Francuski ekspert: atak rosyjskich dronów był próbą zastraszenia polskiego społeczeństwa

fot. pixabay.com
Atak rosyjskich dronów na Polskę był próbą zastraszenia polskiego społeczeństwa – ocenił ekspert wojskowy i były pilot francuskich sił powietrznych Xavier Tytelman. Zaznaczył, że jeśli Rosja nie jest w stanie pokonać przeciwnika na polu militarnym, to próbuje go złamać w wojnie psychologicznej.
Atak rosyjskich dronów na Polskę przeprowadzony nocy z wtorku na środę „nie był wymierzony w cele wojskowe, nie zostały zaatakowane magazyny z amunicją czy hub w Jasionce. Rosjanie chcieli zrobić jak najwięcej szumu, aby zasiać panikę” – zwrócił uwagę Tytelman. Jednocześnie przypomniał, że nie był to pierwszy raz, kiedy rosyjskie drony wleciały w przestrzeń powietrzną NATO.
„Wcześniej wielokrotnie drony i pociski wlatywały w przestrzeń powietrzną Polski, Litwy czy Rumunii, aby zaskoczyć ukraińskie radary, i zawracały, uderzając w miasta w Ukrainie” – przypomniał.
W nocy z 19 na 20 sierpnia br. pod Osinami na Lubelszczyźnie doszło do incydentu, w którym obiekt latający spadł na pole i eksplodował. W wyniku eksplozji powybijane zostały szyby w pobliskich domach.
„W tym wypadku różnicą jest to, że co najmniej 19 obiektów wleciało z trzech kierunków – z Białorusi i z dwóch stron z Ukrainy – w polską przestrzeń powietrzną. Dlatego możemy mieć pewność, że był to zamierzony atak” – mówił ekspert.
Ponadto Tytelman odniósł się do teorii, że drony, które wleciały w polską przestrzeń powietrzną, zeszły z toru lotu, ponieważ ich sygnał został zakłócony przez ukraińskie urządzenia zakłócające. „Spoofing, czyli zakłócanie i przechwytywanie sygnału dronów, nie działa nad Białorusią, bo żadne ukraińskie urządzenie nie jest w stanie operować na takim dystansie” – zaznaczył. „Nie ma żadnych wątpliwości, że atak z wtorku na środę był intencjonalny” – dodał.
Ekspert zwrócił uwagę, że źródła w Ukrainie przekazały mu, iż już w lipcu wiedziały, że rosyjskie drony mają polskie i litewskie karty SIM, testujące polską sieć. Polskie władze nie potwierdziły ani nie zaprzeczyły tym doniesieniom.
Zapytany o to, dlaczego teraz przypuszczono ten atak, ekspert odpowiedział, że od spotkania prezydenta USA Donalda Trumpa z przywódcą Rosji Władimirem Putinem widać nasilenie się ataków i eskalację ze strony Moskwy.
„Dla mnie to jest jasny znak polityczny; Rosja deklaruje, iż nie odpuści i jest gotowa iść dalej, a my powinniśmy przestać wspierać Ukrainę” – powiedział. Dodał, że w jego ocenie Putin sądzi, że strasząc Polaków, dodatkowo zmniejszy poparcie społeczne dla wysyłania pomocy Ukrainie. „To jest znak dla społeczeństwa: «odpuście, bo w innym wypadku mamy dla was przygotowane dużo więcej dronów»” – ocenił.
Przypomniał, że w 2015 roku Turcja zestrzeliła Su-24, który wleciał w jej przestrzeń powietrzną. „Od tego czasu Rosjanie nie ośmielili się już więcej wlatywać w turecką przestrzeń powietrzną” – podkreślił. Jego zdaniem NATO musi dać odpór, wprowadzając w życie inicjatywę SkyShield.
„Wprowadźmy w życie inicjatywę SkyShield, aby chronić ukraińskie miasta, cywili i państwa NATO. Domagam się także zmiany doktryny, czyli ustalenia, że każdy dron przekraczający granicę jest strącany” – powiedział.
Inicjatywa SkyShield pozwoliłaby zapewnić ochronę ukraińskiej przestrzeni powietrznej przed rosyjskimi ostrzałami. Autorzy jej francuskiej wersji powiedzieli PAP na początku września, że samoloty francuskie operowałyby w centralnej i zachodniej części Ukrainy i zestrzeliwałyby drony i pociski zagrażające państwom NATO i ukraińskim miastom. W ich ocenie potrzebne jest jedynie 20 samolotów bojowych i zestawy obrony przeciwlotniczej.
„Do wprowadzenia SkyShield nie potrzeba NATO, bo jasne jest, że nie wszyscy by się na nią zgodzili. Wystarczą państwa, które już wyraziły wstępną chęć, czyli Francja i Wielka Brytania” – zaznaczył. „Dzięki temu chronilibyśmy Ukraińców, jak i Polaków” – dodał.
W nocy z wtorku na środę polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych powiadomiło, że w trakcie nocnego ataku Rosji na Ukrainę polska przestrzeń powietrzna została wielokrotnie naruszona przez drony. W celu zapewnienia bezpieczeństwa polskiej przestrzeni powietrznej armia uruchomiła wszystkie niezbędne procedury.
Premier Donald Tusk przekazał, że w nocy z wtorku na środę doszło do 19 przekroczeń polskiej przestrzeni powietrznej i po raz pierwszy drony nadleciały ze strony Białorusi. Jak dodał, konsultacje z sojusznikami zaowocowały wnioskiem o formalne uruchomienie art. 4. NATO.
źródło: PAP
czytaj też: >>> Niektóre sale Luwru zamknięte w związku z protestami, zatrzymano ok. 300 osób <<<
Dodaj komentarz