Raport | Co się dzieje z francuską armią? Ekspert: ma teraz jedynie ok. 200 czołgów

fot. pixabay.com
Siły Zbrojne Francji nie są w pełni dostosowane do prowadzenia długotrwałych działań zbrojnych we wschodniej Europie – wynika z najnowszego raportu Ośrodka Studiów Wschodnich. Jacek Tarociński z OSW wyjaśnił w rozmowie z PAP, że wynika to m.in. z braku rezerw sprzętowych i relatywnej lekkości wojsk lądowych.
Francja jako państwo członkowskie NATO o jednym z największych potencjałów obronnych będzie odgrywała znaczącą rolę w obronie zbiorowej – również w kontekście potencjalnego zmniejszania zaangażowania militarnego USA w Europie – wynika z najnowszego raportu Ośrodka Studiów Wschodnich, do którego dotarł PAP.
Jak powiedział PAP jeden z autorów raportu, Łukasz Maślanka z Zespołu Bezpieczeństwa i Obronności w OSW, w ostatnich latach zauważono bardzo dużą zmianę retoryczną dot. polityki bezpieczeństwa Francji.
– W oficjalnych dokumentach strategicznych widać przejście z priorytetu utrzymywania stabilności w obszarach ważnych dla polityki Francji, jak Afryka, Indo-Pacyfik czy Bliski Wschód, do zagadnienia obrony zbiorowej w Europie – wyjaśnił. – Jest ona zauważalna zwłaszcza w aktualizacji Narodowego Przeglądu Strategicznego w 2025 r., w którym Rosję przedstawia się bezpośrednio jako potencjalnego agresora.
Maślanka zwrócił uwagę na znaczący wzrost wydatków wojskowych w ostatnich latach – od czasu, gdy prezydentem został Emmanuel Macron, przyjęto dwie ustawy o planowaniu wydatków wojskowych (Lois de programmation militaire, LPM – PAP), które wytyczają kierunek modernizacji i reform francuskich sił zbrojnych. Ustawa na lata 2019-2025 opiewała na 295 miliardów euro, natomiast ustawa na lata 2024-2030 – już na 413 miliardów euro.
Ekspert zaznaczył, że władze Francji chcą także przyspieszenia wzrostu wydatków, tak by LPM 2024-2030 zrealizować do końca kadencji Macrona, czyli do 2027 roku. Przeszkodą jest jednak brak większości parlamentarnej, który skutkował niemożnością uchwalenia budżetu na rok 2026. Barierą w dalszym podwyższaniu wydatków wojskowych jest też sięgający 115 proc. PKB dług publiczny.
Jak wynika z raportu OSW, choć Siły Zbrojne Francji wyróżniają się na tle europejskich państw NATO – są jedyną w pełni ekspedycyjną armią zdolną do szybkiego rozmieszczenia i zaopatrywania znacznych sił poza granicami swojego kraju – nie są jednak w pełni dostosowane do prowadzenia działań zbrojnych, np. w Ukrainie. I, pomimo deklaracji politycznych i zmian w dokumentach strategicznych, nie planuje się ich znaczącej rozbudowy czy zerwania z ekspedycyjnym charakterem wojsk lądowych na rzecz dostosowania ich do wyzwań prowadzenia potencjalnej operacji obrony zbiorowej na wschodniej flance NATO.
Jacek Tarociński z OSW wyjaśnił w rozmowie z PAP, że siły zbrojne Republiki Francuskiej przez ostatnie dwie dekady były nastawione niemal wyłącznie na operacje reagowania kryzysowego poza granicami Europy. – Są to siły o bardzo wysokiej gotowości, zdolne przerzucić żołnierzy w krótkim czasie na dalekie odległości; jednak jest to okupione relatywną lekkością tych sił – zaznaczył.
Inherentną słabością – w opinii eksperta – francuskich sił zbrojnych jest brak możliwości prowadzenia długotrwałych operacji obronnych z racji na brak rezerw sprzętowych i relatywną lekkość wojsk lądowych opartych na trakcji kołowej, co ma duże znaczenie w kontekście obrony zbiorowej.
– Choć w porównaniu do innych wojsk Europy oferują dużą elastyczność i wysoki stan gotowości, to nie posiadają rozbudowanego parku pancernego. Francja ma teraz jedynie ok. 200 czołgów – wyjaśnił. – Na ten moment nie są w stanie prowadzić przez długie miesiące czy lata operacji obronnych w warunkach takich, jakie mamy w Ukrainie, czy jakie mogłyby się wydarzyć we wschodniej Europie przy potencjalnej konfrontacji NATO–Rosja – dodał.
Siłą francuskich Sił Zbrojnych jest za to, jak wynika z raportu OSW, marynarka wojenna, która należy obecnie do najsilniejszych w Europie, oraz francuskie lotnictwo, które jest jedną z największych sił powietrznych.
– Francja posiada jedyny poza Stanami Zjednoczonymi lotniskowiec o napędzie atomowym, do tego ma całą plejadę mniejszych niszczycieli i fregat. Tak silna marynarka posiada możliwości utrzymywania stałych patroli bojowych, czy to na Morzu Północnym, czy na Śródziemnym – powiedział Tarociński.
Z kolei francuskie lotnictwo, według raportu OSW, dysponuje niemal pełnym spektrum możliwości (z wyjątkiem zdolności do zwalczania wrogiej obrony powietrznej SEAD), łącznie z rozpoznaniem, planowaniem i wykonaniem precyzyjnych konwencjonalnych lub nuklearnych uderzeń na duże odległości.
Ponadto, jak zaznaczył Maślanka, Francja próbuje również podkreślić swoje możliwości w obronie zbiorowej Europy poprzez demonstrowanie swojego potencjału nuklearnego. Ekspert przypomniał, że w ubiegłym roku m.in. doszło do zacieśnienia współpracy między Francją a Wielką Brytanią – jedynymi europejskimi mocarstwami nuklearnymi poza Rosją – czego efektem jest wzajemna koordynacja polityki planowania nuklearnego oraz zwiększona współpraca w czasie ćwiczeń bezpieczeństwa.
– Te wydarzenia mają nam dać do zrozumienia, że Francja i Wielka Brytania będą w stanie bronić Europy w wymiarze nuklearnym. Jest to oczywiście bardzo znaczący krok z politycznego punktu widzenia, ale raczej nie doprowadzi on do budowy jakiegoś europejskiego systemu odstraszania nuklearnego. Francja zbyt mocno podkreśla w swojej doktrynie suwerenność swoich sił nuklearnych – dodał Maślanka.
Z kolei Tarociński, pytany o kwestie modernizacji francuskiej armii, ocenił, że przez ostatnie dekady Francja zaniedbała aspekt prowadzenia konfliktu z równorzędnym przeciwnikiem. Choć – w opinii eksperta – zaczęło się to zmieniać, to nie ma „ani chęci politycznej, ani przestrzeni budżetowej, by wojsko dokonywało zmian także ilościowych, a nie tylko jakościowych”.
– Kupują nowe systemy przeciwpancerne czy drony, ale nie widzimy powstawania nowych formacji, takich jak brygada czy nawet pododdziały, jak pułki, bataliony. Mamy głównie do czynienia z przemieszaniem i reorganizacją już istniejących struktur, aby były one bardziej zoptymalizowane do prowadzenia operacji obrony zbiorowej – wyjaśnił Tarociński.
Kluczową datą we francuskiej polityce bezpieczeństwa jest, według raportu OSW, rok 2027, gdy odbędą się wybory prezydenckie. Zwycięstwo kandydata Zjednoczenia Narodowego (RN; partia Marine Le Pen – PAP) może oznaczać znaczącą zmianę; ugrupowanie to wzywa do zniesienia części sankcji nałożonych na Rosję, sceptycznie podchodzi do dostaw uzbrojenia i sprzętu wojskowego na Ukrainę oraz – wzorem władz Węgier i Słowacji – apeluje o jak najszybsze zawieszenie broni w wojnie rosyjsko-ukraińskiej.
Łukasz Maślanka zwrócił jednak uwagę na znaczenie zmiany pokoleniowej w RN, która może mieć długofalowy wpływ na jej prorosyjskość i nastawienie do wydatków wojskowych.
– Wśród młodych deputowanych czy eurodeputowanych RN są też politycy otwarcie krytykujący Rosję i uważający, że jeśli Francja nie powinna być zaangażowana w pomoc wojskową dla Ukrainy, to przynajmniej powinna mocno stać przy swoich sojusznikach z NATO, także po to, żeby utwierdzać niezależność i suwerenność Francji wobec Stanów Zjednoczonych – wyjaśnił.
Jak dodał ekspert, także obecny lider tego ugrupowania, Jordan Bardella, jest znacznie mniej kojarzony z poglądami prorosyjskimi niż Marine Le Pen.
– Gdyby rzeczywiście kandydat Zjednoczenia Narodowego został prezydentem, Francja prawdopodobnie dążyłaby do zacieśnienia więzi wojskowych z Wielką Brytanią, pogorszeniu za to uległyby stosunki z Niemcami. Być może Francuzi szukaliby także jakiegoś porozumienia z państwami Europy Środkowej, w tym także z Polską, no i oczywiście z populistycznymi sojusznikami z Węgier, Czech, Słowacji. Ale to wszystko zależy także od sytuacji międzynarodowej, statusu wojny w Ukrainie, polityki administracji amerykańskiej – zaznaczył Maślanka.
Na pytanie o stosunki francusko-polskie Tarociński podkreślił, że oba kraje uczestniczą razem w programie ELSA (European Long-Range Strike Approach) i od dwóch lat starają się rozwijać wspólnie systemy uderzeń dalekiego zasięgu odpalanych z lądu, czyli pocisków manewrujących.
– Francuskie technologie są tutaj niezbędne do tego, aby Europa posiadała suwerenne zdolności do obrony powietrznej – podkreślił ekspert.
Jak dodał, pod koniec 2022 r. Polska i Francja zawarły także kontrakt na dwa satelity obserwacyjne; Francuzi posiadają także takie satelity w konstelacji z Włochami.
– Ani Polska, ani Francja, ani Włochy nie potrzebują kilkunastu satelitów do obserwacji całej Ziemi, tylko kilku do sprawdzania naszego skrawka planety. Ale pojedynczy satelita musi okrążyć całą planetę i czasem będzie znajdował się nad Europą, a czasem nad Seszelami – więc łącząc tutaj siły i różne satelity, jesteśmy w stanie znacząco obniżyć koszty obserwacji i skrócić czas ponownego pojawienia się satelity nad naszym obszarem zainteresowania – wyjaśnił Tarociński.
W opinii ekspertów Polska powinna poprzez współpracę z Francją szukać okazji do wzmocnienia własnego przemysłu zbrojeniowego – np. za pośrednictwem przyjętego kilka tygodni temu Europejskiego programu inwestycji w dziedzinie obronności (EDIP). EDIP zakłada dotacje dla współpracujących ze sobą przemysłów państw członkowskich, chcących wzmocnić produkcję czy budować nowe linie produkcyjne; budżet programu opiewa na 1,5 mld euro, a jego czas obowiązywania ograniczono do 31 grudnia 2027 r.
Według Maślanki polskie i francuskie firmy mogłyby także częściej ubiegać się wspólnie o granty z Europejskiego Funduszu Obronnego EDF-u, które przeznaczone są na badania i prace doświadczalne z zakresu przemysłu zbrojeniowego.
– Polska w tych programach była do tej pory relatywnie nieobecna – zaznaczył Maślanka. – Z całą pewnością w interesie PGZ-u i także w interesie prywatnych firm zbrojeniowych jest zabieganie o wspólną współpracę i wspólne granty, by unowocześnić polską zbrojeniowość.
źródło: PAP
czytaj też: >>> Francuskie turbiny Arabelle trafią do polskiej elektrowni jądrowej <<<
Dodaj komentarz