Ekspert dla PAP: można spodziewać się udziału Polski w ćwiczeniach i wizyt w bazach nuklearnych

fot. pixabay.com
Jean-Louis Lozier, ekspert Francuskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych powiedział PAP, komentując wystąpienie prezydenta Emmanuela Macrona na temat odstraszania nuklearnego, że można przewidywać, iż przedstawiciele Polski będą brać udział w ćwiczeniach nuklearnych i wizytach we francuskich bazach.
Premier Donald Tusk poinformował w poniedziałek, że Polska prowadzi rozmowy z Francją i grupą najbliższych europejskich sojuszników w sprawie zaawansowanego programu odstraszania nuklearnego. Wcześniej w poniedziałek prezydent Francji Emmanuel Macron ogłosił, że osiem krajów zgodziło się wziąć udział w zaproponowanym przez Francję zaawansowanym odstraszaniu; są to: Belgia, Dania, Grecja, Holandia, Niemcy, Polska, Szwecja i Wielka Brytania.
– Polska należy do tych krajów, z którymi dialog już się rozpoczął i z którymi będzie pogłębiany. (…) Tak więc, można przewidzieć, że pewnego dnia francuskie samoloty z bronią nuklearną będą mogły być rozmieszczone w Polsce, jeśli znajdziemy się w sytuacji, w której można zacząć rozważać użycie tej broni. Nie wybiegając tak daleko, można przewidzieć udział przedstawicieli Polski we francuskich ćwiczeniach nuklearnych albo wizyty w obiektach nuklearnych we Francji, w Ile Longue, czy we francuskich bazach nuklearnych – powiedział Lozier.
Ekspert jest specjalistą Ośrodka Studiów nad Bezpieczeństwem w IFRI i zajmuje się kwestiami odstraszania nuklearnego.
Częścią zaawansowanego odstraszania nuklearnego, o jakim mówił w poniedziałek prezydent Macron, jest to, że będzie można rozważyć rozmieszczenie elementów broni strategicznej u sojuszników Francji. – Myśli się oczywiście o samolotach Rafale wyposażonych w broń strategiczną – powiedział Lozier.
W jego ocenie z wystąpienia prezydenta Francji należy wyciągnąć wnioski, iż główne zasady odstraszania nuklearnego i doktryny Francji pozostają niezmienione w tym zakresie, że jest to „suwerenne i niezależne odstraszanie, którego użyć może jedynie prezydent Republiki Francuskiej”. Zwrócił natomiast uwagę, że Macron uznał potrzebę dostosowania doktryny do obecnego świata.
Elementy tej rzeczywistości, o jakich mówił szef państwa, to – jak dodał ekspert -„agresywna Rosja” i pojawianie się dystansu w więzach transatlantyckich. To również narastanie arsenału nuklearnego Chin i innych krajów, przy czym niektóre z tych państw nuklearnych, jak Korea Północna i Chiny – są sojusznikami Rosji.
– W tym kontekście prezydent, z jednej strony, ogłosił zwiększenie liczby francuskich głowic nuklearnych, a z drugiej – zarysował konkretne ścieżki dotyczące wymiaru europejskiego odstraszania nuklearnego. Nasze odstraszanie nuklearne chroni nasze żywotne interesy, ale nasze żywotne interesy są oczywiście ściśle związane z interesami naszych partnerów, zarówno Niemiec, jak i Polski – relacjonował Lozier.
Ekspert IFRI zastrzegł, że nie może określić, o jak wielkim zwiększeniu francuskiego arsenału jest mowa. – Prezydent wyraźnie powiedział, że nie będzie żadnych informacji na temat tego wzmocnienia. Jasne jest, że Francja nie wznowi produkcji materiałów rozszczepialnych, tzn. produkcji plutonu czy uranu do celów militarnych – powiedział Lozier. Dodał, że pod koniec zimnej wojny Francja miała maksymalnie około 600 głowic nuklearnych, tak więc, „widać wyraźnie, że zwiększenie to będzie siłą rzeczy ograniczone”.
Macron poinformował w poniedziałek, że osiem krajów – Belgia, Dania, Grecja, Holandia, Niemcy, Polska, Szwecja i Wielka Brytania – zgodziło się wziąć udział w zaproponowanym przez Francję zaawansowanym odstraszaniu. Zdaniem eksperta IFRI należy uznać, że ten zestaw państw odzwierciedla postrzeganie zagrożeń przez rozmaite kraje.
– Są inne kraje, które nie przejawiły zainteresowania, ponieważ – być może – zagrożenie rosyjskie wydaje im się bardziej odległe, myślę o takich krajach, jak Hiszpania czy Portugalia – powiedział rozmówca PAP.
Podkreślił, że odstraszanie francuskie, tak jak brytyjskie, „zawsze wzmacniało ochronę Europy, ponieważ zwiększało liczbę niezależnych ośrodków podejmowania decyzji. ZSRR, a potem Rosja, miały naprzeciw siebie trzy kraje nuklearne (W. Brytanię, Francję i USA), które „były trzema niezależnymi centrami decyzyjnymi”, co „wzmacniało niepewność dla potencjalnego agresora” – powiedział Lozier.
Obecnie, jak podkreślił, „zaawansowane francuskie odstraszanie nuklearne nabiera coraz większej wagi w obronie Europy, biorąc pod uwagę wątpliwości, jakie można mieć na temat wiarygodności politycznej rozszerzonego odstraszania amerykańskiego”.
źródło: PAP
Dodaj komentarz