Francuski rząd skontroluje stacje benzynowe pod kątem cen paliw i spotka się z dystrybutorami

fot. pixabay.com
We Francji w poniedziałek rozpoczynają się kontrole na stacjach benzynowych, które mają zapobiec ewentualnemu nieuzasadnionemu podnoszeniu cen paliw. W drugiej połowie tygodnia rząd spotka się z dystrybutorami. Władze obecnie nie rozważają interwencji w obliczu rosnących cen.
czytaj też: >>> Media we Francji: ministrowie z G7 będą rozmawiać o opcji uruchomienia rezerw ropy <<<
Kontrole zapowiedział w niedzielę premier Sebastien Lecornu. „Wojna na Bliskim Wschodzie nie może służyć jako pretekst do bezprawnych podwyżek cen na stacjach” – podkreślił na serwisie X. Zapowiedział 500 kontroli, które będą prowadzone od poniedziałku do środy przez Dyrekcję Generalną ds. Konkurencji, Konsumentów i Zapobiegania Nadużyciom (DGCCRF).
Rząd Francji poinformował w miniony piątek, że cena benzyny 95 E10, najczęściej kupowanej przez francuskich konsumentów, wzrosła o 10 eurocentów w porównaniu z okresem przez rozpoczęciem wojny na Bliskim Wschodzie. Oznacza to, że zatankowanie do pełna w przypadku auta z bakiem o pojemności 50 litrów jest teraz droższe o 5 euro.
Jeszcze bardziej – o około 15 proc. – wzrosły ceny oleju napędowego. W miniony piątek kosztował on średnio 1,98 euro za litr, wobec ceny 1,72 euro z 27 lutego.
Zapowiedziane przez premiera kontrole polegać będą na sprawdzaniu cen na stacjach i podaniu ich do publicznej wiadomości. Zamysł polega na tym, by w rezultacie to konsumenci ukarali stacje podnoszące ceny, czyli nie kupowali tam, gdzie jest najdrożej.
Po kontrolach pod koniec tygodnia przewidziane jest spotkanie rządu z dystrybutorami paliw – zapowiedziała w poniedziałek rzeczniczka rządu Maud Bregeon. Zapewniła ona, że nie ma ryzyka deficytu paliw i gazu. Bregeon, która jest również ministrą delegowaną ds. energii, powiedziała, że jest obecnie za wcześnie, by mówić o pomocy rządowej w obliczu wzrostu cen. Opozycja – skrajnie prawicowe Zjednoczenie Narodowe (RN) i radykalnie lewicowa Francja Nieujarzmiona (LFI) – apelowała o interwencję, np. obniżkę akcyz na paliwa lub zamrożenie cen.
Niektórzy eksperci – podkreślił dziennik „Le Figaro” – obawiają się, że wzrost cen ropy będzie miał szersze skutki, np. wpłynie na wzrost cen żywności. Nie ma natomiast obaw – jak zapewniał minister gospodarki Roland Lescure – o deficyt paliw w perspektywie krótkoterminowej. Francja ma rezerwy strategiczne ropy wystarczające na trzy miesiące.
PAP
Dodaj komentarz