szukaj
Wyszukaj w serwisie


Relacja z wyjazdu nauczycieli z Polskiej Szkoły w Paryżu na Bialoruś

Anna Czaja / 21.07.2019



Myślami wciąż jestem na Białorusi i myśli wciąż niepoukładane. Dawno nic nie poruszyło mnie tak mocno, pod wieloma względami. Bardzo wielowymiarowa ta nasza podroż była….


Pierwszy wymiar: krajobraz… polski do bólu: lasy sosnowo – brzozowe, jagody, maliny, jeziora… . Kraj wydaje się wyludniony – szosy, “autostrady” płatne i puste…rzadko kogokolwiek mijaliśmy… strach się zepsuć w takim pustkowiu… Od czasu do czasu jakaś zagubiona osada, chatynka kolorowa, zadbana, z małym warzywnym ogródkiem pełnym kwiatów… Jak na Mazowszu? na Podhalu? w Częstochowskim? wciąż musiałam się szczypać, że przecież jestem znacznie dalej…

Drugi wymiar: wszechobecność polskiej historii i literatury. W Muzeum Mickiewicza przewodniczka przemawia do nas przepiękną kresową polszczyzną, okraszając opowieść recytacjami z „Pana Tadeusza” oraz innych utworów poety. W takim otoczeniu nie można było tej recytacji nie wtórować… . Pod tą samą rozłożystą lipa szukamy cienia jak dzieci nowogrodzkie 200 lat temu – tylko cień zapewne większy.

W Grodnie wciąż obecna pani Eliza. Pani przewodnik w muzeum mówi o niej, jakby odeszła dopiero co, a przecie minęło 109 lat, podkreśla, że tej postaci nie dał rady zamieść pod dywan historii panujący tu niepodzielnie tylu lat komunizm. Wśród ulic Komsomolskiej, Lenina, Sowieckiej (i innych tego typu) wędrujemy Bulwarem Orzeszkowej, nazwanym tak jeszcze za życia pisarki. Na grobem Jana i Cecylii i mogiła powstańców styczniowych szumią potomkowie drzew z opowiadania „Gloria Victis”.. Nie do wiary! To wszystko tu jest? Niezmienne – od tylu lat?! Ktoś o to dba, czuwa nad tym, by nie zginęło i wciąż przypominało, czyją krwią zroszona ta ziemia, czyim trudem była uprawiana. Przychodzi refleksja, że w wolnym kraju zapewne już by ktoś na tym ubił setny interes i postawił budki z colą. Na szczęście w nieszczęściu nie ma tu takiej możliwości.

I to kolejny wymiar…Ludzie… W każdej zwiedzanej przez nas szkole czekały dzieci. Od początku czerwca mają wakacje, ale pani Borys kazała przyjść, więc przyszli.

I recytowali, śpiewali, przedstawiali, porywali nas swoim profesjonalizmem, w większości sami laureaci rożnych konkursów teatralnych i recytatorskich. Praca, jaką wykonują nauczyciele języka polskiego, to praca siłaczek, która przynosi owoce, ale…owocem najczęściej jest wyjazd do Polski i w świat. Jeśli znasz język polski, masz szanse poprawić swój los. Białoruski teoretycznie jest językiem oficjalnym na równi z rosyjskim, z tym, że jeśli chcesz iść na studia, to tylko po rosyjsku…już w liceum jest tylko rosyjski. Białoruski to język w odwrocie zgodnie z polityka władz. Polski zna tylko najstarsze pokolenie i dzieci, które się go uczą…pośrodku jest pustka w języku rosyjskim. Jeśli pracujesz w szkole polskiej, niemal pewne, że co jakiś czas zaproszą cię na rozmowę, w trakcie której dowiesz się, że już cię więcej nie zatrudnią nigdzie… a w polskiej społecznej szkole na utrzymanie rodziny nie zarobisz… Kilka nauczycielek jest mocno zaniepokojonych o swój los od września… Słuchając tych opowieści o życiu zwykłych ludzi, poczułam się jak w „Syzyfowych pracach” Żeromskiego…i jak w peerelowskiej rzeczywistości …pełnej masówek i wieców, donoszenia i werbowania. W miejsce narodowość w dokumentach najczęściej widnieje – kreska…i to już akt odwagi, by nie dać sobie wpisać “rosyjska”. W sklepach wszystko znajdziesz, ale wszytko droższe niż tu we Francji, a zarobki naprawdę niewspółmierne. Oczywiście, możesz wyjechać, ale musisz przejść gehennę kompletowania niezliczonej ilości dokumentów.

I ludzie wyjeżdżają, a zadłużony kraj coraz bardziej uzależnia się od wschodu.

Tak tam jest… A ludzie serdeczni, serce na dłoni, z dziećmi przychodziły całe rodziny, żeby się przez chwile poczuć jak w Polsce… .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Avatar użytkownika, wgrany podczas tworzenia komentarza.


2024-07-12 23:15:13