szukaj
Wyszukaj w serwisie


Były prezydent Sarkozy zapewnił w ostatnim dniu procesu, że nie zawiódł zaufania Francuzów

AH / 27.05.2026
fot. pixabay.com
fot. pixabay.com

Były prezydent Francji Nicolas Sarkozy zapewnił w środę, w ostatnim dniu swego procesu przed sądem apelacyjnym, że „nie zawiódł zaufania Francuzów”. Sąd rozpatruje apelację Sarkozy’ego od wyroku pięciu lat więzienia za domniemane finansowanie jego kampanii wyborczej w 2007 r. przez Libię.


czytaj też: >>> Sarkozy powtórzył przed sądem, że jego kampania nie była finansowana przez Libię <<<

Wyrok zostanie ogłoszony 30 listopada.

– Proszę tylko o jedną rzecz: by traktowano mnie tak jak każdego, aby sądzono mnie za to, co zrobiłem, a nie za to, kim jestem – mówił Sarkozy. Jego adwokaci zwrócili się o uniewinnienie byłego prezydenta. Z kolei prokuratura przed dwoma tygodniami zażądała dla Sarkozy’ego kary siedmiu lat więzienia.

Proces dotyczy podejrzeń o finansowania kampanii wyborczej, po której Sarkozy został prezydentem, przez Libię, rządzoną wtedy przez dyktatora Muammara Kadafiego. Oskarżyciele uważają, że w zamian za fundusze Kadafi otrzymał obietnice zrewanżowania się w sferze dyplomatycznej, prawnej i gospodarczej.

Sąd pierwszej instancji uznał w 2025 r., że nie ustalono, iż fundusze z Libii zasiliły kampanię Sarkozy’ego, i oczyścił byłego prezydenta z zarzutu o korupcję. Niemniej, uznał też, że Sarkozy pozwolił, by jego współpracownicy podjęli działania w tym kierunku podczas tajnych spotkań z przedstawicielami Libii. Z tego powodu sąd skazał byłego szefa państwa za „przestępczą zmowę”. Jest to zarzut, który pozwala ukarać za samo przygotowywanie przestępstwa, nawet jeśli zamysł nie został ostatecznie zrealizowany.

Podczas rozpraw przed sądem apelacyjnym Sarkozy nie zmienił swojej linii obrony. Zapewniał, że nie przyjął funduszy z Libii, ani też nie obiecywał żadnych przysług, takich jak np. zbadanie sytuacji prawnej szefa wywiadu libijskiego Abdullaha al-Sanussiego. Sanussi został we Francji skazany w 1999 r. na dożywocie za rolę, jaką odegrał w zamachu na samolot francuskich linii UTA w 1989 r. nad terytorium Nigru. W zamachu zginęło 170 osób, w tym 54 Francuzów.

Obrońcy wskazywali m.in. na brak dowodów potwierdzających oskarżenia. – Przy braku wszelkich dowodów nie skazuje się na podstawie hipotezy – argumentował jeden z trzech obrońców polityka, Christophe Ingrain. Przekonywał, że zarzuty wobec byłego prezydenta opierają się na „konstruowaniu hipotez”.

Ważnym wątkiem podczas procesu apelacyjnego był jednak rozłam między Sarkozym i jego współoskarżonym, a kiedyś – najbliższym współpracownikiem, Claude’em Gueantem. Przed sądem pierwszej instancji obaj zachowywali wspólny front. Później jednak Sarkozy, broniąc się, zaczął podawać w wątpliwość uczciwość Gueanta, sugerując, że ten spotkał się z przedstawicielami Libii (w tym z Sanussim) w 2005 r. bez jego wiedzy i być może dla własnych interesów. 81-letni Gueant, nieobecny na procesie, napisał list do sądu, w którym zapewnił, że poinformował Sarkozy’ego o tym spotkaniu.

Oskarżyciele uważają, że spotkanie z Sanussim było kluczowym momentem układu zawartego z Kadafim. Zarówno Sarkozy, jak i Gueant przekonują, że podczas kontaktów z przedstawicielami Libii nie składali żadnych obietnic. Wskazują też na to, że żadne takie kroki nie zostały zrealizowane.

Za rządów Sarkozy’ego doszło do ocieplenia relacji Paryża z Trypolisem. W grudniu 2007 r., kilka miesięcy po wygranych wyborach, Sarkozy przyjął Kadafiego w Pałacu Elizejskim. Jednak już w 2011 r. Francja stanęła na czele międzynarodowej interwencji zbrojnej w Libii, która pomogła obalić dyktatora.

źródło: PAP

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


2026-06-02 23:15:20
Skip to content