia (domena publiczna)

„Napoleon z nami”

Wykłady Mickiewicza w Collège de France i dokonana tam apoteoza Napoleona znane są jedynie nielicznym: bibliofilom i poszukiwaczom historycznych dziwactw. Prawdziwe unieśmiertelnienie Cesarza dokonało się bowiem dekadę wcześniej: w 1834 r. w „Panu Tadeuszu”. Napoleon jest tam co prawda fizycznie nieobecny, ale jako mit przewija się nieustannie. „Bóg jest z Napoleonem, Napoleon z nami”. O jego osobę spierają się Podkomorzy i Sędzia, jego portret wisi w Soplicowie, a ks. Robak nosi tabakierę z jego konterfektem.

„On jest wódz, co rozpędził mocarze olbrzymie,
On pierwszy powiedział do narodów: Zginie,
Kto wam wolność odbiera!”

Ciągłe dytyramby na cześć „Boga wojny”, wkładane w usta różnych bohaterów, są rzecz jasna sądami samego poety. Nic więc dziwnego, że do napoleońskiej armii wciela „Tadeuszka”, jednego z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów, jakiego stworzyła polska literatura.

Pan Tadeusz w wydaniu A. Jełowickiego, Paryż, wikimedia (domena publiczna)

W sferze ducha

Mickiewicz – niczym Rzecki w „Lalce” – nigdy nie wyrzekł się romantycznej wiary w to, że Napoleon został zesłany Polakom przez Opatrzność. Gdy we wrześniu 1855 r., podczas Wojny Krymskiej, wyjeżdżał do Konstantynopola, aby tworzyć tam Legion Polski był przekonany, że towarzyszą mu duchy Napoleonów. Dwóch, bowiem do Napoleona I dołączył Napoleon III.

Niezastąpiony w anegdotach Alojzy Ligenza Niewiarowicz dawał we „Wspomnieniach o Adamie Mickiewiczu” najświętsze słowo honoru, że poeta powziął pomysł wyjazdu właśnie po duchowej konferencji z Napoleonem młodszym. Oto pewnego razu, gdy wbrew zwyczajowi odwiedził poetę w ciągu dnia, zastał Mickiewicza w obszernej izbie leżącego na łóżku w szlafroku. Gdy zbliżył się doń zauważył, że ten jest mocno wzruszony.

Zapytał o przyczynę, a ten odpowiedział, że gdyby był przyszedł nieco wcześniej, stałby się świadkiem jego rozmowy z Napoleonem III. Kiedy zdumiony Ligenza zaczął powątpiewać w zdrowie poety, Mickiewicz odpowiedział mu spokojnie: „Nie dziw się i nie posądzaj, jestem zupełnie przy zdrowych zmysłach, ale nie mogę zaprzeczyć temu, co sam widziałem i słyszałem”…

Jean Hyppolyte Flandrin, Napoleon III , 1861 / Wikimedia Commons

 

czytaj też: >>> Tajemnica śmierci Mickiewicza: wśród podejrzanych cholera, Rosjanie i… rodacy <<<

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Avatar użytkownika, wgrany podczas tworzenia komentarza.


2026-01-16 00:15:21
Skip to content