szukaj
Wyszukaj w serwisie

Wielki Tydzień 2021 | Siedem boleści emigranta #7 Najlepsze “prześwietlenie”

Artur Hanula / 02.04.2021
Hebi B. z Pixabay
Hebi B. z Pixabay

Ciało Jezusa zostało zdjęte z krzyża, a następnie, jak podaje Tradycja, złożone w ramionach Matki Bożej. A potem nastąpił pośpieszny pochówek Bożego Syna. Na koniec zabezpieczono wejście do grobu potężnym kamieniem. Żałobnicy rozeszli się do domów. I tyle. Czy na pewno “tylko” tyle? Nic bardziej mylnego! O tym w kontekście Polonii i nas wszystkich.


Sprawdźmy, jak złożenie Ciała Jezusa do grobu opisuje św. Jan Ewangelista:

Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz krył się z tym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało. Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa nocą, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. Zabrali więc ciało Jezusa i owinęli je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. A w miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to wiec, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu (J 19,38-42; za: Biblia Nawarska, wyd. Apostolicum, s. 582)

Patrząc tak tylko po ludzku, ktoś może powiedzieć, że historia Jezusa jako Człowieka, choć dobrego i sprawiedliwego, skończyła się tragicznie. Tyle planów, tyle nadziei, tyle pięknych słów i czynów… A teraz kompletna katastrofa. Zamiast oglądać Jezusa, już po wszystkim oczy żałobników mogły dostrzec jedynie kamień zatoczony przed wejściem do grobowca. Nie zapominajmy jednak, że Jezus był nie tylko Człowiekiem, ale także Bogiem.

Rafael Santi, Złożenie do grobu, 1507, wikimedia (domena publiczna)

Tak czasami wygląda życie człowieka, tego w Polsce czy na emigracji, Polaka czy przedstawiciela jakiejkolwiek innej nacji. Były nadzieje, były plany, był sposób na życie, a koniec końców totalna klapa, kompletne zero. Ileż osób bardzo dobrze zna sytuację, kiedy zamiast owoców swoich wysiłków dostrzegają jedynie potężny głaz zasłaniający jakiekolwiek perspektywy na rozwój ich życia, żeby przybrało ono jakiś pozytywny bieg. W takiej sytuacji bardzo, ale to naprawdę bardzo przydają się oczy Maryi, która potrafiła doskonale “prześwietlić” wzrokiem kamień zakrywający Ciało Jej Syna. Musimy pamiętać, że nie tyle chodzi tu o wzrok w sensie fizycznym, ale wzrok wiary. Wiara jest takimi właśnie oczyma, dzięki którym możemy patrzeć bardziej przenikliwie i “prześwietlić” każdą, nawet najtrudniejszą rzeczywistość.

Teraz przyda nam się definicja prześwietlenia zaczerpnięta z sjp.pwn.pl:

Metoda badania polegająca na przepuszczeniu promieni rentgenowskich przez badaną część ciała w celu uzyskania jej obrazu na ekranie.

Wiara to nasze oczy. Z kolei nadzieję możemy porównać do takich właśnie promieni rentgenowskich, z których pomocą przenikamy i “prześwietlamy” jakąś rzeczywistość. A czym jest obraz na ekranie? Na płaszczyźnie duchowej może nim być miłość. Przykładowo Miłość Jezusa dosłownie odbiła się na chuście św. Weroniki, która okazała mu swoją miłość. To ona, miłość, ożywiona wiarą, pozwala nam widzieć sprawy takimi jakimi są, czyli nigdy nie beznadziejnymi, ale zawsze z Bożą pomocą będącymi jakąś szansą na dobro, choćby po ludzku nie przedstawiały nawet najmniejszej wartości.

W takim porównaniu wszystko zatem zaczyna się od wiary. Bo jeśli jej nie ma, nie potrafimy wzbudzić w sobie nadziei, a tym bardziej nie jesteśmy w stanie zobaczyć obrazu, który ukazuje nam Bóg – obrazu danej sprawy czy wydarzenia, które badamy.

Jeff Jacobs z Pixabay

Mamy też wiele definicji wiary, a jedną z nich, jaką możemy przywołać, jest ta: wiara to decyzja. Można i nawet trzeba do wiary podchodzić również rozumowo, ale jak wynika z samej istoty wiary, zawsze pozostaje pewien obszar, który rozum ludzki tu na ziemi nie jest w stanie zagospodarować czy ogarnąć – to jest właśnie wiara i na mocy swojej decyzji trzeba po prostu uwierzyć wbrew wszystkiemu, jak pisał św. Paweł w kontekście decyzji Abrahama: “on to wbrew nadziei uwierzył nadziei” (Rz 4,18a).

My jesteśmy już nawet w o wiele łatwiejszej sytuacji niż Abraham. Dlaczego? Mamy Nowy Testament i opis dziejów Jezusa z Nazaretu, mamy całe bogactwo Kościoła, na które składa się ponad 2 tys. lat – to ogrom treści! A do tego oczywiście cały Stary Testament, którego rzecz jasna Abraham również nie znał.

Puentą naszej siedmioodcinkowej wielkopostnej drogi tegorocznej niech będzie fragment komentarza duchowego z Biblii Nawarskiej. Pięknie mówi on o tym, na czym, na Kim opierają się nasze wiara, nadzieja i miłość. My chrześcijanie dobrze wiemy, że głaz zasłaniający grób, że najróżniejsze głazy naszej ludzkiej egzystencji i problemów, nie są ostatnim słowem, bo ostatnie słowo należy do Boga, który dla nas umarł, ale przede wszystkim zmartwychwstał. Niewykluczone, że w najgorszych chwilach cierpienia Jezusa wierzyła w to tylko Maryja. Warto się od niej uczyć.

Ojcowie Kościoła często interpretowali szczegół dotyczący ogrodu w sensie mistycznym. Zwykle nauczają, że Chrystus, pojmany w Ogrodzie Oliwnym i pochowany w ogrodzie, odkupił nas z nadmiarem z pierwszego grzechu popełnionego w ogrodzie rajskim. Na temat nowego grobu mówią natomiast, że skoro ciało Jezusa było jedynym ciałem tam złożonym, nie było wątpliwości, że to On zmartwychwstał, a nie ktoś inny. "Jak bowiem w łonie Marii dziewicy nikt ani przed Nim, ani po Nim nie był poczęty, tak też w tym grobowcu nikt ani przed Nim, ani po Nim nie był pochowany" (św. Augustyn, Homilie na Ewangelię św. Jana 120, 5; za: Biblia Nawarska, wyd. Apostolicum, s. 581-582).

Czyż mogę pokładać ufność w czymkolwiek albo kimkolwiek innym jak tylko w Jezusie Chrystusie, który “odkupił nas z nadmiarem z pierwszego grzechu popełnionego w ogrodzie rajskim” i gdy nie ma “wątpliwości, że to On zmartwychwstał, a nie ktoś inny”?

 

Bardzo serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy śledzili tę naszą wielkopostną serię i łączyli się z Matką Bożą Bolesną i Jej Synem. Wszystkim składamy najserdeczniejsze życzenia, aby właśnie pomimo najróżniejszych okoliczności (oby były tylko najpiękniejsze), “głazów” (jakim jest choćby pandemia), nasze oczy wiary zawsze potrafiły “prześwietlić” każdą rzeczywistość i patrzeć na wszystko oczyma Boga.

Poprzednie odcinki serii wielkopostnej 2021:

Wielki Post 2021 | Siedem boleści emigranta #1 Jak wyrok >>>

Wielki Post 2021 | Siedem boleści emigranta #2 Uciekali, uciekali >>>

Wielki Post 2021 | Siedem boleści emigranta #3 Błogosławione „Heureka!” >>>

Wielki Post 2021 | Siedem boleści emigranta #4 Zdejmujemy maski! >>>

Wielki Post 2021 | Siedem boleści emigranta #5 Jajecznica i sandał >>> 

Wielki Post 2021 | Siedem boleści emigranta #6 Stop “bombardowaniu” >>> 

Jubileuszowe saletyńskie rozważania wielkopostne na niedziele:

Wielki Post 2021 z La Salette | Niedziela Palmowa – PolskiFR >>>

Seria „#JutroNiedziela”:

#JutroNiedziela | Co oznacza słowo Hosanna? >>> 

Poprzednie serie wielkopostne:

Wielkopostne zamyślenia „Jezus i ja” stacja XV – Alleluja!!! >>>

Wielki Post 2020 z ks. Jełowickim #7 | Lourdes, Tarnopol i Niebo >>>

Słówko na Wielki Post – I Niedziela >>> 

Czytaj też:

Biblia Nawarska – jedyna taka Biblia w Polsce >>>

Niedziela Słowa Bożego z Biblią Nawarską >>> 

Biblia, Nawarra i Francja >>>

Biblia Nawarska na stronie wyd. Apostolicum >>>

profil Facebook Biblia Nawarska >>>

profil Twitter Biblia Nawarska >>>