Prokuratorka Paryża: nie powiedzieliśmy ostatniego słowa w śledztwie ws. kradzieży w Luwrze

fot. pixabay.com
Prokuratorka Paryża Laure Beccuau poinformowała w sobotę, że przesłuchania podejrzanych o kradzież klejnotów z paryskiego Luwru nie przyniosły dotąd nowych elementów w śledztwie. Zapewniła jednak, że śledczy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa i wciąż ma nadzieję na odnalezienie klejnotów.
– Na tym etapie przesłuchania nie przyniosły nowych elementów śledztwa, jakie mogłyby wyjawić nowe tropy możliwe do zbadania – przyznała prokuratorka. Zapewniła jednak, że sprawa rabunku jest „priorytetowa”, a głównym celem jest odnalezienie zrabowanych klejnotów.
Pytana ich o los, odparła, że prokuratura nie ma sygnałów o tym, że mogłyby zostać przewiezione przez granicę. – Wciąż mamy szansę zbadania tropów na poziomie krajowym. Wszystko jest możliwe – powiedziała Beccuau. Jak przekonywała, dzięki kontaktom w świecie sztuki, w tym poza krajem, śledczy mogą otrzymać sygnały dotyczące siatek paserskich, również za granicą.
Prokuratorka wspomniała także, że gdyby cenny łup został oddany, to byłoby to okazaniem „czynnego żalu”, co może zostać wzięte pod uwagę w momencie wymierzenia kary.
Zapewniła o pełnej determinacji, by odzyskać skradzione klejnoty. – Nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. (Śledztwo) zajmie tyle czasu, ile będzie trzeba – zapowiedziała.
Włamywaczy, którzy uczestniczyli w rabunku, było czterech. Od końca listopada 2025 r. cała czwórka jest w rękach policji. Wciąż natomiast nie wiadomo, co stało się stało się z klejnotami, których wartość szacuje się na 88 mln euro.
Od początku bieżącego tygodnia trwają przesłuchania czterech mężczyzn przesłuchani przez sędziów śledczych. Przesłuchiwana jest także partnerka jednego z nich, uważana za wspólniczkę. Prokuratura nadal ocenia, że ci podejrzani nie mają cech, które pozwoliłyby ich wiązać z przestępczością zorganizowaną.
Zuchwałej kradzieży dokonano 19 października 2025 roku. Dwóch sprawców wtargnęło do Galerii Apolla, gdzie przechowywane są klejnoty koronne francuskich władców, przez okno balkonowe, dostając się tam z ulicy przy użyciu wysięgnika. Dwóch czekało na zewnątrz, by pomóc im w ucieczce. Podczas ucieczki sprawcy zgubili jeden ze zrabowanych przedmiotów – koronę cesarzowej Eugenii, żony Napoleona III. Pozostawili na miejscu kradzieży wiele śladów, które pozwoliły potem na ich ujęcie, jednak klejnotów dotąd nie odnaleziono.
źródło: PAP
czytaj też: >>> Luwr wprowadził podwyższone ceny biletów dla turystów spoza Europy <<<
Dodaj komentarz