Ekspert: postawa Paryża w sprawie Ukrainy jest mocna i jasna, ograniczeniem są problemy budżetowe

fot. pixabay.com
Francuski ekspert Ulrich Bounat powiedział PAP, że Francja zajmuje bardzo jasne stanowisko w sprawie wojny w Ukrainie, ale ze względu na problemy budżetowe nie może pomóc jej na odpowiednim poziomie finansowym. Pole manewru prezydenta Emmanuela Macrona, kończącego kadencję, ogranicza też impas polityczny.
czytaj też: >>> Dowódca armii ukraińskiej dla „Le Monde”: Rosja w 2025 roku straciła więcej żołnierzy niż zwerbowała <<<
Zapytany, co Francja może zrobić dla Ukrainy w końcowym okresie kadencji Macrona, przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku, ekspert think tanku Euro Creative podkreślił, że z politycznego punktu widzenia sytuacja jest jasna.
– Francja świetnie zrozumiała wpływ wojny w Ukrainie na bezpieczeństwo Europy i to, że stawką naprawdę jest przyszłość tego bezpieczeństwa. Francja świetnie zrozumiała, że USA nie są już niezawodnym sojusznikiem i że Europa powinna działać sama, by nie tylko zaważyć na przyszłości wojny w Ukrainie, ale też, by zapewnić to, co nazywa się europejską autonomią strategiczną – powiedział Bounat.
Jednocześnie – jak zaznaczył – ze względu na swoje problemy budżetowe Francja nie może „pomóc Ukrainie na tym poziomie finansowym, na jakim należałoby to zrobić”. Jeśli zaś chodzi o uzbrojenie, to ministra obrony Catherine Vautrin rozmawiała w Kijowie o dostawach samolotów Mirage. – Mówi się o dodatkowych dwóch-trzech Mirage’ach – zauważył Bounat.
Jego zdaniem widoczna jest więc „rozbieżność” między postawą polityczną Francji, która jest „nadzwyczaj mocna” – jej przejawem jest rola Paryża w koalicji chętnych – i aspektem finansowym, który „znacznie ogranicza możliwości działania” Paryża.
Zdaniem eksperta europejscy partnerzy Francji zdają sobie sprawę ze słabej pozycji jej rządu, który nie ma większości w parlamencie i z tego, że marcowe wybory lokalne będą prawdopodobnie trudne dla obozu prezydenta Macrona. – Tak więc, w istocie, istnieje również to odczucie, że Emmanuel Macron kończy kadencję i nie może już podejmować naprawdę znaczących inicjatyw politycznych – powiedział Bounat.
Niedawna inicjatywa prezydenta Francji, by wznowić rozmowy z Kremlem, podejmowana jest – według eksperta – w porozumieniu z partnerami europejskimi, w szczególności – z Włochami i Niemcami. Według Bounata są dwa powody tej inicjatywy, a pierwszym jest prezydent USA Donald Trump.
– Widzimy, że Amerykanie są poniekąd wyłącznym rozmówcą między Ukraińcami i Rosjanami. Widzimy wyraźnie, obserwując (specjalnych wysłanników Trumpa): Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera, że to nie oni będą bronić interesów Europy w rozmowach z (przywódcą Rosji Władimirem) Putinem. Tak więc, bez wątpienia jest chęć wznowienia rozmów z Putinem (…) po to, by przynajmniej przekazać mu pewne przesłanie na temat tego, czego Unia Europejska nie zaakceptowałaby w sprawie wojny w Ukrainie, jak, na przykład, aneksji Donbasu albo braku jakichkolwiek gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy – powiedział Bounat.
W inicjatywie rozmów chodzi więc po pierwsze o to, by Europa „mówiła sama za siebie” z Moskwą. Drugi powód związany jest z sytuacją polityczną we Francji, z poczuciem, że trzeba tę próbę podjąć pilnie, jeszcze przed wyborami prezydenckimi. – Myślę, że wszyscy mają świadomość, że jeśli w 2027 roku do władzy doszłaby skrajna prawica, jest bardzo prawdopodobne, że koalicja chętnych rozpadłaby się i że kontynuowanie pomocy dla Ukrainy na poziomie Unii Europejskiej byłoby dużo bardziej skomplikowane – powiedział politolog.
Zauważył, że pytanie o przyszłość koalicji chętnych dotyczy nie tylko strony francuskiej, ale też brytyjskiej, ponieważ w Wielkiej Brytanii premier Keir Starmer „również nie jest w nadzwyczajnej sytuacji” w polityce wewnętrznej.
Pytany, co jeszcze koalicja chętnych mogłaby uczynić dla Ukrainy, ekspert przyznał, że odpowiedź jest skomplikowana. Jego zdaniem należy zadać sobie pytanie, czy jeśli na Ukrainie nie dojdzie do zawieszenia broni, kraje europejskie „wypełnią swą rolę”, uznają, że brak rozejmu nie jest przeszkodą i, na przykład, zapewnią przynajmniej ochronę powietrzną Ukrainy Zachodniej?
– Czy Europejczycy są gotowi to zrobić, to znaczy naprawdę podjąć się roli ochrony cywilów ukraińskich, nawet jeśli nie spodoba się to Moskwie i Waszyngtonowi? – zadał pytanie Bounat.
Na nieco ponad rok przed wyborami prezydenckimi nie jest jasne, kto z obozu Macrona stanie do wyborów i będzie rywalizował z kandydatem skrajnej prawicy, która dziś ma spore poparcie w sondażach. Jak podkreśla Bounat, partie centrowe (obóz polityczny Macrona), lewica (Partia Socjalistyczna, Ekolodzy), znaczna część prawicowych Republikanów – wszystkie te stronnictwa „są raczej zgodne”, że należy pomagać Ukrainie, ponieważ „jest to w interesie Europy”.
Również w samym społeczeństwie istnieje zrozumienie, że „pomaganie Ukrainie, to po pierwsze – postawa humanitarna, a po drugie – ochrona nas samych”. Pytaniem jest jednak, jak przyznał ekspert, na ile przywódcy wymienionych partii będą się liczyć w wyborach w 2027 roku?
– Dodałbym także (pytanie), czy Ukraina będzie czynnikiem (w wyborach – PAP)? Na pewno będzie mocno obecna w debacie publicznej w 2027 roku, tak jak ogółem – bezpieczeństwo Europy. Z drugiej strony, czy to będzie decydujące kryterium dla wyborców? (…) Widzimy, że w niektórych krajach podstawowym kryterium w wyborach jest jednak siła nabywcza. Czy więc problematyka gospodarcza nie sprawi, że w pewien sposób wojna w Ukrainie nie zejdzie na drugi plan? – zauważył Bounat.
– Biorąc pod uwagę rolę Francji w Europie, pod względem obronności europejskiej, wagi politycznej, dyplomacji międzynarodowej, sądzę, że Ukraina powinna w każdym wypadku śledzić z uwagą to, co wydarzy się w wyborach prezydenckich we Francji – podkreślił ekspert.
źródło: PAP
Dodaj komentarz