Kiedy wspólnota staje się domem. Odpust i Jasełka w parafii św. Genowefy

fot. Piotr Fedorowicz
Nie każda uroczystość zostaje w pamięci. Ta niedziela została — przez harmonię i sens, z jakim wszystko zostało przeżyte. Taka właśnie była niedziela 18 stycznia w parafii św. Genowefy na Exelmans w Paryżu — dzień odpustu parafialnego, a zarazem dzień prawdziwego spotkania.
Centralnym punktem uroczystości była Msza Święta o godz. 11.30, sprawowana w licznej obecności parafian oraz gości związanych z naszą wspólnotą. Eucharystia stała się dziękczynieniem za dar Patronki parafii — Świętej Genowefy — oraz za żywą, różnorodną rodzinę parafialną, która mimo codziennych rozproszeń potrafi się zgromadzić wokół tego, co najistotniejsze.
Po Eucharystii przyszedł czas na Jasełka, przygotowane przez Siostry Nazaretanki wraz z dziećmi i młodzieżą szkoły działającej przy parafii, przy aktywnym zaangażowaniu rodziców. Przedstawienie miało rozbudowaną, przemyślaną formę i wyraźnie wykraczało poza klasyczny schemat inscenizacji bożonarodzeniowej.
Opowieść rozpoczęła się w Jerozolimie od spotkania starca Symeona i prorokini Anny — postaci często pomijanych, a przecież kluczowych dla zrozumienia tajemnicy Wcielenia. Ich cierpliwe oczekiwanie, trwanie w nadziei i wierności obietnicy nadało ton całej narracji. To właśnie oni przypomnieli, że Bóg przychodzi w ciszy i prostocie, a rozpoznać Go potrafią ci, którzy nie przestają czekać.
Dalsze sceny prowadziły widzów przez kolejne etapy historii zbawienia: Zwiastowanie, drogę Maryi i Józefa do Betlejem poprzedzoną ogłoszeniem dekretu o spisie ludności przez rzymskiego żołnierza, poszukiwanie miejsca, Narodzenie Jezusa oraz Ofiarowanie Dzieciątka w świątyni. Całość dopełniały klasyczne sceny z królem Herodem oraz pokłonem Mędrców — bez nadmiaru patosu, raczej jako element większej, spójnej opowieści.
To, co szczególnie przykuwało uwagę, to jedność formy i treści. Starannie przygotowane stroje nie były jedynie dekoracją, lecz pogłębiały przekaz poszczególnych scen. Muzyka nie stanowiła tła, ale prowadziła narrację, a całość miała momentami charakter niemal medytacyjny, zapraszający do wewnętrznego zatrzymania.
Szczególną rolę odegrała choreografia z oprawą muzyczną. Taniec aniołów i taniec pasterzy wyróżniały się spójnością, wyczuciem formy oraz trafnym doborem muzyki. Nie były one dodatkiem ani przerywnikiem, lecz integralną częścią opowieści, pomagającą przeżywać kolejne sceny nie tylko słowem, ale także gestem i rytmem. Całość tej przestrzeni artystycznej przygotowała była uczennica naszej szkoły.
Zwieńczeniem Jasełek był prosty, a zarazem bardzo wymowny gest. Uczennica klasy III podeszła do żłóbka i pokłoniła się Dzieciątku w imieniu dzieci naszej szkoły i parafii. Następnie wykonała na skrzypcach kolędę „Lulajże Jezuniu”. Był to moment szczególnie poruszający — pełen skupienia, ciszy i dziecięcej szczerości. Wykonanie było piękne, niosło w sobie delikatność i naturalność, które pozwoliły wszystkim jeszcze przez chwilę zatrzymać się przy Tajemnicy Narodzenia.
Po zakończeniu wykonano wspólne zdjęcie całej jasełkowej ekipy, a następnie proboszcz parafii, ks. Paweł Witkowski zaprosił wszystkich na poczęstunek do domu parafialnego. Przygotowany przez parafian stół stał się naturalnym dopełnieniem dnia — czasem rozmów, wspomnień i spotkań po latach, szczególnie z tymi, którzy z różnych, często bardzo zwyczajnych powodów, rzadziej bywają dziś w parafii. Dla wielu była to okazja do zatrzymania się, wymiany kilku słów i ponownego odnalezienia znajomych twarzy.
Nie było w tym nic nadzwyczajnego. I właśnie w tej prostocie kryła się wartość tego spotkania: spokojne, dobre bycie razem, bez pośpiechu i bez potrzeby dodawania czegokolwiek więcej. Dokładnie w duchu św. Genowefy i w duchu wspólnoty, która chce pozostać realna, rodzinna i żywa — nie tylko od święta.
Zdjęcia: Piotr Fedorowicz


























czytaj też: >>> Koncert kolęd i pastorałek w Barlin <<<
Dodaj komentarz