szukaj
Wyszukaj w serwisie


Emmanuel Grégoire: nowy mer, który dał lewicy ważne zwycięstwo w Paryżu

AH / 04.04.2026
fot. pixabay.com
fot. pixabay.com

Nowy mer Paryża Emmanuel Grégoire będzie kontynuował w mieście politykę swych lewicowych poprzedników; jednym z priorytetów będzie zaradzenie kryzysowi mieszkaniowemu. Wygraną zawdzięcza umiejętnej kampanii, ale jest mało prawdopodobne, by urząd mera stał się trampoliną np. do prezydentury.


czytaj też: >>> Pierwszy zachodni statek, należący do francuskiej grupy żeglugowej, przepłynął przez cieśninę Ormuz <<<

22 marca wieczorem ogłoszono w Paryżu wyniki drugiej tury wyborów samorządowych. Zwycięzcą w wyborach mera został Grégoire, kandydat lewicy – jego lista zdobyła ponad 50 proc. głosów. Grégoire opuścił sztab wyborczy udając się do gmachu merostwa na miejskim rowerze Velib. 30-minutowa przejażdżka (w asyście kamer telewizyjnych) była symboliczna: jak mówił Grégoire, chciał w ten sposób „złożyć hołd rewolucji w transporcie”, która zmienia Paryż na lepsze.

Rewolucję tę od dwóch dekad prowadzi w Paryżu lewica. Zainicjował ją Bertrand Delanoë, który w 2001 roku odebrał stolicę prawicy – wtedy po raz pierwszy merem został socjalista. Delanoe rozpoczął działania mające uczynić Paryż miastem bardziej ekologicznym i mniej zanieczyszczonym. Usunięcie aut z nabrzeży Sekwany, które stały się deptakami i rozbudowa ścieżek rowerowych nastąpiły już za rządów jego następczyni Anne Hidalgo – również socjalistki i pierwszej kobiety na czele paryskiego merostwa. Jednak Hidalgo faktycznie kontynuowała projekty rozpoczęte za rządów Delanoë’a (przy jej udziale – była w merostwie jego zastępczynią).

Wybór Grégoire’a oznacza kontynuację polityki socjalistycznych merów. Grégoire kandydował ze wspólnej listy partii lewicowych (poza skrajnie lewicową Francją Nieujarzmioną – LFI) a w kampanii towarzyszył mu Delanoë, wciąż lubiany przez paryżan. Grégoire zna bardzo dobrze pracę w merostwie: był w przeszłości szefem gabinetu Delanoë’a, a za rządów Hidalgo – wicemerem. Po swojej wygranej oświadczył, że zwyciężyła „idea Paryża żywego, postępowego, ludowego, Paryża dla wszystkich”.

48-letni nowy mer jest członkiem Partii Socjalistycznej (PS) od 2001 roku. Ukończył Instytut Nauk Politycznych w Bordeaux. W Paryżu najpierw był radnym z ramienia PS w 12. dzielnicy, później pracował w merostwie z Delanoëm. W latach 2012-14 pracował w kancelarii premiera Jean-Marca Ayraulta. Przez sześć lat, od 2018 roku, był pierwszym zastępcą Hidalgo i uważano go za jej naturalnego następcę, doszło jednak między nimi do konfliktu. W 2024 roku Grégoire wykorzystał przedterminowe wybory parlamentarne, by odejść z merostwa. Wkrótce potem zdobył poparcie PS jako kandydat na mera. W wygranej pomogło mu poparcie Delanoë i paradoksalnie, brak poparcia ze strony Hidalgo, która nie była lubiana za styl rządzenia, choć jej bilans oceniany jest pozytywnie.

Grégoire zapowiedział zmianę tego stylu: zapewnił, że będzie „merem dialogu”, dostępnym dla opozycji i „na całym terenie”, od wschodu (dzielnic uboższych) do zachodu (najzamożniejsze). Zapowiedział obcięcie o połowę wydatków reprezentacyjnych i ograniczenie podróży zagranicznych, a właśnie za te obie sprawy krytykowano Hidalgo. Nowy mer ma zamiar kontynuować transformację Paryża ostatnich dekad: adaptowanie miasta do zmian klimatu poprzez sadzenie drzew i zazielenianie, zmniejszanie ruchu samochodowego, rozbudowę ścieżek rowerowych i komunikacji miejskiej, tworzenie ciągów pieszych. Paryż z powodu bardzo gęstej zabudowy i nasycenia powierzchniami asfaltowymi oceniany jest jako miasto, gdzie skutki ocieplania klimatu są wyjątkowo dotkliwe.

Na razie nowy mer musi stawić czoła skandalowi związanemu z przypadkami przemocy i nadużyć seksualnych wobec dzieci, których dopuszczali się animatorzy zajęć pozaszkolnych zatrudniani przez miasto. W 2025 roku po doniesieniach o niewłaściwym zachowaniu zawieszono 19 animatorów. Sprawa ta bardzo zaciążyła na kampanii wyborczej, bo rywalka wyborcza Grégoire’a, kandydatka prawicy Rachida Dati przekonywała, że jako były wicemer ponosi on odpowiedzialność za skandal. Grégoire zapewnił, że ten problem będzie teraz jego „absolutnym priorytetem”; zapowiedział zmianę procedur zatrudniania animatorów, „zero tolerancji” dla nadużyć i jasne procedury dla sygnalistów.

Kolejnym kryzysem, z którym będzie musiał się zmierzyć, jest problem mieszkaniowy. Paryż, pierwszy kierunek turystyczny na świecie, stał się bardzo trudnym rynkiem wynajmu: na jedno ogłoszenie odpowiada nawet kilkuset potencjalnych lokatorów. Grégoire zapowiedział budowę mieszkań socjalnych i z przystępnym czynszem. By wprowadzić więcej mieszkań na rynek wynajmu, chce też opodatkować niewykorzystywane przez właścicieli mieszkania (liczbę pustostanów szacuje się na ponad 200 tysięcy). Obiecał też walkę z nielegalnym najmem krótkoterminowym. Wysokie ceny nieruchomości to jeden z powodów, dla którego Paryż traci mieszkańców; ze stolicy wyjeżdża głównie klasa średnia z dziećmi.

„Nowa twarz paryskiej lewicy”, „dyskretny, ale skuteczny”, do tej pory pozostający w cieniu i nieznany szerszej opinii publicznej – tak opisują Grégoire’a francuskie media. To ostatnie nie było przeszkodą – zauważano, że bycie znanym politykiem wcale nie daje szans w wyborach mera Paryża. Jeden z byłych działaczy PS powiedział rozgłośni RTL, że Grégoire jest „aparatczykiem w neutralnym sensie tego słowa” i człowiekiem o dużej zręczności politycznej. Jego zwycięstwo nie było oczywiste, bo Dati prowadziła intensywną kampanię. Grégoire mógł przed drugą turą zwrócić się do skrajnej lewicy o sojusz przeciwko Dati, ale zaryzykował i nie poszedł na kompromis z LFI. Strategia ta okazała się słuszna.

Inaczej niż w Polsce, stanowisko mera stolicy nie jest we Francji postrzegane jako trampolina do wyższych urzędów w państwie. Gdy w 2022 roku Hidalgo wystartowała w wyborach prezydenckich, uzyskała niespełna 1,6 proc. głosów i był to najgorszy wynik kandydata socjalistów. – Nie wiem, jakie są ambicje prezydenckie Emmanuela Grégoire’a, ale wątpię, by w chwili, gdy dopiero co został merem, stawiał przed sobą perspektywę kampanii prezydenckiej – powiedział PAP ekspert paryskiej Fundacji im. Jeana Jauresa, Antoine Bristelle.

Zwrócił uwagę, że ostatnim przypadkiem, gdy prezydentem Francji został były mer Paryża, był Jacques Chirac (mer w latach 1977-95 i prezydent w latach 1995-2007-PAP). Po 2007 roku albo żaden z merów nie próbował kandydować, albo też efekt nie był spektakularny. – Tak więc, to nie jest idealna trampolina. (…) Częściej kandydatem jest sekretarz czy przewodniczący partii politycznej, to raczej oni będą na pierwszej linii w czasie wyborów prezydenckich – powiedział Bristelle.

Ambicje polityczne nie są być może potrzebne, gdy rządzi się stolicą Francji. Jak niedawno przypomniał dziennik „Le Monde”, sam Chirac wspominając swe 18-letnie rządy w Paryżu mówił, ze mer Paryża jest „potężniejszy niż minister”, bo nie ma nad sobą prezydenta ani premiera. „Pragnienie władzy jest tutaj o wiele bardziej zaspokojone” – powiedział Chirac.

źródło: PAP

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


2026-04-20 23:15:18
Skip to content